W trzeciej kolejce Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego I niepokonani The Crew podejmą AZS Silesia Miners. Spotkanie odbędzie się w sobotę, 16 kwietnia o godzinie 13:00, na Stadionie Olimpijskim.

Gospodarze, obecni wicemistrzowie Polski, po dwóch kolejkach zajmują drugie miejsce w tabeli PLFA I. Zwycięstwa z Dom-Bud Kraków Tigers i Bielawa Owls, sprawiły, że Załoga ustępuje miejsca tylko wrocławskim Diabłom (minimalnie gorszy bilans małych punktów). W obozie The Crew nikt nie zadowala się jednak samymi wygranymi – ważniejsza jest forma zespołu. A ta, jak mówi prezes klubu, Jakub Głogowski, musi być zdecydowanie lepsza: – Idziemy w dobrym kierunku, ale jeszcze nie wszystko wygląda tak, jak powinno. W naszym ostatnim meczu pojawiło się dużo błędów po obu stronach piłki. Mamy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie znacznie lepiej.

Z oceną Głogowskiego, zgadza się trener wrocławian, Jacek Wallusch: – Trudno mówić o zadowoleniu, przed nami jeszcze dużo pracy. Przede wszystkim nie możemy sobie znów pozwolić na utratę tylu jardów, co w spotkaniu z Owls. Szkoleniowiec przypomniał o dużej ilości przewinień jego graczy i o tym, że Sowy miały w spotkaniu z Załogą aż trzy świetne okazje, żeby zdobyć punkty. W każdej z nich, defensywa The Crew, co prawda poradziła sobie w czerwonej strefie, ale niesmak pozostał. Formacja obronna wrocławian chce przecież uchodzić za najlepszą w lidze.

Szansa na rehabilitację przeciwko drużynie przede wszystkim biegającej, już w sobotę. AZS Silesia Miners jest obecnie w trakcie passy odwrotnej niż wrocławianie: po porażkach z Seahawks i Devils, Górnicy znajdują się w dolnej części tabeli. Na pewno nie oszczędza ich terminarz. – Początek sezonu jest dla nas rzeczywiście wyjątkowo trudny, ale nie załamujemy się. Nastroje są bojowe i The Crew powinno spodziewać się zdecydowanie najtwardszego meczu, jaki przyszło im w tym roku rozegrać – mówi Dawid Biały, rzecznik prasowy Miners.

Zdaniem Białego, porażki nie wpłynęły na graczy ze Śląska źle. Paradoksalnie, powinny pomóc. – Takie brutalne przetarcie z najlepszymi zaprocentuje w kolejnych spotkaniach. W naszych zawodnikach przegrane wzbudzają większe zaangażowanie i sportową złość. Jej pierwszych oznak doświadczyli już w poprzedniej kolejce wrocławianie z Devils. Szczególnie twardo grała defensywa, która będąc na boisku oddała rywalom tylko 15 punktów i kilka razy zatrzymywała ich w czerwonej strefie. Problemem Górników jest więc w tej chwili atak – i na tym skupi się przed spotkaniem z Załogą sztab trenerski mistrzów Polski z 2009 roku.

The Crew o zdobywanie jardów raczej obawiać się nie musi, co w meczu z Sowami raz po raz udowadniał choćby wybuchowy duet Justin Walz i Mark Philmore. Sam Philmore, grający w tym sezonie wreszcie na pozycji skrzydłowego, był wręcz niemożliwy do upilnowania dla obrońców. Co przygotują na konfrontację z nim Miners? – Mamy kilka pomysłów na zatrzymanie Marka Philmore’a. Wszystkich szczegółów nie zdradzę, ale na pewno najczęściej będziemy widzieć obok niego jednego z najlepszych corner backów naszej ligi, Artura Loncierza – zapowiada rzecznik Górników. To jeden z wielu pojedynków, dla których warto zobaczyć to spotkanie.

Ciekawie zapowiada się też rywalizacja… na trybunach, gdzie o prym powalczą dwie zawsze głośne grupy kibiców. Znane i podróżujące po całym kraju Miners Nation zasiądzie przecież wśród zawsze licznie zebranych fanów The Crew. Jednych i drugich pogodzą zapewne niespodzianki i konkursy, które przygotowali na to spotkanie gospodarze.

PZFA

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł– Bike Maraton 2011
Następny artykuł– Pierwsze You Can Dance na żywo wygrali Masza i Michał
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.