Po dwutygodniowej przerwie, wracają rozgrywki Energa Basket Ligi Kobiet. Ślęza Wrocław podejmie Sunreef Yachts Politechnikę Gdańską, czyli beniaminka polskiej ekstraklasy. Dla zawodniczek Arkadiusza Rusina będzie to szansa na drugie zwycięstwo z rzędu. Oprócz tego, do Wrocławia ponownie zawita Monika Naczk.

Energa Basket Liga Kobiet wraca do gry po dwutygodniowej przerwie, spowodowanej rozgrywkami Pucharu Polski, który trafił w ręce koszykarek CCC Polkowice. Ślęza Wrocław nie zakwalifikowała się do turnieju, dlatego mogła poświęcić dwa tygodnie na treningi i doskonalenie formy. Było to o tyle ważne, że do zespołu dołączyła niedawno Elina Dikeoulakou, która nie jest jeszcze w rytmie meczowym. Wprawdzie zagrała w ostatnim wygranym 83:59 meczu z Enea AZS-em Poznań, jednak ma jeszcze sporo do poprawy.

Elina, mimo kilku strat i złej decyzji pod koniec kwarty, gdzie za szybko oddała rzut, w ataku zagrała poprawnie. W obronie dużo pracy przed nią. W meczu z AZS-em w tym elemencie wyglądała słabo – ocenia Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy Wrocław.

Dodatkowy tydzień treningów był dobrą okazją, żeby potrenować nad defensywą i realizacją założeń taktycznych. Przed Ślęzą mecz z beniaminkiem Energa Basket Ligi Kobiet – Sunreef Yachts Politechnika Gdańska. Rywal na początku sezonu nie radził sobie najlepiej, jednak z każdym meczem widać poprawę w grze zawodniczek Rafała Knapa. Pomorzanki zajmują aktualnie 11. miejsce w tabeli i chociaż do tej pory wygrały tylko z zespołami słabszymi od siebie (Enea AZS Poznań i TS Ostrovia Ostrów Wlkp.), widać poprawę. Na inaugurację sezonu gdańszczanki przegrały z Wisłą CANPACK Kraków 59:104, natomiast w rundzie rewanżowej porażka była dużo niższa – 58:74.

Na pewno będziemy oddawać serce i walczyć o każdy centymetr parkietu od pierwszego do ostatniego gwizdka. Punkty może nam przynieść przede wszystkim twarda gra w obronie i szybka gra w ataku, dlatego z takim założeniem, a przede wszystkim wiarą w zwycięstwo będziemy grać w każdym meczu – mówiła przed sezonem Marinna Duszkiewicz, zawodniczka Sunreef Yachts Politechniki Gdańskiej.

Największymi bolączkami beniaminka są problemy z utrzymaniem koncentracji przez całe spotkanie oraz niska skuteczność zza łuku (28.1 proc.). Zawodniczki Politechniki Gdańskiej tracą dużo piłek (średnio ponad 18), brakuje im również koszykarek, które będą niekwestionowanym wsparciem dla liderki zespołu – Maegan Conwright. Amerykanka jest liderką klasyfikacji najlepiej punktujących w lidze, jednak nie przekłada się to na wyniki całego zespołu. Mimo że zdobywa średnio 18.8 punktu na mecz i dokłada do tego 5 asyst, brakuje u jej boku zawodniczek, które mogłyby podtrzymać poziom drużyny.

W przerwie przygotowywałyśmy się fizycznie do reszty sezonu, bo można było mocniej popracować, mieliśmy więcej czasu wolnego. Teraz bezpośrednio przed meczem szykowałyśmy się pod spotkanie – mówi Monika Naczk, rozgrywająca Sunreef Yachts Politechniki Gdańskiej.

Monika Naczk zaczynała sezon, grając w barwach wrocławskiej Ślęzy. Na początku stycznia odeszła jednak z klubu i przeniosła się do gdańskiego beniaminka. Tam zadebiutowała podczas meczu 14. kolejki. Zdobyła cztery punkty (wszystkie z rzutów osobistych), do czego dołożyła asystę. Miała także trzy straty.

Na pewno wiem, jak dziewczyny grają. Trenowałyśmy razem bardzo dużo, więc wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Gdy wychodzi się na parkiet, to każdy zapomina o jakichkolwiek sentymentach i po prostu gra się jak z każdym innym przeciwnikiem. Musimy zatrzymać szybki atak Ślęzy, nie przegrywać pojedynków 1 na 1 i trafiać rzuty. U nas nie ma zawodniczki, która sama wzięłaby na siebie ciężar meczu. Jesteśmy dość młodym zespołem, każda z nas musi dać coś od siebie i razem musimy walczyć przez cały mecz – dodaje rozgrywająca gdańskiego beniaminka.

W pierwszym starciu obu drużyn wrocławianki wygrały pewnie 83:51. Czy uda im się to powtórzyć i zanotować drugie zwycięstwo z rzędu?

Gepostet von Ślęza Wrocław am Montag, 21. Januar 2019

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Ślęza Wrocław