Przezabawna komedia Marca Camolettiego autora słynnego „Boeing, Boeing” zagościła na deskach Wrocławskiego Teatru Komedia. W rolę tytułowej pomocy domowej znakomicie wcieliła się Dorota Wierzbicka-Matarrelli – pisze Daniel E. Groszewski.

Tym, którzy widzieli wcześniejszą sztukę Camolettiego można powiedzieć, że „Pomoc domowa” jest kontynuacją. Funkcjonują tutaj wszystkie mechanizmy, które widzieliśmy już wcześniej. Jednak, co z tego, że opowiada się nam tę samą historię, skoro jest zupełnie inna. Tym razem postacią kluczową jest wspomniana już pomoc domowa, wokół której rozgrywa się cały rozgardiasz. Szczęśliwi małżonkowie, którzy wyjeżdżając nie wyjeżdżają i nie wracając – wracają ze swoimi nowymi partnerami, funkcjonują w domu rodzinnym, w którym tylko gosposia widzi co się dzieje, choć chyba nawet ona czasami nie do końca rozumie. Tak zakrojona fabuła pozwala nam zobaczyć wiele niedomówień i nieporozumień, które co rusz powodują salwy śmiechu.

Intryga zakrojona jest raptem na pięć postaci, czyli oprócz gosposi na scenie zobaczymy jeszcze Maksa – męża (Wojciech Dąbrowski) i Jolę – żonę (Katarzyna Skoniecka) z kochankami (Ilona Lewandowska i Kornel Sadowski/Jakub Giel). Bez wątpienia nikt nie chciałby się znaleźć w tej sytuacji. Aż strach pomyśleć co się mogło wydarzyć, gdy Max spotkał lubego swojej żony we własnej pidżamie (na zdjęciu). Nie było im raczej do śmiechu. A przynajmniej nie powinno. Nam za to jak najbardziej. I o to właśnie chodzi w dobrej komedii.

 

Autor: Daniel E. Groszewski
Zdjęcie: materiały prasowe Wrocławskiego Teatru Komedia