Stało się. Minął pierwszy tydzień lipca i wielu miejscach Wrocławia mamy problem. I to problem nie lada, bo po prostu śmierdzi. Panie Prezydencie prosimy o pomoc!

Prawda, w tym śmieciowym problemie leży po środku. Mogę przyjąć do wiadomości argumenty, że to ustawa jest bublem i ciężko się do niej dostosować. Że winy nie ponoszą wrocławscy urzędnicy, ale ci centralni, z Warszawy. Ale co z tego. Tak naprawdę, to co mnie to obchodzi, skoro jest lato i śmierdzi. I za ten smród nie odpowiadają możnowładcy ze stolicy, ale nasi, lokalni. O tym, że ustawa jest zła słyszę od wielu miesięcy. Dużo się na ten temat mówiło, dyskutowało, argumentowało, deliberowało… i znów rozmawiało. Tylko, czy wystarczająco dużo się zrobiło? Wydaje się, że można było zrobić więcej. Chaosu, który panuje na niektórych osiedlach nie sposób zagłuszyć oświadczeniem Marcina Garcarza, dyrektora departamentu Prezydenta Wrocławia. Jeśli chodzi o rozgrywkę polityczną to postępuje zapewne słusznie. Platforma Obywatelska atakuje wiceprezydenta Adamskiego i domaga się kary za złe przygotowanie się do nowych przepisów, więc Garcarz wytyka im, że powinni się zająć swoimi ludźmi, którzy przygotowali złe ustawy. W tej sytuacji postanowiłem postąpić w ten sam sposób. Ja zarzucam miastu bałagan, a ono niech zarzuca dalej komu co chce. Dla mnie partnerem w rozwiązywaniu tego problemu jest przede wszystkim miasto. Mam przeświadczenie graniczące nieomal z pewnością, że wrocławscy urzędnicy wysokiego szczebla nie mają takich problemów jak statystyczny Kowalski. Może wtedy zrozumieliby, że słowa nie wystarczą. Przerzucanie winy na innych nie jest rozwiązaniem, które sprawi, że w tym „najlepszym z miast” będzie mieszkało się lepiej. Oczywiście można posłuchać Prezydenta i wyprowadzić do Łodzi. Tam pewnie nie śmierdzi i budżet obywatelski mają większy. A może śmierdzi. Może śmierdzi wszędzie w Polsce, bo ustawa jest bublem. Ale na litość boską, przecież po to wybraliśmy takich, a nie innych urzędników, żeby u nas nie śmierdziało. Żeby żyło nam się dobrze, godnie i miejmy nadzieję zdrowo. Bo od tego smrodu można się jeszcze pochorować. Panie Prezydencie, w Pana mieście śmierdzi. Zróbmy coś z tym. Wszyscy razem. Na pewno wiele osób serdecznie Panu za to podziękuje. Szczerze i od serca.

 

Autor: Daniel E. Groszewski

 

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSzybciej, Wyżej, Mocniej!
Następny artykułGrafiki Rembrandta w Zamku
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.