Wrocław wciąga! Wrocław kręci! Wrocław wciąż na nowo daje się odkrywać! To niezwykle ważne. Gdy w natłoku zajęć udaje się nam na chwilę zatrzymać, to zdajemy sobie sprawę, że jest wiele powodów, aby lubić nasze miasto.

Przed kilkoma tygodniami w felietonie Wrocław na kacu pisałem, że dla każdego Wrocław jest inny. Każdy go inaczej postrzega i boryka się z innymi problemami. Wszystko uzależnione jest od tego gdzie się mieszka, jak się porusza… i w którym kierunku. Coś co dla jednego będzie świetnym rozwiązaniem, dla innego będzie największą głupotą jaką można były wymyślić. Tak już jest. Wszystkim się nie dogodzi, ale wcale nie o to chodzi.

W tym poznawaniu Wrocławia lubię czasami popatrzeć oczami innych. Swój Wrocław znam. I lubię. To moja mała ojczyzna z charakterystycznymi miejscami, do których wracam i wokół których toczy się moje życie: Stadion Miejski, hala Orbita, FAT, AOW, Magnolia, Kozanów, okolice Stalowej… i pewnie mógłbym tak jeszcze długo. Każdy ma takie swoje miejsca. Dla jednych będzie nimi uwielbiane przeze mnie Mexico na Rzeźniczej, a dla drugiego Bazylia przy uniwerku. Choć Wrocław jest jeden, to te nasze Wrocławie są różne. I dobrze! O to właśnie chodzi, żeby miasto, w którym mieszka się nawet kilkadziesiąt lat wciąż można było odkrywać. Wciąż nas intrygowało i fascynowało.

W najbliższym tygodniu tych fascynacji Wrocławiem będzie zdecydowanie więcej. Wszystko za sprawą 6. już edycji konkursu „Kręci Cię Wrocław? Kręć Wrocław”. Właśnie dzisiaj ruszyło głosowanie nad przygotowanymi propozycjami. Do konkursu trafiło 45 krótkich filmów o stolicy Dolnego Śląska. Jedni skupiają się w nich na zabytkach, inni na sporcie, jeszcze inni pokazują Wrocław jako miasto świateł. Te 45 filmów, na obejrzenie których trzeba zarezerwować sobie godzinę, to 45 różnych spojrzeń na nasze miasto. Dla mnie momentami niezwykle odkrywczych. Wrocław kręci mnie od lat i pewnie będzie kręcił jeszcze długo. Dzisiaj zobaczyłem jego nowe twarze. W głowie walczę z sobą zastanawiając się, która z nich jest mi najbliższa, a która wprawiła mnie w największe osłupienie. Zastanawiam się też, którą wybiorą widzowie. Tego dowiemy się na uroczystej gali w następną niedzielę. Na razie jednak przez najbliższy tydzień trwa głosowania, a mnie zapewne czeka jeszcze niejeden powrót do konkursowych materiałów i spoglądanie na Wrocław oczami ich twórców. W miniony weekend pasjonował mnie film, który w 1992 roku nakręcił we Wrocławiu pewien Amerykanin, a teraz dzięki YouTube zaprezentowały go wrocławskie portale informacyjne. Patrzyłem z fascynacją, jak miasto zmieniło się od tego czasu. Patrzyłem też ostatnio, jak zmieniło się od czasu powstania filmu „Nie ma zmiłuj”, który regularnie znajduję w programie telewizyjnym. Cieszę się, że w jednym z kadrów uwieczniony został „John Bull Pub”. Cieszę się, bo przez lata był dla wielu osób ważnym miejscem… a teraz już go nie ma. Pozostały nam jedynie wspomnienia wspólnych rozmów i sporów. A ten film będzie te wspomnienia wywoływał… jak choćby to, że zostawiłem kiedyś w „Bullu” portfel z wszystkimi dokumentami, a gdy wróciłem po niego po kilku godzinach, czekał na mnie za barem. Takie to było miejsce. Magiczne. Potrafiło wessać, a w atmosferze ważkich rozmów można było zaginąć tam na długie godziny.

To daje mi do myślenia. Jak na filmy konkursowe „Kręci Cię Wrocław? Kręć Wrocław” spojrzymy z perspektywy lat? Dzisiaj to świetna przygoda i spojrzenie z innej perspektywy na miasto. Kiedyś być może będziemy postrzegali je jako dokumenty historyczne, które pokazują domy, ulice i miejsca, których już nie ma. I dobrze. Kręci mnie to, że kręcicie Wrocław!

 

Autor: Daniel E. Groszewski

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWoffinden zostaje we Wrocławiu
Następny artykułMetallica nie potrzebuje fajerwerków
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.