FutureNet Śląsk w imponujący stylu pokonał WKK 91:72. W derbowym starciu wrocławianie stworzyli świetne widowisko. Kluczowa okazała się jednak pierwsza kwarta, którą zawodnicy Tomasza Niedbalskiego przegrali 9:20. Najwięcej punktów zdobył Bartosz Ciechociński, który trafił 29 oczek. Mimo to dwa punkty wywalczyli zawodnicy Śląska.

Derbowe starcie między Śląskiem a WKK zapowiadało się niezwykle emocjonująco, nic więc dziwnego, że przyciągnęło do hali AWF-u tłum kibiców. Oba zespoły zmierzyły się podczas finału I Memoriału imienia Adam Wójcika. Wtedy lepsi okazali się zawodnicy Radosława Hyżego. W meczu o punkty koszykarze Tomasza Niedbalskiego nie mieli jednak zamiaru odpuszczać tak łatwo.

Twarda gra

Oba zespoły przystąpiły do spotkania skupione, ale i wyraźnie zdenerwowane. Pierwsze punkty padły po niecałych dwóch minutach, wcześniej oba zespoły mocno się broniły. W defensywie świetnym blokiem popisał się Aleksander Dziewa, potem trzy punkty dorzucił Aleksander Leńczuk i Śląsk prowadził już 8:2. WKK nie odstawało od rywala, miało jednak problemy ze skutecznością. Po trójce Dziewy, trener wrocławskiego beniaminka poprosił o czas. Przy takim prowadzeniu trener Hyży postanowił dać szansę rezerwowym i na boisku znaleźli się Jakub Musiał i Szymon Tomczak. Śląsk grał agresywnie, przez co już na niecałe cztery minuty przed końcem miał na swoim koncie pięć fauli. Dzięki mocnej obronie Trójkolorowych, WKK przez prawie pięć minut nie mogło zdobyć punktów. Złą passę przerwał dopiero Przemysław Malona, trafiając za linii rzutów wolnych. Goście starali się odrobić straty, jednak Śląsk cały czas miał bezpieczną przewagę. Po pierwszej kwarcie prowadził 20:9.

Festiwal trójek

Drugą część koszykarze WKK rozpoczęli odrabiania strat. Cztery oczka z rzędu zdobył Bartosz Ciechociński. Później to kapitanowie obu drużyn punktowali, rzucając za trzy – Norbert Kulon trafił dwukrotnie, Jakub Koelner raz (26:17). Kolejny trójkę dorzucił także Leńczuk. Oba zespoły nie zwalniały, a tempo gry przyspieszyło. Akcja przenosiła się z kosza pod kosz, jednak to Trójkolorowi mieli przewagę (34:19). W tej kwarcie świetnie prezentował się Ciechociński, który już w połowie, miał na swoim koncie 12 oczek. Nie do zatrzymania jak zwykle był Dziewa, który punktował zarówno spod kosza, jak i zza łuku. WKK starało się odrabiać straty, jednak to Śląsk pewnie prowadził 47:33. Tylko w tej kwarcie zawodnicy Radosława Hyżego trafili sześć razy za trzy.

Gonitwa WKK

Na początku drugiej połowy oba zespoły grały niemal punkt za punkt. W zespole gospodarzy w ataku prym wiódł Kulon, wśród gości cztery oczka zdobył Michał Jędrzejewski. Mało widoczny za to był kapitan WKK, który do tej pory trafił tylko za trzy. Śląsk grał zespołowo, natomiast w drużynie beniaminka brakowało zawodnika, który mógłby wziąć na siebie odpowiedzialność gry (59:39). Koszykarze Tomasza Niedbalskiego mieli problemy z zatrzymaniem rywala, ten zaś kontrolował to spotkanie. Po dwóch nieudanych defensywnych akcjach Trójkolorowych, trener Śląska poprosił o czas. Gospodarze mieli na swoim koncie już pięć fauli, co pozwoliło WKK na więcej swobody. Goście znakomicie to wykorzystali. Ciechociński dwukrotnie trafił zza łuku, swoje dołożył także Jakub Patoka. Odpowiedzią Śląska była trójka Dziewy, która wpadła do kosza w ostatnich sekundach kwarty. Przed czwartą częścią różnica między zespołami wynosiła zaledwie trzynaście oczek (67:54).

Popis Dziewy i Ciechocińskiego

Ostatnią kwartę świetnie zaczął Śląsk. Najpierw dwoma blokami popisał się Tomczak, później trzy oczka dorzucił Leńczuk. WKK starało się nadrabiać straty, jednak gospodarze stawiali twarde warunki. Jedynie Ciechociński grał, jak gdyby nigdy nic. Dokładał do swojego dorobku punktowego oczka, po raz kolejny trafiając zza łuku. Odpowiedź ze strony gospodarzy przyszła natychmiastowo. Po dobrym dograniu, Dziewa popisał się pięknym wsadem. Trójkolorowi często faulowali, przez co boisko opuścić musieli Karol Michałek i Leńczuk. Przy wysokim prowadzeniu Śląska (82:64), trener Niedbalski również dał szansę zawodnikom rezerwowym. Do końca oba zespoły nie odpuszczały, tworząc wspaniałe widowisko. Mecz zakończył się trafieniem zza łuku w wykonaniu Sebastiana Bożenko. Ostatecznie debry Wrocławia wygrał Śląsk, który w imponującym stylu pokonał beniaminka I ligi – WKK Wrocław 91:72.


FutureNet Śląsk Wrocław – WKK Wrocław 91:72 (20:9; 27:22; 20:21; 21:18)

Śląsk: Dziewa 19, Kulon 19, Leńczuk 14, Musiał 12, Tomczak 12, Michałek 9, Bożenko 3, Skibniewski 2, Sasik 1, Żeleźniak 0, Pietras 0.

WKK: Ciechociński 29, Jędrzejewski 16, Patoka 8, Rutkowski 7, Koelner 5, Malona 5, Pieloch 2, Fiedukiewicz 0, Matusiak 0, Uberna 0, Józefiak 0, Kroczak 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch