W rozegranym w niedzielę 25 marca meczu pierwszej kolejki Topligi obecni wicemistrzowie –  Devils Wrocław – przegrali z Seahawks Gdynia 27:34. To pierwsza od dwóch i pół roku porażka wrocławian z zespołem innym niż nieistniejące już The Crew.

W starciu drugiej i trzeciej ekipy ubiegłego sezonu górą byli przyjezdni, którzy w ubiegłym sezonie musieli uznać wyższość Devils / fot. Devils Wrocław

Punktowanie w spotkaniu drugiej i czwartej drużyny poprzedniego sezonu rozpoczęły Diabły po krótkim biegu Nilesa Mittascha. Ku zaskoczeniu przyzwyczajonej do łatwych zwycięstw wrocławskiej publiczności Seahawks odpowiedzieli przyłożeniem już w kolejnej serii, gdy Damian Bijan zdobył pierwsze ze swoich trzech przyłożeń tego dnia.

Zaledwie jedną akcję później gospodarze znów cieszyli się z siedmiu punktów. Krzysztof Wydrowski posłał długie podanie spod własnego pola punktowego do najszybszego na murawie Grzegorza Mazura, a ten już nie pozwolił się dogonić nikomu.

Od tego momentu zespół Kennetha Poole’a opanował sytuację, szybko powstrzymując atak gości i dokładając jeszcze jeden touchdown przed przerwą. Po zmianie stron to jednak sami Devils dodali Jastrzębiom nadziei, gdy piłkę na własnej połowie zgubił Mittasch.

Prowadzona przez Kyle’a McMahona ofensywa skorzystała z tego prezentu zmniejszając stratę do Diabłów do tylko 6 punktów. Pokrzepiona tym faktem defensywa zespołu z Gdyni, najpierw powaliła rozgrywającego rywali, a w trzeciej próbie przejęła jego długie podanie. Szybka doskonale poprowadzona przez często biegającego z piłką rozgrywającego Seahawks seria zakończyła się następnym przyłożeniem, które na parę chwil przed końcem trzeciej kwarty dało gościom jednopunktowe prowadzenie.

Rozpoczęła się nerwowa czwarta kwarta. Pierwsi uderzyli w niej Devils, którzy mimo 15-jardowej kary wyszli na prowadzenie po kolejnej akcji Mazura. Jastrzębia ofensywa grała jednak jak zaczarowana, w każdej akcji zdobywając kolejne jardy. Długie biegi McMahona, jego podanie do Josha Le Duca i wreszcie bieg Sebastiana Krzysztofka wyrównały wynik na 7 minut przed końcem spotkania.

Piłkę znów otrzymali Devils, ale po długiej, blisko 5-minutowej serii zostali zatrzymani, również z powodu upuszczanych przez ich skrzydłowych piłek, w okolicach czerwonej strefy. Zdecydowali się na około 35-jardowe kopnięcie z pola. Krzysztofa Wis jednak chybił.

Seahawks otrzymali piłkę na własnej połowie. Znów grali prawie bezbłędnie w ataku. Kluczowe okazało się ponad 30-jardowe podanie do Le Duca, które przeniosło ich na 15. jard rywala. Długi bieg McMahona i dodatkowy jard Krzysztofka zmieniły wynik na 34:27 na korzyść gości. Do końca pozostały 62 sekundy, ale Diabły już nie potrafiły zagrozić przeciwnikowi. Mecz zakończył przechwyt Seahawks po próbie długiego podania Wydrowskiego.

– Największy pozytyw jaki w tej chwili widzę, to fakt, że będzie musieli zagrać z nimi jeszcze raz w tym sezonie – powiedział niezadowolony linebacker Devils, Kendral Ellison. – Czy wtedy to my będziemy górą? Musimy – dodał, przypominając jednocześnie o kontuzjach, które wykluczyły z występu w tym meczu kilku graczy wrocławskiej defensywy.

– To było niesamowicie intensywne spotkanie – skomentował Kyle McMahon, rozgrywający Jastrzębi. – Czy jesteśmy na pole-position do wygrania ligi? Trudno to ocenić, skupiamy się teraz tylko na kolejnym meczu – dodał skromnie.

W ataku gospodarzy, mimo kilku upuszczonych podań, dobrze zaprezentowali się skrzydłowi Kim Thomspon, Grzegorz Mazur i Marcin Pryjma. W defensywie niezastąpiony był Szymon Adamczyk, a przeciw podaniom dobrze bronił Krzysztof Wis.

Wśród gości doskonały debiut zaliczył Kyle McMahon: zanotował trzy podania na przyłożenia i dołożył mnóstwo jardów w akcjach biegowych. W obronie, z dwoma powaleniami rozgrywającego górował Michał Garbowski. Życie skrzydłowym rywala maksymalnie utrudniał natomiast Peter Plesa.

Swój kolejny mecz ligowy Devils rozegrają 31 marca. Na swoim terenie zmierzą się z AZS Silesia Rebels. Tego samego dnia, w Gdyni, Jastrzębie zagrają z warszawskimi Orłami.

 

Devils Wrocław – Seahawks Gdynia 27:34 (7:0,12:6,0:14, 8:14)

 

I kwarta
7:0 przyłożenie Nilesa Mittascha po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Krzysztof Wis)

 

II kwarta
7:6 przyłożenie Damiana Bijana po 10-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona
13:6 przyłożenie Grzegorza Mazura po 89-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Wydrowskiego
19:6 przyłożenie Kima Thompsona po 25-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Wydrowskiego

III kwarta
19:13 przyłożenie Damiana Bijana po 8-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
19:20 przyłożenie Damiana Bijana po 13-jardowej akcji po podaniu Kyle’a McMahona (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

IV kwarta
27:20 przyłożenie Grzegorza Mazura po 35-jardowej akcji po podaniu Krzysztofa Wydrowskiego (podwyższenie za dwa punkty Tomasz Tarczyński)
27:27 przyłożenie Sebastiana Krzysztofka po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
27:34 przyłożenie Sebastiana Krzysztofka po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
Mecz obejrzało 1100 widzów.

(PLFA)

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOrest Lenczyk po meczu z Lechem
Następny artykułKoncert Nadziei
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.