KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice przegrał na zakończenie rundy jesiennej w hicie 11. kolejki z FC Toruń 1:2. O ile pierwsza połowa nie przyniosła zbyt wielu emocji, o tyle w drugiej mało brakowało, a zespoły podzieliłyby się punktami.

Przed ostatnią kolejką jesiennej rundy Futsal Ekstraklasy beniaminek z Dolnego Śląska zajmował 3. miejsce, a ich rywalem był lider tabeli i brązowy medalista poprzedniego sezonu – FC Toruń.

Od początku spotkania to goście zdominowali grę na boisku. Mimo że stworzyli sobie więcej dogodnych sytuacji, nie potrafili umieścić piłki w siatce. Po siedmiu minutach gry świetnym strzałem popisał się Mykoli Morozova, jednak jego strzał minął bramkę. Torunianie nie zwalniali tempa i cały czas atakowali, a gospodarzom pozostawało się tylko bronić. Niestety w 19. minucie wynik spotkania otworzył Henry Hatakeyama. Był to jedyny gol, który padł w pierwszej połowie.

Druga część spotkania przyniosła więcej emocji i przede wszystkim ożywiła grę. Orzeł wyszedł po przerwie zmotywowany i od początku szukał swoich okazji. Mimo dobrej postawy Macieja Foltyna, gospodarze stracili bramkę na 2:0. Bramkarz nie zdołał obronić strzału Nicolae’a Neagu’a. W obliczu sytuacji Orzeł musiał zaryzykować, grając bez bramkarza. W końcówce bramkę kontaktową zdobył wprawdzie Nuno Barbosa, jednak beniaminek przegrał to spotkanie 1:2. Brązowy medalista poprzedniego sezonu okazał się poza zasięgiem Dolnoślązaków. Mimo przegranej, Orzeł utrzymał się na podium Futsal Ekstraklasy, nadal zajmuje 3. miejsce.


KS Acana Orzeł Jelcz-Laskowice – FC Toruń 1:2 (0:1).
Barbosa – Spychalski, Neagu

Orzeł: Foltyn (C) – Luchena, Morozov, Amantes, Andrade oraz Charrier, Goliński, Pastars, Hatakeyama, Pach, Barbosa, Wojciechowski, Kędra

FC Toruń: Neagu – Wojciechowski, Mikołajewicz (C), Kriezel, Mrówczyński oraz Wędołowski, Domański, Cyman, Zboralski, Waszak, Elsner, Spychalski.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Jarosław Frąckowiak / KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice