Najciekawiej zapowiadający się mecz pierwszych tygodni zmagań w Toplidze futbolu amerykańskiego zdaniem wielu miał rozstrzygnąć się na korzyść Panter, które powstały z połączenia sił dwóch potęg futbolowych z Wrocławia – Devils i Giants. Gdyńskie Jastrzębie były jednak na to starcie odpowiednio przygotowane.

Jako pierwsi piłkę odbierali gospodarze z Gdyni. Już pierwsza ich seria została ukoronowana biegiem na przyłożenie w wykonaniu nowego rozgrywającego Lance’a Kriesiena. Po chwili Jastrzębie prowadziły 8:0 dzięki zmyłkowej zagrywce przy próbie podwyższenia za jeden punkt. W następującej serii Pantery odpowiedziały, pierwszym z trzech tego dnia, przyłożeniem MVP ostatniego finału Topligi Jamala Schultersa. Wrocławianom nie udało się jednak skutecznie podwyższyć. Niedługo później swój drugi touchdown celebrowali gospodarze, gdy Paweł Fabich złapał piłkę po podaniu Kriesiena. Dzięki skutecznemu podwyższeniu za dwa goście potrzebowali przynajmniej dwóch posiadań by remisować, bądź wyjść na prowadzenie.

Sytuacja Panter jeszcze bardzie się skomplikowała, gdy w drugiej kwarcie ponownie błysnął Fabich. Po skutecznym podwyższeniu za jedne punkt wykonaniu jego brata Jakuba zespoły dzieliło 17 punktów. W następującej serii jedyny poważny błąd tego dnia popełnił Schulters, któremu defensorzy Seahawks wyrwali piłkę tuż przed polem punktowym. Jeszcze przed przerwą rozmiary prowadzenie zmniejszył kopacz drużyny z Dolnego Śląska Dawid Pańczyszyn.

Trzecia kwarta rozpoczęła się dobrze dla gości, gdy drugie przyłożenie zdobył Schulters. Odpowiedź Jastrzębi była błyskawiczna. Świetnie dysponowany tego dnia Dawid Kryszyłowicz wykorzystał kolejne znakomite podanie Lance’a Kriesiena. W ostatnich kwarcie Pantery zniwelowały różnicę do raptem jednego przyłożenia z podwyższeniem za dwa. Gdynianie nie dali wrocławianom kolejnej szansy i mecz zakończył się zwycięstwem Seahawks 30:22.

– Było to dla nas ciekawe doświadczenie, bardzo dużo się nauczyliśmy. Udawało nam się skutecznie przesuwać z piłką w stronę ich pola punktowego. Zabrakło jednak wykończenia. Dobrze zagrał nasz skrzydłowy Ozan Ozcan, dla którego był to pierwszy mecz w Polsce. Wśród Jastrzębi wyróżnili się Lance Kriesien i Tunde Ogun. Następnym razem będziemy na nich gotowi skomentował Mark Philmore, koordynator ataku Panthers Wrocław.

Najlepszym zawodnikiem meczu był niesamowicie atletyczny running back gospodarzy Tunde Ogun. Amerykanin z nigeryjskim paszportem dosłownie taranował bezradnych przeciwników. Świetnie zagrał też nowy quarterback Lance Kriesien. Klasę pokazali polscy skrzydłowi Jastrzębi Dawid Kryszyłowicz i Paweł Fabich.

W szeregach pokonanych na wyróżnienie zasługuje Jamal Schulters, który zdobył wszystkie trzy przyłożenia swojej drużyny. W obronie dobrze zaprezentowali się liniowy Przemysław Cudak i safety Mateusz Szefler.

Kolejny mecz Pantery rozegrają w niedzielę, 13 kwietnia. W Będzinie zmierzą się z Zagłębie Steelers Interpromex.

Seahawks Gdynia – Panthers Wrocław 30:22 (16:6, 7:3, 7:6, 0:7)

I kwarta

8:0 przyłożenie Lance’a Kriesiena  po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Paweł Fabich po podaniu Jakuba Fabicha)

8:6 przyłożenie Jamala Schultersa po 4-jardowej akcji biegowej 16:6 przyłożenie Pawła Fabicha po 17-jardowej akcji po podaniu Lance’a Kriesiena (podwyższenie za dwa punkty Tunde Ogun po podaniu Lance’a Kriesiena)

II kwarta

23:6 przyłożenie Pawła Fabicha po 17-jardowej akcji po podaniu Lance’a Kriesiena (podwyższenie jeden punkt Jakub Fabich)

23:9 26-jardowe kopnięcie z pola Dawida Pańczyszyna

III kwarta

23:15 przyłożenie Jamala Schultersa po 3-jardowej akcji biegowej

30:15 przyłożenie Dawida Kryszyłowicza po 15-jardowej akcji po podaniu Lance’a Kriesiena (podwyższenie jeden punkt Jakub Fabich)

IV kwarta

30:22 przyłożenie Jamala Schultersa po 22-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Dawid Pańczyszyn)