- KARTKA Z KALENDARZA - 19 LIPCA -


- REKLAMA -

Aby nowy rok był lepszy, bogatszy, żeby spełniły się marzenia i wszystko się układało. A co z tym minionym rokiem? Z poprzednim? Co z podartymi jeansami, kiedy w szafie pojawiają się nowe połyskując jeszcze nieodciętą metką? Dlaczego tak szybko zapominamy, odsuwamy się, wyrzucamy z myśli i dalej do życia, pędem, brać, nie obracać się, brać!

A mi jest żal tego roku. Żal mi późnej wiosny i upalnego lata, żal jesieni i tych kwiatków, których nie zdążyłam posadzić. Gdy byłam małym dzieckiem, zawsze w okolicy  Sylwestra tata opowiadał mi o starcu, który z dnia na dzień traci siły i w ostatnich dniach grudnia siedzi już tylko w fotelu, wpatrując się w okno z nadzieją, że już niedługo na horyzoncie pojawi się młodzieniec, który przejmie jego trud i da mu w końcu spokojnie odejść. Stary musi odejść. Ale gdzie odchodzi? – pytałam naiwnie, uparcie nie chcąc się skupić na młodzieńcu i wypytując o starca. – Odchodzi do innego życia. – Jakiego życia? – nie dawałam za wygraną. Toczyliśmy te dyskusje co roku, a ja co roku pytałam o to samo.

Bo jakoś żal mi teraźniejszości, każdego momentu. Żal, że upłynie, a ja o nim w końcu zapomnę, jak zapomniałam imiona koleżanek i kolegów z podstawówki, jak wypadł mi z głowy tytuł pierwszej poważnej książki, którą przeczytałam, chociaż przysięgałam sobie, że będę ją wspominać jeszcze na emeryturze. Niedawno wypadło mi z głowy imię mojego ukochanego psa. Nie pamiętałam też jego wielkich łap, ostrych zębów i tego, jak czekał na mnie wiernie pod drzwiami, każdego dnia wiedząc dokładnie o której skończę lekcje. Ktoś mi niedawno powiedział, że gdyby nie fotografie, w ogóle straciłby przeszłość. Że wszystkie wyjazdy, obrazy, miejsca zlały mu się w jakiś olbrzymi pejzaż, na którym nie ma dat, granic, żadnych wyróżnień. Nasza pamięć jest zawodna.

Może dlatego tak szybko chcemy o wszystkim zapomnieć? Zmienić mieszkanie, samochód, żonę, męża lub kochanka. Zmienić zamki w drzwiach i numer telefonu, zacząć wszystko od początku. Niedawno spotkałam kolegę, nie widzieliśmy się może pół roku. – Daj mi swój numer – powiedział na zakończenie. – Mój numer? – zdziwiłam się, bo znamy się od lat. – No wiesz, musiałem się go pozbyć, jak byłem z tamtą dziewczyną – powiedział. – Wymazałeś numer osoby, z którą znasz się od dekady, dla kogoś, z kim nie spędziłeś nawet pełnej pory roku?

Bo mi jest szkoda czasu i szkoda tych chwil, co nie wrócą. Szkoda przerwanych rozmów, niewypitych drinków i tych książek, których nigdy nie udało mi się dokończyć. Rozmyślam nad każdym rokiem, jak nad hotelowym pokojem, który opuszczając, opuszczam równocześnie wszystko, co się z nim wiązało: przemoczone buty i piasek znad morza, zgubioną mapę i zostawioną w muzeum parasolkę, piwo w miejscowym browarze i przypaloną jajecznicę na śniadanie. Lubię się pożegnać, jak z kompanem, z którym przeżyliśmy wspólnie wspaniałą przygodę.

Również wszystkim Państwu życzę dobrych pożegnań i radosnych powitań. Oraz tego, by czas, przeszły, przyszły i teraźniejszy, był dla nas wszystkich łaskawy.


Autor: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka