Poznaliśmy reżysera filmu „Call of Duty”

Activision-Blizzard Studio postanowiło obsadzić w roli reżysera kinowego „Call of Duty” Stefano Sollimę, włoskiego reżysera odpowiedzialnego m.in. za „Sicario 2: Soldado” czy serial „Gomorra”.

Sollima to znany, zwłaszcza we Włoszech, reżyser mocnego, męskiego kina. Klimat jego dotychczasowych produkcji zdaje się idealnie pasować do znanej serii „Call of Duty”: jedyny problem może stanowić mało amerykański wydźwięk jego dotychczasowych osiągnięć. Podejrzewałem, że w roli reżysera zostanie obsadzony Amerykanin, najlepiej ze skłonnościami do przesadnego patosu.

Wielu fanów zapewne z chęcią na miejscu Sollima ujrzeliby nazwisko Michaela Bay’a, a z nadchodzącej adaptacji „Call of Duty” zrobili Transformers, tyle, że bez robotów, ale za to z mnóstwem akcji i wybuchów. Tak, miejmy nadzieję, się jednak nie stanie. Włodarze w studiu Activision-Blizzard pokładają bowiem wielkie nadzieje w nadchodzącej produkcji, jednak, o ironio, w adaptację Warcrafta także mocno wierzono i, no cóż, nic z tego nie wyszło.

Plany studia odnośnie wykreowania uniwersum na wzór Marvela włożyłbym raczej między bajki. Próbowało DC, próbował Universal i jak dotąd nikomu się to nie udało. Nie ulega wątpliwości, że seria „Call of Duty” ma sporo fanów, jednak większość z nich nad fabułę i kinową rozrywkę preferuje multiplayer. Nie sądzę, żeby ci sami odbiorcy, którzy sięgają po CoD’a, mieli nałogowo odwiedzać kina lub płacić za oglądanie programów telewizyjnych opartych na nowo powstałym uniwersum.

Fabuła nadchodzącego filmu nie jest jeszcze znana, jednak pewnym jest, że nie ma ona kopiować historii znanych z gier, a jedynie luźno się na nich opierać. Zadaniem osób pracujących przy produkcji będzie odwzorowanie klimatu. Pytanie, czy seria „Call of Duty” rzeczywiście ma aż tak wyrazisty i specyficzny klimat, by można było mówić o przenoszeniu go na ekrany kin?


Autor: Patryk Wolny