Poznaliśmy zwycięzców 8. edycji American Film Festival

Dobiegło końca pięciodniowe święto amerykańskiego kina we Wrocławiu. Minionej niedzieli, podczas gali zamknięcia, poznaliśmy zwycięzców 8. edycji.

Zwycięzcy, zgodnie z tradycją, zostali wybrani przez wyjątkowy skład Jurorów – publiczność. Widzowie głosowali na swoje ulubione filmy wskazując najlepszych. W sekcji Spectrum, na którą składało się 13 fabuł, najlepszym okazał się „Szczęściarz” w reżyserii Johna Carrolla Luncha. W filmie swoją ostatnią rolę zagrał Harry Dean Stanton, wcielając się w postać samotnika poszukującego odpowiedzi na sens przemijania.

Sekcja American Docs w której zaprezentowanych zostało 10 dokumentów okazała się szczęśliwa dla „Pracy” w reżyserii Jairusa McLeary’ego i Gethina Aldousa. Produkcja opowiada o owianym legendą więzieniu Folsom, o którym Johnny Cash śpiewał: „I’m stuck in Folsom prison, and time keeps draggin’ on”. Bohaterzy filmu dwa razy w roku sami, z własnej nieprzymuszonej woli decydują się spędzić cztery dni w tym owianym złą sławą więzieniu. Publiczność swoimi głosami nagrodziła niezwykłe historie tymczasowych więźniów wskazując „Pracę” jako najlepszy dokument.

Debiutantem na tegorocznym American Film Festival była sekcja Konkurs Ale Kino+. Jury składające się w najwierniejszych widzów festiwalu wskazało 3 z 10 filmów, które w najbliższych miesiącach trafią na ekrany telewizorów za sprawą emisji na kanale Ale kino+.

Wkrótce możemy spodziewać się telewizyjnych pokazów:

„Złote wyjście” reż. Alexa Rossa Perry’ego – „za ukazanie zwykłych życiorysów zwykłych ludzi w sposób niezwykle melancholijny, nostalgiczny i emocjonalny”,

„Beach Rats” reż. Elizy Hittman – „za subtelne i pełne empatii podjęcie wątków dojrzewania i odkrywania własnej seksualności”,

„Mizogini” reż. Onura Tukela – „za brawurową, ironiczną i niepokojąco aktualną diagnozę społeczno-polityczną, która śmieszy, przeraża i smuci jednocześnie”.


Autor: Patryk Wolny