PPA: Rebel Babel Ensemble, czyli magia przekazywania pozytywnej energii

„Miazga! Cały czas Rebel gra mi w głowie” takiego SMSa dostaję od znajomego, z którym po całym męczącym tygodniu niesamowicie podładowałem baterie na piątkowym koncercie Rebel Babel Ensemble. W zapowiedzi wspominałem o ewenemencie i już post factum, gdy emocje opadły i można wszystko sobie w głowie ułożyć i przeanalizować stwierdzam jedno – nie myliłem się. Z czymś takim nigdy w życiu nie miałem do czynienia – pisze Patryk Rudnicki.

 

To co Rebel Babel Ensemble połączyło ze sobą mogło poskutkować albo totalną klapą, albo eksplozją mega pozytywnych doznań muzycznych. Pomimo pogody, która raczej nie zachęcała do spędzania czasu pod gołym niebem, artyści w Parku Staromiejskim wprowadzili w życie ten drugi wariant. Sam L.U.C kilkukrotnie ze sceny doceniał tak liczne przybycie na koncert, głównie ze względu, że poza kilkoma utworami, reszta prezentowanego contentu była publiczności zupełnie nieznana.

Na zębatkach pozytywny wir

 

Utwory zaprezentowane na koncercie dotyczą kwestii, które chcieli poruszyć artyści. Był więc utwór o różnicach językowych, o postrzeganiu Hiszpanii przez Polaka (któremu nie pasują w niej zbyt czyste trawniki) i vice versa, o konieczności łączenia się w świetle tego co dzieje się na świecie. Generalizując można stwierdzić, że było pozytywnie, skocznie i z energią, ale był też jeden kawałek wykonany przez L.U.Ca, Bisza i Melę Koteluk, o podnoszeniu się gdy nam się nie udaje i o rękach zbyt krótkich by dosięgnąć księżyca.

Nie wyłączaj mi tego

 

Koncert był genialny, energiczny, angażował publiczność (nie tylko poprzez dogwizdywanie na gwizdkach partii niektórych utworów), ale nie brakuje mu również kilku wad. Podstawową i największą było to, że był zbyt krótki. Słuchając dźwięków rozlewających się za sprawą płuc ponad 100 muzyków z kilku różnych orkiestr dętych, człowiek zupełnie tracił poczucie czasu. Pod względem technicznym w trakcie koncertu miałem wrażenie, że w partiach śpiewanych przez Melę Koteluk ma ona zbytnio wyciszony mikrofon i ciężko było ją usłyszeć. Pomimo tych uchybień Rebel Babel pokazał, że można połączyć dwa względnie niepasujące do siebie światy. Teraz zostaje już tylko oczekiwać na dalsze koncerty i przede wszystkim na płytę, której po piątkowym koncercie nie mogę się po prostu doczekać.

Autor | Patryk Rudnicki

  • Zdjęcie | Tomasz Walków / PPA