Premiera „Y” w Capitolu. Łukasz Wójcik przyniósł ogień

Czy można połączyć Steve’a Jobsa i Beatlesów? Okazuje się, że tak. Spektakl o ich przenikaniu w muzycznej aranżacji Łukasza Wójcika i Pawła Passiniego już od piątku można oglądać na Scenie Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol.

O chęci przygotowania tego spektaklu słyszałem od dawna. Pomysł narodził się w głowie aktora Capitolu – Łukasza Wójcika przed dwoma laty.

Łukaszowi zrymowała się biografia Steve’a Jobsa z piosenkami Beatlesów – mówił Konrad Imiela, dyrektor teatru.

Do współpracy zaproszono reżysera Pawła Passiniego i Artura Pałygę, który napisał tekst.

spektakl " Y " (why) Elena Lola Loli i Artur Pałyga (na zdj.), Teatr Muzyczny Capitol / fot. Łukasz Giza
Elena Lola Loli i Artur Pałyga (na zdj.), Teatr Muzyczny Capitol / fot. Łukasz Giza

Najtrudniejszy był moment rozpoczęcia – przyznał w rozmowie z „Dzielnicami” Artur Pałyga. – Zdziwiło mnie to połączenie Jobsa i Beatlesów, ale Łukasz mnie zaraził swoim pomysłem. Przyjechał specjalnie do mnie do Katowic, żeby o tym porozmawiać. Była w nim duża pasja. Opowiadał mi o tym z dużym zainteresowaniem, tłumaczył jak się wszystko łączy i co go w tym bierze. Po tej rozmowie z Łukaszem byłem przekonany, że chcę to robić. On ten ogień przyniósł. Potem mieliśmy długie rozmowy z Pawłem Passinim o tym, w którą stronę go popchnąć. Nie było łatwo. Kilka razy zaczynałem i zupełnie nie wiedziałem jak opowiadać taką historię. Przyszło dopiero po kolejnych wersjach. Najpierw wszystko zaczynało się w łodzi podwodnej, potem na wyspie. Olśnienia doznałem, gdy oglądałem coroczne występy Jobsa, który wychodził na czarną scenę i prezentował urządzenie. One more little thing. Pomyślałem wtedy, że to jest teatr, że tak należy ten spektakl zacząć. Wyobrażamy sobie, że w tej chmurze danych, z której korzystamy, są wszystkie dane na temat Jobsa i wystarczy urządzenie, które spowoduje, że te dane zbierze się w ciało i Jobs może wyjść do nas znowu i powiedzieć: „One more little thing”. No i co by nam pokazał? To był próg, który trzeba było przejść, żeby historia się potoczyła – wyjawił nam Artur Pałyga.

Niczym Jobs na konferencji prasowej zaprezentował się Paweł Passini. Swoją opowieść o spektaklu rozpoczął właśnie niczym Steve Jobs od prezentacji urządzenia… a potem zadając pytania opowiedział nam trochę o naszym świecie i o spektaklu.

Paweł Passini (na zdj.), Teatr Muzyczny Capitol/ fot. Łukasz Giza
Paweł Passini (na zdj.), Teatr Muzyczny Capitol/ fot. Łukasz Giza

Cieszę się, że się spotykamy w tej pięknej białej przestrzeni. Nie tylko na zewnątrz, ale także tutaj. Prawdopodobnie wielu z państwa ma w swoich kieszeniach, a widzę nawet, że w dłoni, urządzenia z nadgryzionym jabłkiem. My zazwyczaj wchodząc miękko w popkulturę nie zastanawiamy się nad tym co te symbole nam robią. A otóż mamy taką ciekawą sytuację, że pewien potomek syryjskich imigrantów, czyli Steve Jobs wprowadził do naszego świata, do naszego obiegu taki symbol, który zagościł niemal wszędzie, Czyli to nadgryzione jabłko. Może nie zastanawiamy się na co dzień, co to jest za jabłko, ale w naszym kręgu kulturowym takim pierwszym jabłkiem jest to najważniejsze jabłko, które możemy wymacać sobie w grdyce. Jabłko z drzewa wiadomości dobrego i złego. Czy to miałoby oznaczać, że Steve Jobs dał nam do ręki, wyposażył nas w symbol, który powołał ponownie do życia – nadgryzionego jabłka z drzewa wiadomości dobrego i złego. Czy tak jest? Czy tak jest, że John Lennon miał prawo powiedzieć, że Beatlesi są bardziej popularni niż Jezus Chrystus? Czy jest tak, że popkultura dobiera się do tej sfery symbolicznej i miesza w tej zupie i wydobywa różne symbole, o których czasem już nie pamiętamy, i na powrót przywraca im znaczenie? I powoduje że stają się może nawet bardziej oddziałujące niż to było wcześniej. Czy to jest tak, że ci aktorzy teatru kultury masowej są trochę kapłanami, którzy tworzą taką rzeczywistość quasi-religijną? Te i inne pytania będą nas zajmować w spektaklu pod tytułem „łaj” [„Y” to po angielsku fonetycznie wai – dop. red.]. Kim jest łaj? Łaj jest takim niespełnionym marzeniem Steve’a Jobsa, żeby powstał super komputer, o pięknych kobiecych kształtach, kobiecych, czyli łatwo przyswajalnych, który będzie miał interfejs dotykowy i spełni wszystkie nasze pragnienia. Łaj jest spełnieniem Steve’a Jobsa o tym, żeby wszystko znalazło się w chmurze, żeby do wszystkiego, co znajdzie się w chmurze mieć pełny dostęp. A czy to przypadkiem nie jest tak, że jeśli wszystko wrzucimy do chmury, to będziemy mieć do tego pełny dostęp, wszyscy naraz, do wszystkiego, czy to nie będzie jakiś rodzaj piekła, a nie raju? Czy ta chmura nie będzie naszym punktem dojścia zamiast punktem wyjścia? Nad tym będziemy się w tej wariackiej metafizycznej bajce zastanawiać – zaintrygował zebranych Paweł Passini.

W roli „Y” zadebiutuje Katarzyna Janiszewska, studentka 3 roku wrocławskiej PWST. W rolę Beatlesów wcielą się: Helena Sujecka (jako John Lennon), Justyna Antoniak (Paul McCartney),  Agnieszka Oryńska-Lesicka (George Harrison) i Pola Błasik (Ringo Starr). Steve’a Jobsa zagra Łukasz Wójcik, Darka Cezary Studniak, Bleka Maciej Musiałowski, a Tomasz Leszczyński wcieli się w pozostałe postaci – Charlesa Mansona, Marka Chapmana, Myry Hindley i Iana Brandy’ego.

Scenografię i kostiumy zaprojektowała Elena Lola Loli, a reżyseria światła to dzieło Katarzyna Łuszczyk.

Spektakl, który na Scenie Ciśnień będzie można zobaczyć w dniach: 8, 9, 10, 12, 13, 19 i 20 stycznia bez wątpienia intryguje. Jestem niezmiernie ciekaw co we mnie z niego zostanie. Jego realizatorzy mają tę drogę, a przynajmniej jej część już za sobą.

Łukasz Wójcik (na zdj.) Teatr Muzyczny Capitol / fot. Lukasz Giza
Łukasz Wójcik (na zdj.)
Teatr Muzyczny Capitol / fot. Lukasz Giza

Mnóstwo mam rzeczy teraz w głowie. Myślę, że to ważna historia dla zrozumienia tego, co się dzieje teraz na świecie. Na pewno jestem level wyżej jeżeli chodzi o rozumienie świata, technologii i popkultury. I zostaję w tym z zagwozdką, którą stało się dla mnie, co będzie za tym progiem, który myślę, że już za chwilę przekroczymy. Progiem, który jest dla nas niewyobrażalny, progiem technologicznym. Nie sądzę, żeby trzeba było się tego bać. Sądzę, że to całkowicie zmieni świat. Już zmieniło. Kiedyś tak o tym nie myślałem. Teraz sądzę, że to jest jedna z najistotniejszych rzeczy na świecie – podsumował Artur Pałyga.

Intryguje też oczywiście muzyka, która została zaaranżowana przede wszystkim na wokal.

Do Beatlesów podchodzimy kanonicznie. Ich nie można zmieniać. Wszystkie linie melodyczne, wszystkie harmonie zostają. Nie posiłkujemy się instrumentami na scenie, jest tylko kilka elektronicznych chmur, bo taki jest też między innymi temat spektaklu. Zaaranżowałem te numery głównie na wokal. Muzyka rodzi się z dźwięku wydanego przez głos, w czym ostatnio się specjalizuję. Głosy akompaniujące głosom wiodącym to są instrumenty beatlesowskie, albo cytaty z instrumentacji beatlesowskiej, więc wszystko jest bardzo pieczołowicie zrobione – zapewnił Łukasz Wójcik.

 

Autor | Daniel E. Groszewski

 

Utwory zespołu The Beatles będą śpiewane po angielsku. Prezentujemy je, aby każdy mógł sobie odświeżyć słowa.

„Hello Goodbye”

*

„And I Love Her”

*

„Penny Lane”

*

„I Want You (She’s so Heavy)”

*

„Because”

*

„Dig A Pony”

https://www.youtube.com/watch?v=pcY_1Zpmz20

*

„I Want To Hold Your Hand”

*

„Strawberry Fields Forever”

*

„Tell Me What You See”

(niestety nie znaleźliśmy)

*

„Helter Skelter” w wykonaniu Paula McCartneya

*

„Don’t Let Me Down”

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLaura Samojłowicz: Autobusem 606
Następny artykułRadosław Sikora: Trudno być fanem Śląska (SR #94)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.