Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zapowiedział złożenie doniesienia do prokuratury w sprawie marszu narodowców, który 13 grudnia przeszedł ulicami miasta. Uczestnicy pochodu spalili zdjęcie premiera Tadeusza Mazowieckiego oraz Stefana Michnika. 

Marsz przeszedł przez miasto w rocznicę ogłoszenia stanu wojennego w Polsce. W ocenie prezydenta Wrocławia doszło podczas niego do zdarzeń, którym powinna przyjrzeć się prokuratura. Mowa tu o spaleniu przez organizatorów – Jacka Międlara oraz Romana Zielińskiego – zdjęcia byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego, którego Międlar nazwał „komunistycznym parchem”. Chociaż na miejscu pracowali obserwatorzy miejscy wraz z prawnikiem, który na bieżąco analizował przestrzeganie prawa przez organizatorów i uczestników marszu, to nie doszukano się podstaw do rozwiązania marszu. Jacek Sutryk, oficjalnie zapowiedział jednak, że złoży zawiadomienie do prokuratury.

– W opinii prawników, to co wydarzyło się podczas ostatniego zgromadzenia we Wrocławiu, nie wypełniało ustawowych przesłanek do rozwiązania marszu. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości, jak i polskiego wymiaru sądownictwa, palenie zdjęć nie wyczerpuje znamion „mowy nienawiści”. Dla mnie taki czyn jest czymś odrażającym i powinien podlegać karze. Uważam, że prokuratura kolejny raz, być może szczególnie głęboko, powinna pochylić się nad takimi zachowaniami. Dlatego zdecydowałem o powiadomieniu prokuratury o przebiegu czwartkowego marszu. Takie zdarzenia skłaniają do refleksji nad zmianami, jakie zajść powinny w polskim prawie. Apeluję zatem do rządzących: nie zostawiajcie tych przepisów w obecnym kształcie. Inaczej jeszcze wiele razy będziemy mimowolnymi świadkami „lekcji pogardy i nienawiści”, co do których polski wymiar sprawiedliwości pozostaje wstrzemięźliwy w swych wyrokach i opiniach – stwierdza prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.


Autor: Ola Sopuch
Zdjęcie: Ola Sopuch