Przegląd: premiery kinowe – 20 października 2017

Dwie polskie premiery kinowe: „Ach śpij kochanie”, świetnie zapowiadający się kryminał z Andrzejem Chyrą w roli głównej oraz „Człowiek z magicznym pudełkiem” – obraz z kapitalną muzyką, który oczarował widzów podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Gdyni.

Kraków, maj 1955 w mieście i okolicach od kilku lat znikają ludzie. W sumie 67 osób. Młody milicjant Karski wysnuwa teorię o seryjnym mordercy, jednak przełożeni nie podzielają jego zdania. Po drugiej stronie barykady znajduje się 44-letni Władysław Mazurkiewicz pełen uroku playboy, który w stalinowskiej Polsce żyje sobie spokojnie i bezkarnie oddaje się kolejnym morderstwom.

Śledztwo prowadzone przez Karskiego rozwija się w zaskakujący sposób. Mazurkiewicz najpierw staje się głównym podejrzanym, by ostatecznie dzięki oddaniu i poświęceniu młodego milicjanta zostać osądzonym i skazanym na śmierć przez powieszenie.

Intryguje główna rola Andrzeja Chyry, który wciela się w seryjnego mordercę. Dobrze wspominam go z zeszłorocznej „Prostej historii o morderstwie”. Wierzę, że Krzysztof Lang stanął na wysokości zadania i jego najnowszy film zapewni widzowi mocne, trzymające w napięciu kino.

„Ach śpij kochanie” – kryminał
reżyseria: Krzysztof Lang


„Dutch Boy” – program stworzony przez zjednoczone rządy wszystkich państw w celu zapobieganiu zmianom klimatycznym i katastrofom, które są ich następstwem. Składa się on z sieci satelitów rozmieszczonych wokół planety, które zostały uzbrojone w specjalną technologię z dziedziny geoinżynierii zaprojektowaną tak, by powstrzymywać klęski żywiołowe, nim te na dobre zdążą przybrać na sile i zebrać niszczycielskie żniwo.

System nie jest jednak idealny. Po dwóch latach działania pojawiają się pierwsze problemy. Zadanie usunięcia awarii zostaje powierzone dwóm braciom, którzy od dawna nie utrzymuja ze sobą kontaktu. Przed nimi trudne zadanie, muszą naprawić system, nim olbrzymia geoburza zniszczy ziemię.  

Moda na filmy katastroficzne już dawno minęła. Z jednej strony były wielkie produkcje pokroju: „2012”, czy „Zapowiedzi” z drugiej tanie arcydzieła o dziwnych nazwach, zabawnych efektach i zerowym budżecie. Było już wszystko, a „Geostorm” kopiuje to na potęgę. Średniak jakich pełno, jedyne co go wyróżnia, to nieco więcej dolarów wtopionych w produkcję.

„Geostorm” – katastroficzny
reżyseria: Dean Devlin


Rok 2030, Warszawa. Adam, cierpiący na zaniki pamięci, zmuszony jest do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Przeprowadza się do innego miasta, rozpoczyna pracę w wielkiej korporacji, zakochuje się w pięknej Gorgi. Jednak początkowe starania o jej względy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Dziewczyna odtrąca zaloty, twierdząc, że nie jest on w jej typie. Wkrótce romans nabiera rumieńców.

W międzyczasie chłopak, w swoim nowym mieszkaniu, znajduje stare radio, które jak się okazuje stanowi swoistą bramę w czasie za sprawą nadawanych audycji z lat 50. NIespodziewanie okazuje się, że urządzenie ma dziwne właściwości pozwalające na teleportowanie się w przeszłość. Adam podczas jednej ze swych podróży zostaje uwięziony w roku 1952. Zaniepokojona Goria wyrusza na jego poszukiwanie, by sprowadzić go na powrót do roku 2030.

Podczas festiwalu filmowego w Gdyni „Człowiek z magicznym pudełkiem” spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Film może pochwalić za świetną muzykę, za którą zdobył Złotego Lwa, był także nominowany w konkursie głównym. Z całą pewnością to obraz, na który warto zwrócić uwagę.

„Człowiek z magicznym pudełkiem”
reżyseria: Bodo Kox


W wyniku katastrofy lotniczej dwoje całkiem obcych sobie ludzi zostaje uwięzionych wysoko w górach, pośród skutych lodem szczytów. Ocaleni szybko uświadamiają sobie, że pomoc nie nadejdzie i zdani są tylko na siebie. Wyruszają w długa, kilusetkilometrową podróż przez nieprzyjazną, wrogą człowiekowi okolicę.

W podróży ocaleni zostaną zmuszeni nie tylko do stawienia czoła niszczycielskiej naturze i nieoczekiwanym zrządzeniom losu. Będą musieli poradzić sobie także z rodzącym się między nimi uczuciem.

„Pomiędzy nami góry” – dramat
reżyseria: Hany Abu-Assad


Ana i Toma zakochują się w sobie na studiach, czują, że są wręcz dla siebie stworzeni. Ona ma za sobą trudną i skomplikowaną historię rodziną, cierpi także na ataki paniki, w których stara się jej pomagać jej chłopak. Jest on zarówno zaintrygowany jak i zaszokowany jej napadami. Nieustannie wspiera ją w walce z chorobą, zabiera do lekarzy, stara się być dla niej oparciem. Prowadzi to jednak do stopniowego oddalania się pary od ich przyjaciół i rodziny.

Toma zdaje się czerpać siłę i dziwną przyjemność ze słabości swojej dziewczyny. Wszystko się zmienia, kiedy Ana zachodzi w ciążę i rozpoczyna terapię, która sprawia, że nabiera ona pewności siebie i staje się silniejsza. Ma to jednak swoje konsekwencje dla jej chłopaka, którego świat zaczyna się walić.

Film ukazany w formie wspomnieć podchodzi w sposób analityczny do toksycznego związku bohaterów. Reżyser niemal bada relacje pomiędzy osobą chorą na ataki paniki, a jej miłością i opiekunem zarazem. Często stawiając trudne pytania m.in. o destrukcyjny wpływ takiego związku na partnerów.

„Ana, mon amour” – dramat
reżyseria: Calin Peter Netzer


„Potworna rodzinka” to bajkowa opowieść o rozpadzie rodziny – niecodzienny sposób na ukazanie tego, co zwykliśmy oglądać w poważnych dramatach. Fay Sielska to zbuntowana nastolatka, jej brat Max ma na pieńku ze szkolnymi chuliganami. Zapracowani rodzice z trudem znajdują czas dla siebie i swoich pociech.

Rodzina Sielskich za sprawą Fay wybiera się na bal przebierańców. Dziewczyna  przebiera się za mumię, Max za wilkołaka, mama za wampirzycę, a tata za Frankensteina. Wszyscy bawią się wspaniale aż do czasu, gdy okazuje się, że za sprawą klątwy przebrania zamieniły ich w prawdziwe upiory rodem z horrorów.

Sielscy, czy raczej potwory, zrobią wszystko, by tylko zdjąć z siebie klątwę i tym samym uwolnić się od natrętnego Draculi. Szybko jednak okazuje się, że bycie potworem może być użyteczne. Rodzina zaczyna wykorzystywać swoje nowe moce do ułatwienia sobie życia czy odegrania się na szkolnych łobuzach.

Niestety jakość animacji, rażąca w oczy wtórność marnie wróżą zgrai Sielskich potworów. Wygląda to jak tania próby wykorzystania sukcesu podobnych produkcji (patrz Hotel Transylvania).

„Potworna rodzinka” – animacja
reżyseria: Holger Tappe


Patricia Dombrowski to prostolinijna, jednak posiadająca wielki talent do składania rymów dziewczyna, której życie zwyczajnie nie rozpieszcza. Mieszka uwięziona w pozbawionym perspektyw New Jersey w małym domu, który dzieli z babcią na wózku inwalidzkim oraz zgorzkniałą, wiecznie pijaną matką.

Wszystko zmienia się podczas bitwy freestylowej na jednym z parkingów gdzie Pati z łatwością niszczy wszystkich konkurentów. W wyniku czego młoda raperka decyzuje się na szalony krok. Porzuca dotychczasowe życie. Tworzy zespół składający się ze starych i nowo poznanych przyjaciół (w tym także babci) i wyrusza w podróż by zawalczyć o swoje marzenia.

„Patti Cake$” – dramat
reżyseria: Geremy Jasper


Po 240 kilometrach morderczego biegu zawodnicy, którzy docierają na metę odczuwają zmęczenie, ale i wielką euforię, mając za sobą mają dwie doby bez snu, przystanków i drobne posiłki w trakcie biegu. Prawdziwy sprawdzian dla siły ciała i ducha.

Jednak bieganie uzależnia, często jeszcze łapiąc oddech po trudnym maratonie biegacze rozmyślają o kolejnych trasach, nowych wyzwaniach i sprawdzianach. Dokument „Biegacze” stara się przybliżyć widzowi ich świat, stany ekstremalnego wysiłku fizycznego, kryzysy psychiczne, z którymi muszą się mierzyć, ich miłość do biegania.

Oglądając „Biegaczy” stajemy przed szansą poznania i zrozumienia emocji, które towarzyszą ultramaratończykom w ich życiowych wyzwaniach.

„Biegacze” – dokument, sportowy
reżyseria: Łukasz Borowski


Autor: Patryk Wolny