- REKLAMA -

Dwa konkursy, trzynaście sekcji oraz 60 filmów dokumentalnych z całego świata od dzisiaj w Dolnośląskim Centrum Filmowym, a wszystko w ramach 15. edycji festiwalu filmowego Millennium Docs Against Gravity we Wrocławiu.

Przeglądając katalog piętnastej podróży dookoła świata, niezwykłego maratonu prezentującego najlepsze filmy dokumentalne nie sposób nie odnieść wrażenia, że każda z prezentowanych na festiwalu pozycji skrywa w sobie nie tylko prawdę o naszym świecie, ale także cząstkę nas samych. Dzięki niemu poznajemy świat taki, jakim widzą go twórcy: piękny, urzekający ale także wzruszający czy zmuszający do refleksji. Dlatego warto zatrzymać się, oderwać od tu i teraz, by przenieść się na krótką chwilę tam – do świata wykreowanego w jednej z niezwykłych opowieści.

15. Millenium Docs Against Gravity rozpoczyna się już dziś, 11 maja Dolnośląskim Centrum Filmowym.

Poniżej prezentuję bardzo subiektywną listę filmów, które moim zdaniem warto zobaczyć.

„Film o niczym”
Serbia, Chorwacja, Francja / Serbia, Croatia, France, 2017, 78 min.
Reżyseria: Boris Mitic

Nic jest bohaterem, tematem, motywem przewodnim. Nic to także nas przewodnik, mówiący ustami Iggy’ego Popa.

Nie mamy w zwyczaju zastanawiać się nad istotą niczego. Pytanie, jak wytłumaczyć, pokazać Nic komuś, kto go nigdy nie poznał. W filmie będziemy mieli okazję przyjrzeć się serii krótkich, głównie statycznych ujęć nakręconych przez 62 operatorów (m.n. Vitalija Mansky’ego i Michaela Glawoggera) w różnych miejscach na świecie, na których widać lub czuć tytułowe Nic. Twórcy pragną, by każdy z widzów indywidualnie doświadczył i spróbował zrozumieć potencjał Niczego.

„Czyściciele internetu”
Niemcy, Brazylia / Germany, Brazil, 2018, 88 min.
Reżyseria: Hans Block, Moritz Riesewieck

Treści z którymi spotykamy się podczas korzystania z mediów społecznościowych w dużym stopniu wpływają na to, jak postrzegamy świat. Pomagają nam wypracować pewne zdanie na dany temat, swoją własną opinię. Tak potężne narzędzie musi mieć silne mechanizmy kontrolujące przepływ informacji – cenzurę, która zdecyduje co jest odpowiednie dla odbiorcy a co nie.

W czasach, gdy tak dużo mówi się o wolności internetu czy ochronie danych osobowych „Czyściciele internetu” wydają się ważnym elementem do lepszego zrozumienia narzędzia kontroli wykorzystywanego przez wielkie korporacje pokroju Facebooka.

„Maszyna do pisania”
USA / USA, 2016, 104 min.
Reżyseria: Doug Nichol

Maszyna do pisania wydaje się czymś odległym. W czasach komputerów trudno uwierzyć, że kiedyś tekstu po prostu nie dało się ot tak cofnąć, by w jego miejsce wstawić coś innego. Wszystko co wpisaliśmy natychmiast nabierało materialnej formy. Obecnie wszystko wydaje się dużo bardziej beztroskie i spontaniczne, możliwość korekty natychmiastowej zmieniła to jak wielu z nas podchodzi do tworzenia tekstu pisanego.

W „Maszynie do pisania” twórcy zapraszają nas w podróż prezentując maszyny starannie wyselekcjonowanych pod kątem marki i historii, jak również artystów, pisarzy i kolekcjonerów, którzy pozostają niezłomnie lojalni wobec tego urządzenia. Pośród tego zacnego grona znaleźli się m.in.: Tom Hanks, John Mayer, David McCullough, Sam Shepard.

„Wielebny W.”
Francja, Szwajcaria / France, Switzerland, 2017, 100 min.
Reżyseria: Barbet Schroeder

Film ukazujący inne, brutalniejsze, oblicze religii, której podstawowe wartości to dążenie do pokoju, zrozumienia i miłości. Buddyzm, podobnie jak wszystkie inne wyznana na świecie, ma wiele twarzy. Jedną z nich jest Wielebny Wirathu, szanowany mnich z Birmy, który od wielu lat propaguje antymuzułmańską retorykę nienawiści i podżega do etnicznych czystek

Ekstremizm, który obecnie tak łatwo wielu przypisuje muzułmanom, nie jest domeną zaledwie jednej religii czy jej skrajnego odłamu. Pojawia się wszędzie tam, gdzie zostaje przekroczona pewna niewidzialna linia – a historia buddyzmu widziana oczami Wielebnego W. jest tego najlepszym przykładem.

Powyżej przedstawiłem cztery znacznie różniące się od siebie obrazy. Tylko cztery, choć na samym festiwalu znajdziemy znacznie więcej filmów wartych naszej uwagi, refleksji. Pośród obrazów niewymienionych, a wartych poznania znajdują się choćby: „Książę i Dybuk” reż. Elwira Niewiera, Piotr Rosołowski, „Genesis 2.0” reż. Christian Frei, Christian Frei, Maxim Arbugaev czy „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” reż. Willem Baptist.

Wskazanie zaledwie 4 filmów z 60 było nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, że w ramach festiwalu pokazywane obrazy były już wcześniej poddane selekcji, a my jako widzowie otrzymujemy prawdziwą śmietankę światowego kina dokumentalnego. Całość podzielona na poszczególne, tematyczne sekcje uzupełniona przez wiele wydarzeń towarzyszących sprawia, że 15. edycja festiwalu filmowego Millennium Docs Against Gravity jest pozycją obowiązkową dla każdego fana dobrego dokumentu, ale nie tylko.  


Autor: Patryk Wolny