W 12. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w którym Śląsk zagrał na wyjeździe z Górnikiem Zabrze padł wyniki 3:2. Bramki dla WKSu w 20 i 33 strzelił Marco Paixao, dla gospodarzy strzelali kolejno Radosław Sobolewski oraz  Bartosz Iwan i Préjuce Nakoulma w doliczonym czasie gry.

 

Górnik Zabrze – WKS Śląsk Wrocław 3:2 (0:2)

Bramki: Paixao 20, 33 – Sobolewski 50, Iwan 90+1, Nakoulma 90+2

Śląsk: 
Gikiewicz – Ostrowski, Pawelec, Kokoszka, Dudu – Stevanović, Kaźmierczak – Socha (79 Plaku), Hołota (86 Patejuk), Mila – Paixao

Żółte karki: Kokoszka, Ostrowski, Stevanović – Gancarczyk, Przybylski

 

rener Stanislav Levy spotkanie z Górnikiem rozpoczął w mocno eksperymentalnym składzie. Na prawej stronie pomocy od pierwszych minut zagrał Tadeusz Socha, natomiast na lewej nominalny defensywny pomocnik Tomasz Hołota. Wystawienie tego drugiego na lewym skrzydle okazało się jednak strzałem w dziesiątkę, gdyż pomocnik Śląska zanotował w tym spotkaniu dwie asysty, sam także był bardzo blisko pokonania bramkarza gospodarzy Pavelsa Steinborsa.

Początek piątkowego pojedynku był niezwykle wyrównany, a Śląsk pierwszy groźny strzał oddał w dziewiątej minucie spotkania. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sebastian Mila, a Przemysław Kaźmierczak strzałem głową był bardzo blisko pokonania golkipera gospodarzy Pavelsa Steinborsa. Niespełna dwie minuty później dogodnej okazji nie wykorzystał kapitan Śląska Sebastian Mila, jednak również z jego uderzeniem poradził sobie bramkarz Górnika.

W 20 minucie Śląsk wyszedł na prowadzenie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał rozgrywający dobre spotkanie Mila, piłkę głową trącił jeszcze walczący o pozycję Tomasz Hołota, a ta trafiła do najlepszego strzelca WKS-u w tym sezonie Marco Paixao, który nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w siatce.

W 25 minucie Górnik był blisko doprowadzenia do remisu, jednak groźny strzał Oleksandra Szeweluchina w bardzo dobrym stylu obronił Rafał Gikiewicz. Pięć minut później Prejuce Nakoulma celnym podaniem uruchomił Łukasza Madeja, a ten wykorzystując dziurę w obronie Śląska zdecydował się na strzał, jednak i z tej sytuacji obronną ręką wyszedł Gikiewicz.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się na zabrzańskiej drużynie w 33 minucie i ponownie do bramki Górnika trafił Marco Paixao, zdobywając tym samym ósmą bramkę w obecnym sezonie. Po fantastycznym podaniu Hołoty portugalski napastnik Śląska znalazł się oko w oko z golkiperem gospodarzy i nie dał najmniejszych szans Steinborsowi na obronę tego strzału. Sześć minut później przed szansą na strzelenie kontaktowej bramki znalazł się Krzysztof Mączyński, jednak piłka po jego technicznym uderzeniu z rzutu wolnego przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Rafała Gikiewicza. W samej końcówce pierwszej połowy Śląsk miał jeszcze okazję do strzelenia trzeciej bramki. W dogodnej sytuacji znalazł się Tomasz Hołota, jednak piłka po jego strzale o centymetry minęła słupek bramki Górnika.

Druga połowa rozpoczęła się od częstszych ataków Górnika, a te pozytywny skutek przyniosły już pięć minut po wznowieniu gry. Seweryn Gancarczyk, który w przerwie zmienił Szeweluchina, dośrodkował w pole karne Śląska, piłkę głową do Sobolewskiego zgrał Rafał Kosznik, a defensywny pomocnik Górnika z bliska wpakował futbolówkę do bramki. Odpowiedź WKS-u mogła przyjść już cztery minuty po golu zabrzan. Pięknym dośrodkowaniem popisał się Sebastian Mila, który zacentrował do niepilnowanego Tomasza Hołoty, ale pomocnik Śląska strzałem głową z bliskiej odległości nie potrafił zaskoczyć Steinborsa.

Na kolejną groźną akcję piłkarze obu drużyn kazali czekać kibicom zgromadzonym na stadionie im. Ernesta Pohla aż do 75 minuty. Zabrzanie dwukrotnie mogli doprowadzić do remisu, a dwoma groźnymi uderzeniami popisał się reprezentant Burkina Faso Prejuce Nakoulma, jednak za każdym razem na wysokości zadania stał golkiper Śląska Rafał Gikiewicz. Niestety, w doliczonym czasie gry na nic zdała się dobra dyspozycja Gikiewicza. Bramkarz WKS-u w przeciągu dwóch minut został pokonany kolejno przez Bartosza Iwana, a następnie przez Prejuce Nakoulmę. Śląsk ostatecznie przegrał w Zabrzu z miejscowym Górnikiem 2:3 i nie przerwał fatalnej passy wyjazdowych meczów bez zwycięstwa.