Śląsk wciąż bez przełamania. Zawodnicy Andrzeja Adamka przegrali trzecie spotkanie z rzędu. Tym razem w samej końcówce ulegli Asseco Arce Gdynia 83:85. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Mathieu Wojciechowski, który zdobył 27 oczek, jednak to nie wystarczyło, by punkty zostały we Wrocławiu.

Koszykarze Śląska chcieli przełamać złą passę po dwóch ostatnich porażkach. Faworytem była jednak trzecia drużyna poprzedniego sezonu. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek Śląsk i Asseco Arka Gdynia zmierzyły się podczas II Memoriału Adama Wójcika. Wtedy górą okazali się zawodnicy Asseco.

Śląsk szybko zbudował sobie przewagę (6:2), jednak prowadził zaledwie niecałe dwie minuty. Rywale dwukrotnie trafili zza łuku i przejęli inicjatywę. W kolejnych akcjach wrocławianie byli nieskuteczni, a Asseco zdobywało kolejne punkty (18:10). Pod koniec kwarty Śląsk poprawił jednak skuteczność i zbliżył się do rywala na pięć oczek (22:27). Wśród Trójkolorowych najbardziej wyróżniał się Devoe Joseph, który zdobył 11 oczek.

W drugiej kwarcie Śląsk utrzymywał dobrą skuteczność, a po trójce Kamila Łączyńskiego, doprowadził do remisu (29:29). Asseco miało problemy ze zdobywaniem punktów, więc trener Przemysław Frasunkiewicz poprosił o czas. Spotkanie wyrównało się (41:41), obie drużyny grały agresywnie, szczególnie na desce. Wrocławianie popełniali mniej strat i mocniej bronili, dzięki czemu po pierwszej połowie tracili do rywala tylko punkt (45:46).

Trzecią kwartę otworzył Mathieu Wojciechowski, który zdobył pięć oczek. Śląsk dzięki dobrej grze w obronie i kontratakach, wyszedł na prowadzenie (56:50). Rywale mieli problemy ze skutecznością, a wrocławianie wygrywali walkę na desce. Asseco poprawiło grę i na niecałe dwie minuty przed końcem wyszło na prowadzenie, notując serię 11 punktów z rzędu. Odpowiedź Śląska była natychmiastowa – dwie trójki trafił Wojciechowski, punkty dołożył też Clayton Custer. Gospodarze prowadzili 69:66.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się od strat obu drużyn. Wrocławianie prowadzili (72:70), jednak rywale nie pozwalali na zdobycie większej przewagi. Z czasem to oni zaczęli punktować, a Śląsk miał problemy ze skończeniem akcji (77:74). Na niecałe trzy minuty przed końcem zza łuku trafił Wojciechowski, tym samym doprowadzając do remisu. Zawodnicy trenera Andrzeja Adamka nie trafili jednak w kolejnych akcjach, więc ten poprosił o czas. W końcówce nie brakowało emocji. Na 6,5 sekundy przed końcem wciąż był remis (83:83). W ostatniej akcji punkty zdobył Devonte Upson. Śląsk minimalnie przegrał to spotkanie 83:85.

-Gratuluje rywalom dobrej postawy przez całe spotkanie. Nie ma co tu dużo mówić, mieliśmy największy kłopot z fizycznością rywali – stąd wynikały nasze problemy w ataku. Trudno powiedzieć coś po takim meczu, bo drużyna walczy do końca, mamy szansę na zwycięstwo, ale nie trafiamy kluczowych rzutów – mówi Andrzej Adamek, trener WKS-u Śląska Wrocław.

-Arka zagrała bardzo twardo i fizycznie. Możemy powiedzieć, że daliśmy z siebie wszystko. Nasza gra wyglądała lepiej niż w poprzednich spotkaniach, ale wciąż jest też wiele do zrobienia. Musimy pracować dalej – dodaje Mathieu Wojciechowski, zawodnik WKS-u Śląska Wrocław.


WKS Śląsk Wrocław – Asseco Arka Gdynia 83:85 (22:27, 23:19, 24:20, 14:19)

WKS: Wojciechowski 27, Łączyński 16, Joseph 15, Dziewa 8, Gabiński 8, Dorn 7, Custer 2, Chrabascz 0.

Asseco: Bostic 33, Upson 12, Hammonds 12, Wołoszyn 8, Szubarga 5, Hrycaniuk 4, Moore 4, Kamiński 3, Wyka 2, Emelogu 2, Czerlonko 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: WKS Śląsk Wrocław / Wojciech Cebula