W 10. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w którym Śląsk zagrał na wyjeździe z Legią Warszawa padł wyniki 2:1. Bramkę dla WKSu w 5. min strzelił Marco Paixao, dla gospodarzy strzelali kolejno Tomasz Jodłowiec oraz Jakub Rzeźniczak.

 

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)

Bramki: Jodłowiec 20, Rzeźniczak 77 – Paixao 5

Legia: Skaba – Broź, Rzeźniczak, Jodłowiec, Brzyski, Pinto, Vrdoljak, Ojamaa (46 Kucharczyk), Radović, Żyro, Mikita (72 Augusto).
Śląsk: Kelemen – Socha, Kokoszka, Pawelec, Dudu, Stevanović (87 Cetnarski), Kaźmierczak, Patejuk (81 Hołota), Mila, Plaku (81 Ostrowski), Paixao.

Żółte kartki: Vrdoljak, Żyro – Kokoszka, Patejuk, Ostrowski.
Sędzia: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 15 912.

Mecz świetnie rozpoczął się dla podopiecznych Stanislava Levego. Już w piątej minucie Śląsk objął prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się niezawodny Marco Paixao. Grę od bramki rozpoczął Marian Kelemen, Sylwester Patejuk głową przedłużył zagranie Słowaka, a Paixao w dogodnej sytuacji zachował zimną krew i posłał futbolówkę między nogami Wojciecha Skaby. Śląsk prowadził na Łazienkowskiej 1:0!
W odpowiedzi dwukrotnie uderzał Miroslav Radović, ale najpierw jego próba została zablokowana, a kilkadziesiąt sekund później kunsztem bramkarskim wykazał się Marian Kelemen. Jego vis-a-vis też miał sporo roboty. W trzynastej minucie Sebino Plaku rozpoczął indywidualny rajd prawym skrzydłem, minął dwóch obrońców i wpadł w pole karne, ale zbyt daleko wypuścił sobie piłkę i nie mógł oddać mocnego strzału. Z jego uderzeniem poradził sobie Wojciech Skaba.

Po kwadransie od straty bramki, legioniści doprowadzili do wyrównania. Po zagraniu w pole karne z lewej flanki skutecznym strzałem głową popisał się Tomasz Jodłowiec. Zasłonięty Kelemen nawet nie zdążył zareagować, kiedy obrońca strzelał swojego drugiego gola w rozgrywkach ligowych w tym sezonie. Legia chciała pójść za ciosem i strzelić kolejną bramkę jeszcze przed przerwą. Dobre okazje mieli Jakub Rzeźniczak i Miroslav Radović. Ten ostatni w samej końcówce pierwszej połowy przeprowadził indywidualny rajd, który jednak zakończył niecelnym strzałem.

Po zmianie stron Legia ruszyła do zdecydowanych ataków, ale musiała też uważać na kontrataki wrocławian. Po kwadransie gry w drugiej połowie kolejnego gola mógł strzelić Tomasz Jodłowiec, ale nie zdołał pokonać swojego byłego klubowego kolegi. Chwilę później to Marco Paixao miał szansę na zdobycie gola, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez jednego z obrońców.

Oba zespoły grały cios za cios, ale z biegiem czasu to Legia zaczęła osiągać przewagę. W 70. minucie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Patryk Mikita, a chwilę później w równie dogodnej sytuacji spudłował Michał Kucharczyk. Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę w polu karnym głową zgrał Tomasz Jodłowiec, a Jakub Rzeźniczak wpakował ją do siatki z najbliższej odległości.

Legia mogła zadać jeszcze jeden cios, ale Michał Kucharczyk przy wyprowadzaniu kontrataku fatalnie się pomylił i zamiast podać do niepilnowanego Raphaela Augusto, zagrał w nogi Tadeusza Sochy. Nieco wcześniej zawodnik ten mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego strzał z najbliższej odległości z trudem sparował Marian Kelemen. Wrocławianie dążyli natomiast do wyrównania, lecz zabrakło im już czasu. Ostatecznie Legia wygrała 2:1 i umocniła się na prowadzeniu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.