Niestety, póki co wrocławianki nie mają szczęścia do pięciosetowych bojów. Tym razem znów przegrały w tie-breaku na wyjeździe z PTPS-em Piłą 2:3. Skuteczność ataku pozostawia wiele do rzeczenia. Miejmy nadzieję, że to po prostu mały falstart.

Mecz obie drużyny zaczęły dość nerwowo. Problemy w przyjęciu przekładały się na małą skuteczność w ataku. Młoda Aleksandra Rasińska pierwszą partię zakończyła z 14% w tym elemencie, co z pewnością nie zadowala ani trenera ani kibiców. Natalia Gajewska często wykorzystywała Natalię Murek, która z pewnością grała najrówniej w całym meczu. To jednak nie wystarczyło, żeby zagrozić rywalkom. Pierwszy set pewnie wygrały gospodynie 25:17.

Druga partia to już zupełnie inna historia. Wrocławianki grały o wiele pewniej i swobodniej, co przekładało się na zdobycz punktową. Rasińska zaczęła atakować skuteczniej, wyeliminowały  błędy na zagrywce i w defensywie. Ważną rolę pełniła kapitan – Roksana Wers. Przyjmująca pewnie kończyła ataki na skrzydłach i dołożyła punktowy blok. Dzięki temu #VolleyWrocław szybko wygrał drugiego seta 25:11 i doprowadził do remisu 1:1.

W trzecim secie zwycięski scenariusz się powtórzył. Zawodniczki Marka Solarewicza grały bardzo pewnie, uruchomiły blok, który wreszcie poprawienie funkcjonował. Świetnie spisywały się w polu serwisowym, co skutecznie rozbijało rywalki. Znów ważnym ogniwem, nie tylko punktowym, była Wers. Jej energia udzieliła się reszcie zespołu i wrocławianki znów zdołały wygrać, tym razem 25:18.

W czwartej odsłonie na dobre tory powróciły gospodynie. Kończyły ataki z pierwszej piłki, czego nie można powiedzieć o wrocławiankach. Skuteczność w ofensywie ekipy z Dolnego Śląska siadła nie do poznania. Rasińska znów zakończyła seta z 35%, gdyby nie dobra dyspozycja Wers i dwóch środkowych – Anny Łozowskiej i Magdaleny Soter, ten set mógłby się zakończyć dużo szybciej. Wrocławianki wciąż musiały gonić wynik i rozpędzone pilanki. Ostatecznie przegrały 21:25 i po raz kolejny były zmuszone do gry w tie-breaku.

Ten, jak zwykle nie był zbyt szczęśliwy dla wrocławianek. Znów do ich gry wdarł się chaos i brak skuteczności w ataku. Jakby tego było mało w końcówce seta Soter skręciła kostkę i została zniesiona z boiska. To doszczętnie rozbiło pogubione wrocławianki, które nie zdołały się pozbierać i przegrały 8:15, a całe spotkanie 2:3.

Fatalny scenariusz się powtórzył i wrocławianki z pewnością nie mogą zaliczyć początku tego sezonu do udanych. Być może brakuje doświadczenia i zgrania, ale jak na razie trener Solarewicz ma nad czym pracować. #VolleyWrocław z trzema punktami zajmuję dziewiąte miejsce w ligowej tabeli.


Enea PTPS Piła – #VolleyWrocław 3:2 (17:25, 25:11, 25:18, 21:25, 8:15)

#VolleyWrocław: Wers (17), Rasińska (17), Soter (10), Murek (15), Gajewska (1), Łozowska (7), Kuziak (L) oraz Wołodko (4), Piśla, Felak (2)

Enea PTPS Piła: Strantzali (19), Stencel (11), Azizova (12), Kaczorowska (9), Piotrowska (1), Szpak (5), Pawłowska (L) oraz Chrzan, Kobus (3)

MVP spotkania została wybrana przyjmująca pilanek Olga Strantzali.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram