Przemysław Józefowicz: SUKCES – prezent na urodziny [FELIETON]

Talent? Sprzyjające okoliczności? Dobre urodzenia? Czy naukowo udowodniona zasada dziesięciu tysięcy godzin spędzonych na praktyce? Co powoduje, że wśród wielu zdolnych i pracowitych tylko jeden zostaje najlepszym? W większości dyscyplin sportowych selekcja przyszłych gwiazd przebiega w sposób analogiczny. Czy to Europa, czy Ameryka, tę sama procedurę stosuje się w przypadku zawodników piłki nożnej i olimpijskich lekkoatletów. Mówi się, że jeżeli jesteśmy zdolni, jeden z licznych poszukiwaczy talentów na pewno nas znajdzie, a jeżeli zechcemy rozwijać talent ciężką pracą, „system” nas wynagrodzi. Sukces opiera się na indywidualnych umiejętnościach. Oba te słowa są jednakowo ważne, bo zawodników ocenia się wyłącznie na podstawie ich własnych umiejętności i na podstawie ich własnych predyspozycji. Tylko czy na pewno?

Hokej stanowi bardzo dobry punkt wyjścia dla naszych rozważań, bo wyjaśnienie, kto zdobywa szczyty hokejowego świata, jest o wiele ciekawsze i bardziej skomplikowane, niż na to wygląda. Niektórzy nazwali by je wręcz kuriozalnymi. Analiza zawodników występujących w Narodowej Lidze Hokeja pod kątem ich daty urodzenia pokazuje żelazną prawidłowość rządzącą kanadyjskim hokejem. Tą zależnością zajął się w połowie lat osiemdziesiątych kanadyjski psycholog Roger Barnsley. Jeśli mamy do czynienia z elitą hokeistów, to śmiało można powiedzieć, że czterdzieści procent graczy urodziło się pomiędzy styczniem a marcem, kolejne trzydzieści procent między kwietniem a czerwcem, dwadzieścia procent pomiędzy lipcem a wrześniem, i tylko dziesięć procent pomiędzy październikiem a grudniem.

Wyjaśnienie tego zjawiska jest dość prozaiczne i nie ma nic wspólnego astrologia i magicznym ułożeniem planet w pierwszych trzech miesiącach roku. Po prostu w Kanadzie datę graniczną dla kolejnych grup wiekowych w ligach hokejowych jest 1 stycznia. To znaczy, że dziecko może grać w lidze dziewięciolatków, jeżeli w dniu 1 stycznia ma jeszcze dziewięć lat. Tak więc chłopiec, który już 2 stycznia rozpoczyna dziesiąty rok życia, może grać z dzieckiem, które dopiero w grudniu skończy dziesięć lat, a w tym wieku różnica prawie dwunastu miesięcy przekłada się na ogromną dysproporcje w dojrzałości fizycznej u młodego człowieka.

Jesteśmy w Kanadzie – najbardziej zwariowanym na punkcie hokeja kraju na Ziemi – gdzie trenerzy zaczynają nabór najlepszych zawodników spośród dzieci w wieku dziewięciu i dzieciaci lat. Jest wiec prawdopodobne, że za bardziej utalentowanych i obiecujących uzna się graczy wyższych, o bardziej skoordynowanych ruchach, na których korzyść przemawia tych kilka decydujących miesięcy. I tak z lepszym startem rozgrywać będzie większą ilość meczów w sezonie, trafi pod opiekę lepszych trenerów. Staje się obiektywnie lepszym graczem, więc z dużym prawdopodobieństwem z ligi juniorów trafi do drużyn zawodowych.

Powyższy przykład określa się zjawiskiem „ekologii organizmów” –  często wspominanym przez biologów, w którym to najwyższe drzewo w lesie osiąga swoje rozmiary, nie tylko dlatego, że rozwinęło się z najodporniejszego nasiona. Jest najwyższe ponieważ otaczające go drzewa nie zasłaniały mu słońca i nie zabierały wody. A we wczesnym stadium rozwoju nie ściął go żaden drwal.

 Dokładnie to samo zjawisko występuje w bejsbolu w USA gdzie datą graniczną jest 31 lipca. W wyniku czego większość zawodników ekstraklasy urodzona jest w sierpniu. Podobna prawidłowość występuje również w europejskiej piłce nożnej. W Anglii datą graniczna dla kolejnych roczników piłkarzy jest 1 września. Stąd w latach dziewięćdziesiątych w angielskiej ekstraklasie grało aż 288 zawodników urodzonych pomiędzy wrześniem a listopadem. Dzisiaj data graniczną w drużynach młodzieżowych piłki nożnej jest zazwyczaj 1 stycznia.

Można by rzec, że to absurd. To niesamowite, że arbitralny wybór daty granicznej wywołuje często tak dalekosiężne skutki, które nazywane są przez wielu sukcesem opartym na talencie.

Autor | Przemysław Józefowicz