Książki naukowe naprawdę nie często bywają zabawne. Jeszcze mniej humoru można zazwyczaj znaleźć w biografiach samych naukowców. Wszystko się zmienia, gdy mamy do czynienia z Robertem Triversem, człowiekiem, który pracę i życie doprowadził do punktu, który można określić jednym mianem: czysta radość.

Robert Trivers jest prawdziwą legendą świata biologii i nauk społecznych. Autor takich pojęć, jak: altruizm odwzajemniony czy teoria inwestycji rodzicielskiej, okrzyknięty przez magazyn „Time” jednym z największych naukowców XX wieku, jest przy okazji człowiekiem, który rozwinął niezwykły typ otwartości. Właśnie ta otwartość pozwoliła mu napisać książkę, w której o swoim życiu opowiada z pasją, bez ukrywania niewygodnych faktów i butnego przekonania o swej wyjątkowości.

W „Dzikim życiu. Przygody biologa ewolucyjnego” Trivers nie rozlicza się ze swoją przeszłością, jak to ma w zwyczaju wiele osób, którym zaproponowano napisanie autobiografii, lecz skupia się na roli przypadku w naszym życiu. Ot, przypadkiem był dzieckiem doktora filozofii, który po drugiej wojnie światowej był amerykańskim ekspertem do spraw nazizmu, brał udział w negocjacjach w Jałcie i Poczdamie, a następnie został ambasadorem USA. Przez pracę ojca i przeprowadzki często zmieniał szkoły i przypadkiem uczył się nowych języków. Przypadkiem również trafił na Harvard i przez kolejny przypadek jego plany zostania prawnikiem lub matematykiem spaliły na panewce. W dodatku dopadły go problemy psychiczne, które na pewien czas zatrzymały go w szpitalu.

I jak taki człowiek, któremu wszystko niby przychodzi lekko i który wszystko przez to lekko traktuje, może się stać wybitną postacią światowej nauki? Powiem wam jak. Dzięki pewnej dozie inteligencji, wrodzonej ciekawości i oczywiście – przez przypadek. Trivers zajął się biologią, ponieważ zatrudnił się w firmie wydającej podręczniki dla dzieci. Aby wiedzieć jak przekazać wiedzę biologiczną dzieciom, poprosił o pomoc innego badacza, który krok po kroku wprowadzał go w tajniki badania przyrody. Zrobił to tak dobrze, a przede wszystkim z taką pasją i niepodważalną wiedzą, że młody Robert Trivers zrozumiał, że jego przyszłość to nie siedzenie w gabinecie w eleganckim garniturze, ale włóczęgi po świecie, spotkania ze zwierzętami, obserwowanie ich w najrozmaitszych sytuacjach i wreszcie – uczenie się od nich.

Z lektury tej książki wyniosłam właśnie te dwa przesłania: że czasami warto poczekać na to, co przygotowało nam życie, zamiast naginać je do własnych wyobrażeń oraz, że nie ważne co robisz, rób to z pasją i wyciągaj z tego jak najwięcej.


Robert Trivers, Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego, Copernicus Center Press, Kraków 2018