Pszczółka pokonana! Kolejne zwycięstwo Ślęzy

Trwa dobra passa koszykarek Ślęzy. W meczu 15. kolejki Basket Ligi Kobiet wrocławianki pokonały Pszczółkę-Polski Cukier AZS-UMCS Lublin 80:71. To 12. zwycięstwo zespołu trenera Arkadiusza Rusina w bieżącym sezonie. A wszystko to przy znakomitym dopingu kibiców, którzy znów zapełnili halę AWF-u do ostatniego miejsca.

We Wrocławiu zmierzyły się dwie najlepiej broniące drużyny ekstraklasy. Jednak to nie był mecz defensywy. Dość powiedzieć, że padło ponad 150 punktów, a gdyby nie słaba skuteczność Ślęzy w rzutach za trzy (1/14), zdobycz żółto-czerwonych byłaby jeszcze bardziej okazała.
Wrocławianki potrzebowały trochę czasu, że odnaleźć receptę na silny zespół z Lublina. Na początku Pszczółka-Polski Cukier prowadziła nawet 16:8. Gdy na minutę przed końcem pierwszej kwarty za trzy trafiła Dorota Mistygacz (była zawodniczka Ślęzy) było 21:13. Wynik zaczął się przechylać na korzyść wrocławianek wraz z rozpoczęciem drugiej kwarty.
To był najlepszy fragment gry Ślęzy, gdy mowa o poczynaniach defensywnych. Przez sześć minut lublinianki potrafiły zdobyć tylko jeden punkt. Po drugiej stronie boiska świetnie spisywała się Sharnee Zoll-Norman, która jak zwykle zaliczyła wiele asyst (w całym meczu 10). Znów też często kończyła akcję rzutami i zakończyła mecz z 20 punktami.
Kibice liczyli, że w trzeciej kwarcie Ślęza zacznie budować wysoką przewagę, ale to nie było łatwe zadanie. Pszczółka-Polski Cukier w trudnych momentach trafiała za trzy (w całym meczu dziewięć razy), dlatego też wrocławianki prowadziły, ale miały przewagę tylko dwóch, trzech posiadań piłki. Dopiero świetny finisz trzeciej kwarty pozwolił miejscowym złapać głębszy oddech. Szczególnie ważna i efektowna była ostatnia akcja tej części gry. Po przerwie na żądanie Ślęza rozegrała rozpisaną akcję, w której dwa punkty zdobyła Agnieszka Skobel i była przy tym jeszcze faulowana.
Wrocławianki złapały wiatr w żagle i po 3,5 min czwartej kwarty prowadziły aż 69:51. Wydawało się, że emocje już się skończyły, ale nic z tego. Pszczółka-Polski Cukier szybko zdobyła kilka punktów i zrobiło się 76:68. Na odrobienie pozostałych strat nie wystarczyło już czasu i umiejętności.
Dzięki zwycięstwu Ślęza umocniła się na drugiej pozycji w tabeli. Kolejnym rywalem wrocławianek w Basket Lidze Kobiet będzie na wyjeździe PGE MKK Siedlce. Spotkanie odbędzie się w sobotę (21 stycznia).
Ślęza Wrocław – Pszczółka-Polski Cukier AZS-UMCS Lublin 80:71
(16:21, 20:11, 23:17, 21:22)
Ślęza: Sharnee Zoll-Norman 20, Nikki Greene 14, Marissa Kastanek 10 (1), Agnieszka Skobel 9, Agnieszka Kaczmarczyk 8, Kateryna Rymarenko 8, Agnieszka Majewska 6, Zuzanna Sklepowicz 5, Małgorzata Zuchora.
Pszczółka-Polski Cukier: Tess Madgen 17 (4), Uju Ugoka 15, Dominika Owczarzak 13 (2), Marta Jujka 9 (1), Asia Boyd 7 (1), Kateryna Dorogobuzowa 7, Dorota Mistygacz 3 (1), Marta Mistygacz.
Po meczu powiedzieli:
 
Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółki-Polskiego Cukru): – Daliśmy z siebie wszystko. Przez trzy kwarty graliśmy dobrze. Kluczowa była końcówka tej części gry. Ze staniu minus dwa zrobiło się minus dziesięć. Stało się to po naszych niewymuszonych błędach, przez nasze gapiostwo. W końcówce odrobiliśmy trochę strat, ale zabrakło czasu.
Agata Dobrowolska (zawodniczka Pszczółki-Polskiego Cukru): – Gratulacje dla Ślęzy. Zespół z Wrocławia postawił nam bardzo trudne warunki. Była pełna hala kibiców i super atmosfera. Mimo to dałyśmy z siebie wszystko. Myślę, że mecz był na dobrym poziomie. Na pewno to spotkanie jest dla nas lekcją i musimy wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): – Troszeczkę źle zaczęliśmy, urządziliśmy sobie festiwal strzelecki w pierwszej kwarcie. Później było więcej gry do kosza. Myślę, że to było kluczowe, bo przy takiej dyspozycji w rzutach za trzy, trzeba zmienić system gry. Z drugiej strony w zespole Krzyśka (Krzysztofa Szewczyka – dop. red.) rzuty za trzy były na plus. W końcówce zespół z Lublina zaczął nas gonić. Być może zbyt szybko uwierzyłem, że jest po meczu. Mieliśmy osiemnaście punktów przewagi, pofolgowałem sobie z młodzieżą, ale przy absencji Agnieszki Śnieżek musimy szukać minut dla młodych dziewczyn. Tak jak dzisiaj Zuzanna Sklepowicz, która rozegrała dobre zawody. Pomogła nam przede wszystkim w defensywie. Oby tak dalej. Wszyscy mówili, że ten mecz będzie brzydki, defensywny, że padnie osiemdziesiąt punktów, ale dzisiaj wszyscy postawili na atak.
 
Agnieszka Majewska (zawodniczka Ślęzy): – Bardzo się cieszę, że po pierwszej, nieudanej kwarcie wróciliśmy z dalekiej podróży. Rzeczywiście, urządziłyśmy sobie konkursy strzeleckie. Nie wywiązałyśmy się z założeń w obronie. Druga kwarta była już zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Wybroniłyśmy kilka akcji, ruszył szybki atak i doszłyśmy rywalki. Na pewno pomogli nam kibice.
Autor : Paweł Kucharski
Zdjęcie: Piotr Zadumiński