- REKLAMA -

Player Unknown’s BattleGround zapoczątkował nowy trend w tworzeniu gier multiplayer, przyćmiewając w tej kwestii do niedawna popularne MOBA-y. Twórcy, pomimo spadającej liczby graczy, opracowali plan, zgodnie z którym już za pięć lat gra ma stać się poważną dyscypliną e-sportową.

Jeśli przespałeś ładne kilka (czy też kilkanaście) miesięcy i nie wiesz czym jest PUBG, to już śpieszę z pomocą. Gra ta opiera się na formule battle royale – na mapie, której obszar w równych interwałach czasowych ulega pomniejszeniu, ściera się pewna liczba graczy. W lokacji umieszczone są budynki, w których można się schronić oraz znaleźć broń czy medykamenty. Zwycięzcą jest ostatni żywy. Owszem, są to takie Igrzyska Śmierci, choć formuła nazwę zawdzięcza japońskiemu filmowi o takim samym tytule, który w zasadzie prezentuje zasady tego typu gier.

W Berlinie trwa właśnie PUBG Global Invitational, czyli jedna z już kilku prób udowodnienia, że wspomniana gra ma potencjał e-sportowy. W jej trakcie prezes PUBG Corporation – Changan Kim poinformował o planie pięcioletnim, który ma przenieść bestsellera na piedestał tytułów rozgrywanych podczas turniejów. Plan ten ma opierać się na kilku zasadniczych filarach, wśród których znaleźć mają się jednolite i przejrzyste zasady rozgrywki, ulepszony interfejs, który poprawi potencjał streamingowy tytułu, otwarcie na zewnętrznych partnerów, wsparcie finansowe dla najlepszych drużyn, regularna liga PUBG czy położenie nacisku na pojawianie się na wszelkiej maści eventach.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: steampowered.com