Puchar Polski nie dla Ślęzy Wrocław

Wisła Can-Pack Kraków pokonała Ślęzę Wrocław 63:62 (po dogrywce) w finale Pucharu Polski. Tym samym „Biała Gwiazda” zdobyła to trofeum po raz 13. w swojej historii. Ślęza na pierwsze musi poczekać jeszcze co najmniej rok.

Ostatni, a zarazem najważniejszy mecz turnieju Final Six Pucharu Polski w Krakowie był świetnym widowiskiem, o którym będziemy długo pamiętać. Spotkały się dwie najlepsze obecnie drużyny w kraju, które zaprezentowały wysoki poziom gry, a przy tym wielką determinację i wolę zwycięstwa. Dramaturgii dodała dogrywka, podczas której wypełniona niemal do ostatniego miejsca hala Wisły kipiała od emocji. To była świetna promocja koszykówki kobiecej, którą kibice w całej Polsce mogli obejrzeć na żywo dzięki transmisji w TVP Sport.
Zanim Ślęza przystąpiła do gry z Wisłą Can-Pack, w ćwierćfinale pokonała Pszczółkę-Polski Cukier AZS-UMCS Lublin, a w półfinale CCC Polkowice. Krakowianki, z racji reprezentowania Polski w Eurolidze, przystąpiły do rywalizacji dopiero na drugim etapie. W półfinale pokonały InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wlkp.
Otwarcie finału należało do Ślęzy. Po pierwszej kwarcie wrocławianki prowadziły 19:11, w czym duża zasługa m.in. Kateryny Rymarenko, która we wcześniejszych meczach turnieju nie odgrywała pierwszoplanowej roli w zespole. Przeciwko Wiśle zaczęła od dwóch celnych rzutów za trzy. W całym meczu trafiła cztery razy zza łuku na pięć prób.
Na początku drugiej kwarty, po punktach Agnieszki Majewskiej, Ślęza odskoczyła nawet na dziesięć oczek (najwięcej w całym meczu). Jednak kolejne akcje należały do Wisły Can-Pack, zrobiło się 22:21 dla miejscowych. Od tego momentu akcja za akcję, minuta po minucie napięcie rosło. W całym spotkaniu prowadzenie zmieniało się 13 razy, pięć razy był remis. Co prawda wrocławianki nie imponowały skutecznością (trafiały z gry z 34-procentową skutecznością), ale bardzo dobrze broniły, przez co wynik cały czas był „na styku”.
W czwartej kwarcie, gdy decydowały się losy spotkania, wrocławianki miały sprawy w swoich rękach. Przy wyniku 56:56 Ślęza wprowadzała piłkę do gry z autu. Do końca było 8,6 sekundy. Sharnee Zoll-Norman przy pomocy zasłony Nikki Greene utorowała sobie drogę pod sam kosz. To była czysta pozycja, ale piłka najpierw odbiła się od tablicy, a potem od obręczy i drogi do kosza nie znalazła. Dobitka z powietrza Agnieszki Kaczmarczyk także była nieskuteczna.
W dogrywce Ślęza znów przejęła inicjatywę. Na 55 sekund przed końcem wrocławianki prowadziły 62:58. Po chwili za trzy trafiła Sandra Ygueravide, a później dwa rzuty wolne wykorzystała Magdalena Ziętara. Zrobiło się 63:62 dla krakowianek, ale Ślęza dostała jeszcze jedną szansę. Na jej wykorzystanie miała 15 sekund. Odpowiedzialność ponownie wzięła na siebie Sharnee Zoll-Norman, ale jej rzut z półdystansu był nieskuteczny. Wiślaczki mogły rozpocząć świętowanie.
Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana Hind Ben Abdelkader, która zdobyła 24 punkty.
Przed Ślęzą teraz sześć ostatnich meczów sezonu zasadniczego Basket Ligi Kobiet. Pierwszy z nich odbędzie się w poniedziałek (6 lutego). Wrocławianki zmierzą się na wyjeździe z Basketem 90 Gdynia.
Wisła Can-Pack Kraków – Ślęza Wrocław 63:62
(11:19, 17:8, 18:23, 10:6, dogrywa 7:6)
Wisła Can-Pack: Hind Ben Abdelkader 24 (4), Vanessa Gidden 14, ZIomara Morisson 7 (1), Sandra Ygueravide 5 (1), Agnieszka Szott-Hejmej 5 (1), Meighan Simmons 4, Magdalena Ziętara 4, Olivia Szumełda-Krzycka.
Ślęza: Kateryna Rymarenko 18 (4), Sharnee Zoll-Norman 13 (1), Nikki Greene 9, Agnieszka Skobel 7 (1), Marissa Kastanek 6 (1), Agnieszka Kaczmarczyk 5, Agnieszka Majewska 4, Zuzanna Sklepowicz.
Tekst i zdjęcia: Paweł Kucharski