Ostatniej przedwakacyjnej sesji Rady Miejskiej z uwagą przyglądały się media. Wiadomo, że trwa ogólnopolska akcja, która ma na celu pokazanie, że rajcy miejscy podczas sesji robią zgoła inne rzeczy, niż te, za które mają płacone. Kto dał się złapać?

To właśnie ta sesja - 13. okazała się dla wielu pechowa. Tych złapanych oczywiście / fot. DW

– Pamiętam, że w poprzedniej kadencji te akcje czasami były trochę naginane. Tak było w moim przypadku – mówi radny Maciej Zieliński. – Zdaję sobie sprawę, że niektóre osoby być może robią coś innego, niż powinny. Pamiętam jednak, że w poprzedniej kadencji podczas przerwy w obradach udałem się na chwilę do Empiku, bo szukałem prezentu. Jak się później okazało pobiegał za mną fotoreporter, który zrobił mi zdjęcie i w gazecie znalazła się informacja, że ja zamiast siedzieć na sesji chodzę po księgarniach. To jest szukanie na siłę sensacji i oszukiwanie czytelników – wyjaśnia „Zielony”.

„Fakt”, bo o nim mowa na ostatniej sesji złapał jednak obijających się radnych. W gazecie ukazały się zdjęcia Damiana Mrozka i Jerzego Michalaka, którzy na własnych komputerach wykonywali czynności radnego odbiegające od tych, za które pobierana jest dieta. Zdjęcia jednak nie oddają tego co dzieje się wokół. Co innego telewizyjna kamera.

„Radni bezradni” to cykl materiałów przygotowanych przez Superstację. Z tego, co zobaczyliśmy na antenie tej właśnie stacji, oko kamery polubiło aż czterech naszych przedstawicieli. Podczas wyemitowanego materiału można zobaczyć Leszka Cybulskiego, który podczas sesji rozmawia przez telefon i aby nie było tego dobrze widać chowa się za ekranem własnego laptopa. Zapewne wykończony licznymi dyskusjami Krzysztof Bramorski posila się, aby nabrać sił przed kolejnym głosowaniem. Dziwi natomiast obecność w tym gronie Wandy Ziembickiej-Has. Pani redaktor jest od lat związana z mediami i niemalże na każdym kroku powtarza, że wie jak działają i doskonale zna mechanizmy. Tym bardziej dziwi więc, że dała się przyłapać na oglądaniu zdjęć.

Miejmy nadzieję, że było to tylko przedwakacyjne znużenie i po letniej przerwie wszyscy wrócą z większymi chęciami do pracy i działania. Bo w to, że będą się bali, że znów staną się bohaterami mediów, raczej nie wierzymy.

(Daniel E. Groszewski)