Radosław Sikora: Afera opaskowa

Zostajemy dziś w sporcie, choć o naszym poletku będzie niewiele. W zasadzie to nic konkretnego, ale Wrocław leży w granicach tego pięknego kraju więc i nas to po części dotyczy. Sportowo idziemy trochę wyżej, bo na areny międzynarodowe, ale też nie za wysoko, bo tu o naszą kadrę się rozchodzi. Po co w ogóle o tym pisać? Bo wymyśliłem. Mam rozwiązanie. Ja! A co!

Na początek wtrącenie gwoli wyjaśnienia tematu, który jest wszystkim już (chyba) bardzo dobrze znany.

Jakub Błaszczykowski nie otrzymał powołania na zbliżający się, diabelnie ważny, mecz eliminacji ME z Irlandią. Jak wiadomo nie chodzi o sprawy sportowe, gdyż Kuba w meczach BVB już hasa, jednak oficjalnie po kontuzji na kadrę jest jeszcze za słaby (haha). Zastąpią go więc Peszko, Żyro i Kucharczyk. We trójkę na raz nie daliby rady, ale nie o to tu chodzi.

Nieoficjalnie, Kuba jest obrażony/zawiedziony/upokorzony. Żeby się za bardzo nie rozwodzić i powtarzać, większość jakiś czas temu nakreśliłem TUTAJ.

Reasumując – zabrali mu zabawkę, to się z nimi nie bawi. Wszystko byłoby zrozumiałe u osobników do lat pięciu, a tutaj chodzi o dorosłych, kopiących piłkę za grube bańki facetów. Słuchających na boisku hymnu Polski i biegających w tych pięknych biało-czerwonych barwach. Nie do ogarnięcia. Chociaż, ponoć nasza płeć dojrzewa później. C’est la vie.

Jest ambicja, podrażniona duma, wszystko to rozumiem. Nawałka chyba też, bo powołaniem nie chce psuć dobrej atmosfery, która w końcu w tej kadrze się wytworzyła. Opaskę dostał Robert Lewandowski i na pewno jest z tego faktu cholernie dumny. No, bo kto by nie był?

I teraz, jako pełnoprawny kapitan i ktoś, kto za wszystkich w tej drużynie ma czuć się odpowiedzialny – bo w końcu jadą na tym samym wózku, do jednego celu – powinien do Błaszczykowskiego pojechać, pogadać z nim jak facet z facetem, podać mu rękę i wręczyć tę opaskę, o którą jest tyle zamieszania. Pokazać, że jest się ponad tym.

Sebastian Mila mówił, że noszenie tej opaski to orgia dla zmysłów. Yyyy, ok. To tylko skrawek materiału. Ważniejszy MUSI być cały trykot. Piłkarzom jak Strachowi na wróble, przydałoby się trochę rozumu.

Lewy byłby moralnym zwycięzcą, może tym posunięciem obudziłby Kubę, który ostatecznie pewnie by jej nie przyjął. Byłby to jednak jakiś gest. W końcu nie muszą za sobą przepadać, ale po takiej akcji mogliby nabrać do siebie szacunku. I pociągnąć to obaj.

Ja bym tak zrobił. Ale ja idealistą jestem, a niestety – ten świat tak nie działa.

Autor | Radosław Sikora

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Ermitraż odkryty. 250 lat gromadzenia zbiorów”
Następny artykułSportowy raport #35 (24.03.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.