Radosław Sikora: El Clasico dla ubogich

1 marca 2011 roku: Zmarł bokser Lucjan Słowakiewicz. W Rosji milicja została zastąpiona przez policję. Imieniny Radosława. W Polsce po raz pierwszy obchodzono nowe święto państwowe – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W stolicy Dolnego Śląska zadebiutowały Dzielnice Wrocławia.

Zapomniałbym – w starożytnym Rzymie był to pierwszy dzień w roku. Doborowe kalendarzowe towarzystwo. Ale jak to wszystko ma się do sportu, szczególnie tego wrocławskiego?

W ciągu tych czterech lat piłkarski Wrocław zmienił się nie do poznania. Zawodnicy Śląska przenieśli się z ulicy Oporowskiej na nowy stadion, przy alei Śląskiej, który był jedną z aren Euro 2012 w Polsce. Drużyna, prowadzona w tym czasie przez kilku trenerów, zdobyła tytuł mistrza i wicemistrza kraju. Zajęła również trzecie miejsce na podium i wywalczyła Superpuchar Polski. Przez ostatni rok Stadion Wrocław był nie do zdobycia. Co dzieje się teraz?

Śląsk po ostatnich kolejkach znajduje się w niechlubnym gronie zespołów, które nie były w stanie w rundzie rewanżowej wygrać ani jednego meczu. Bilans? 0-2-1 (+ remis w pucharze). Gorszy ma tylko Wisła Kraków.

Początek wiosny niezbyt imponujący. Padła Twierdza Wrocław. Po 17 meczach bez porażki u siebie, a blisko roku kalendarzowym. Co niesie przyszłość? W perspektywie dwa spotkania z rzędu z mistrzem Polski. Fakt, odrobinę rozoranym psychicznie przez Ajax, ale już po wygranej w Bielsku-Białej.

Wciąż, to tylko Podbeskidzie. Czy jest sens obawy przed warszawianami? Skrzydła Legii przestały tej wiosny straszyć. Z jednej strony Wyglądający Fatalnie Kucharczyk, a z drugiej the best young player in Poland since Robert Lewandowski. Żaden z nich nie jest w optymalnej formie. Jakub Kosecki? Kiedyś taki w Legii grał. Swojego futbolu nie pokazuje Masłowski, na Dudę po kontuzji chuchają i dmuchają, a Radović bawi się w chińskie piłkarzyki. Rzeźniczak i Dossa do dziś cali drżą na wspomnienie Milika, a ich zmiennicy, Lewczuk i Astiz, walczą, owszem, ale między sobą, w klasyfikacji kartkowej. Jednak w czwartek to już nie będzie pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe, teraz Legia nie ma czym się asekurować, a dodatkowo zagra przed własną publicznością.

Co na to Śląsk? Bez wątpienia w szeregach zielono-biało-czerwonych jest już zdecydowanie lepiej niż na początku rundy. Przeprowadzenie setki godzin rozmów szkoleniowo-motywacyjnych z braćmi Paixao dało w końcu rezultaty, a szczególnie jeden z nich zasługuje na uwagę – atomowy strzał Flaxio z końcówki meczu w Zabrzu. Tak trochę w stylu Picha, tylko z głową na karku. Marco? Do bólu Frankowski style. Ale dobre i to.

Przynajmniej wrocławianie zaczęli strzelać. Z Górnikiem bardzo przyzwoicie pokazał się Mateusz Machaj, uzmysławiając kibicom, że to właśnie on, a nie pompowany na siłę przez media Grajciar, może być naturalnym następcą dla Sebastiana Mili. Niepokoi tylko obrona. Wydaje się, że w starciu ofensywy Legii z defensywą Śląska nie zadecyduje to, która z nich będzie miała lepszy dzień. Jednak, jeśli uda się wyłączyć Orlando Sa, a Duda spędzi większość minut na ławce, jest spora szansa na zero z tyłu.

Szykuje nam się polska namiastka Gran Derbi sprzed kilku lat i trzeba się tym cieszyć. Kopnąć potrafią w miarę prosto, telewizja ładnie to opakuje, odbiorcy otępią zmysły czym się da, a gazety dzień po wydaniach internetowych obwieszczą nowinę wytłuszczonym drukiem. O puchar w stolicy, potem gościmy we Wrocławiu. Ósmego dnia marca.

Autor | Radosław Sikora

*

RADOSŁAW SIKORA – jest felietonistą „Dzielnic Wrocławia” i redaktorem prowadzącym „Sportowy raport”.