Radosław Sikora: Ostatni gasi światło

Opary absurdu nad Śląskiem unoszą się mimo zwolnienia Stanislava Levego dobre kilkanaście miesięcy temu. Czeski szkoleniowiec musiał bardzo mocno dać do wiwatu na spotkaniach z Zarządem klubu.

Fioletowy wywar, którym częstował polskich przyjaciół, bez wątpienia wsiąkł do reszty w ściany przy Oporowskiej. Nie uchroniły się też pomieszczenia na Stadionie Wrocław, które do tej pory oddają odurzającą woń ambrozji.

Tadeusz Pawłowski, po 1.5 rocznej przygodzie w roli pierwszego trenera WKS-u, został właśnie zwolniony ze swojej funkcji. Wydawałoby się, że nie ma w tym nic dziwnego – fatalna runda jesienna i ostatnie miejsce wrocławskiego zespołu w tabeli Ekstraklasy. Wielu chciało głowy Pawłowskiego dużo wcześniej, jednak Klub w niego wierzył. I to na tyle, że postanowił wymienić mu cały sztab szkoleniowy. Nówka nie śmigany. Do rodziny Śląska wrócił od dawna tam wyczekiwany Dariusz Sztylka oraz budzący bardzo mieszane odczucia Grzegorz Kowalski. A właściwie Grzegorz K. Ale do tego jeszcze wrócę.

Były już szkoleniowiec Śląska słabą dyspozycję drużyny tłumaczył uporczywie w jeden sposób. Grą w europejskich pucharach. Tych samych, które zakończyły się dla wrocławskiej drużyny już 23 lipca, czyli w drugiej rundzie eliminacyjnej. Dwumecze z NK Celje i IFK Göteborgiem zniszczyły podopiecznych popularnego Teddiego tak mocno, że nie byli oni w stanie wstać z kolan do końca roku. Na szczęście nie byli oni jedyni. Podobne zawirowania miały miejsce w Jagiellonii Białystok i Lechu Poznań, choć akurat Kolejorz grał w pucharach odrobinę dłużej. Za sprawą pradawnej magii obie te drużyny potrafiły jednak zwalczyć demonicznie wyniszczające organizm „mecze co trzy dni”. Piłkarze Śląska nie mieli tyle szczęścia. Wszak szalenie trudno jest walczyć o coś więcej niż utrzymanie, jeśli nie przeprowadza się transferów gotówkowych, co było kolejnym z tłumaczeń Pawłowskiego. Niestety, nie zgodzą się z tym ani w Gliwicach, ani pod Wawelem.

Wymiana sztabu szkoleniowego z końcem listopada wniosła w poczynaniach WKS-u wiele ożywienia. Udało się nawet zremisować dwa spotkania. Niedługo potem media obiegła informacja, że Tadeusz Pawłowski z racji problemów rodzinnych otrzymał od Zarządu klubu urlop. I wszyscy to uszanowali. Do końca roku zespół miał poprowadzić drugi trener, wspomniany już wcześniej Grzegorz Kowalski. K. zasłynął jednak niegdyś z częstych wizyt we wrocławskiej prokuraturze, co miało związek bezpośrednio z jego działalnością trenerską, gdy prowadził zielono-biało-czerwonych w niższych ligach. Chcący identyfikować się z dawnymi wychowankami i zawodnikami klubu Zarząd musiał przeoczyć tę drobną rysę na wizerunku. Na szczęście przy Oporowskiej w porę się zreflektowali i po pierwszym meczu za sterami dolnośląskiej ekipy, trener w zastępstwie musiał pakować manatki. Zresztą nie tylko on, cały nowozatrudniony sztab przeszedł płynnie w stan dostępności na rynku pracy. Uchował się tylko Dariusz Sztylka. Za pracę podziękowano również Tadeuszowi Pawłowskiemu, a jego miejsce zajął… Romuald Szukiełowicz, ostatnio trener III-ligowców z Gać. Trener Szukiełowicz największe doświadczenie zdobył na boiskach w niższych ligach, tym bardziej wśród kibiców z Wrocławia uzasadnione obawy, w jakim kierunku podążać będzie ich ulubiona drużyna. Choć mając w pamięci frekwencję na meczach WKS-u, mało kto już na to patrzy.

Śląsk idzie ścieżką wydeptaną w ostatnich tygodniach przez kluby, które szczycą się tym, że ich kibice bardzo lubią się z tymi z Wrocławia. W Gdańsku zwolnili nie pierwszy już raz w tym sezonie, w Krakowie zaś mimo całkiem niezłych wyników. I tylko tego Pawłowskiego jednak trochę żal. No bo jak to tak, wywalić w czasie urlopu?

Autor | Radosław Sikora

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPatryk Wolny: NKK, czyli rzecz darmowa
Następny artykułTEATR: W Nurcie OFF #37PPA zobaczymy…
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.