Osiem zwycięstw i dwie porażki. Osiemnaście punktów i trzecie miejsce w lidze. Sen, w który Wrocław zapadł po pierwszej, niezbyt pewnej wygranej z Wilkami ze Szczecina. Szaleństwo niedowierzania, kiedy udało się wydrzeć zwycięstwo w ostatnich sekundach wicemistrzowi Polski.

Tak rodził się nowy Śląsk. Trochę w męczarniach, hektolitrach szczęścia i ogromnej woli wygrywania. Jak po walce w meksykańskim więzieniu. Porzucony przez miasto klub, który na podwórku musiał radzić sobie sam. I robił to w świetnym stylu. Bezdyskusyjny awans z 1. ligi, triumf w IMBC w pierwszym roku po powrocie do elity. W końcu – siedem meczów z rzędu wygranych w najnowszym sezonie. Sen o powrocie do grona najlepszych wciąż trwa w najlepsze.

A na horyzoncie zdarzeń widoki na jeszcze lepsze jutro. Odbicie się od ściany w meczu z bogaczami ze Zgorzelca ukazało, że pomimo samej tej niesamowitej mieszanki wybuchowej, jaką udało się już teraz zbudować Rajkoviciowi, bez wątpienia do bycia na samym szczycie potrzebne są pieniądze. Większe pieniądze, za które uda się zbudować team jak ten u mistrza Polski. Fajnie jest być w pierwszej trójce, fajnie jest bić swoje własne rekordy, ale koniec końców, zawsze liczy się tylko jedno.

Miasto w końcu się obudziło. Po dwóch długich latach, koszykarski Śląsk zostanie dofinansowany przez miasto. W planach na budżet roku 2015. Nie wiadomo jeszcze jaką kwotą, ale to tak naprawdę nie ma znaczenia. Wszystko będzie lepsze od zera. Wybory się skończyły. Dutkiewicz dostał to, co chciał, więc teraz pora, by się odwdzięczył. Ku uciesze fanów i na ich oczach, kończy się przedkładanie prywatnych animozji, by cierpieli inni. A przynajmniej tak się na razie wydaje.

Najwyższy stopień podium. Właśnie ten, na którym Śląsk siedemnaście razy patrzył z góry na innych. WKS czeka na kolejne złoto już od dwunastu lat. Wcześnie musiał czekać najdłużej siedem! W przyszłym roku mija pięćdziesiąt lat od zdobycia pierwszego mistrzostwa. Wypadałoby odpowiednio to uczcić.

Autor | Radosław Sikora

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAgnieszka Olsten: Muzyka rozświetla te emocje [ROZMOWA]
Następny artykułSabina Misakiewicz: Pan od ptaków [FELITON]
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.