Radosław Sikora: Trudno być fanem Śląska (SR #94)

Kibic WKS-u jest ostatnio mocno testowany. Nie za bardzo ma się z czego cieszyć, nikt go nie rozpieszcza, a Nowy Rok przywitał pijąc na smutno. Spadek temperatury uczuć w tym związku jest aż nadto widoczny. Wypalenie. Aura za oknem wcale nie nastraja optymistyczniej, choć może na przekór wyjdzie na lepsze? Wymrozi bakterię pecha tego wszystkiego co trawi trzy koronne sekcje i z roztopami coś zakwitnie na nowo. Bo przecież gorzej być nie może, prawda? Przynajmniej do czerwca – iść można tylko w górę.

Przy Oporowskiej zadanie bardzo trudne. Trzeba się odbić od dna i szykować wzmocnienia. Pytanie tylko za co, skoro największym problemem wydaje się utrzymanie bieżącej kadry? Kontrakty kończą się kilku istotnym w wizji Szukiełowicza piłkarzom, a tak naprawdę po ostatniej rundzie większość z nich byłoby do pożegnania i to bez większego żalu. Rzucając klasykiem (?) – zaorać.

Teoretycznie sytuacja najlepiej wygląda u koszykarzy. Tylko te złośliwe wyniki nijak nie pasują. Ostatnie miejsce w tabeli wydaje się tymczasowe, ale podobne głosy były po 5 porażkach z rzędu. Po tym jak ich liczba się podwoiła trzeba bić na alarm. Już chyba tylko mocno zakrapiani w Sylwestrze optymiści, zakonserwowani minusową temperatura, wspominają coś o szansach na play-offy. Letnia wymiana kompletnie się sprawdziła, zarząd musiał uderzyć się w pierś i wrócić do tego, co w ubiegłym sezonie było dobre. Tak o to w Orbicie znów można oglądać trenera Rajkovicia i Denisa Ikovleva. Na razie szansę mają młodzi i to taką, której nie mieli chyba nawet w 1 lidze. Jest okazja się pokazać i wypłynąć na głębszą wodę, bo jeśli nie teraz, to kiedy? Największym wygranym ostatniego okresu bez wątpienia jest Norbert Kulon. Czekał cierpliwie, wytrzymał Fliegera, Skibniewskiego, Gibsona i jeszcze kilku innych. Chyba było warto. I wokół takich zawodników, wychowanków, należy właśnie budować drużynę. Odpowiednio tylko przyprawioną kilkoma gwiazdami.

W porównaniu do piłkarzy nożnych, gdzie płomyk nadziei wciąż się tli – wszak w Ekstraklasie naprawdę wszystko jest możliwe – szczypiorniści WKS-u muszą czuć się jak stali bywalcy gilotyny. I oszukują przeznaczenie już bardzo długo, mają w tym wprawę i mimo jednoznacznego kierunku w jakim zmierzają – walczą. W tamtym sezonie ku rozczarowaniu tłumu egzekucję odwołano z powodu choroby kata, w tym tak wesoło może już nie być. I to akurat w roku Euro 2016. Jeśli nożni mają płomyk – ręczni zostają z iskrą. Tylko tyle i aż tyle. Iskra wystarczy, by obudzić słaby akumulator nawet w największy mróz. Taka analogia by się w tym wypadku przydała.

Autor | Radosław Sikora

SPORTOWY RAPORT #94 (8.01.2016)

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPremiera „Y” w Capitolu. Łukasz Wójcik przyniósł ogień
Następny artykułZnaczek pocztowy ESK Wrocław 2016
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.