Nieprzyjemna passa została przerwana. Koszykarze Śląska w końcu zwyciężyli w meczu wyjazdowym. Wspaniale byłoby te wygrywanie poza halą Orbita podtrzymać, szczególnie w kontekście tego, gdzie wrocławianie udadzą się po domowym meczu z Treflem.

No właśnie. Pod koniec stycznia Rajković zabiera swoją watahę (Wilki ze Szczecina nie są godne tego tytułu, sorry) na podróż do Zielonej Góry. Niby niedaleko, ale z każdym upływającym kilometrem, zbliżającym do lubuskiej stolicy piosenki radzieckiej, napięcie w autobusie będzie rosło. We Wrocławiu się udało. Jednym punktem, po szalonej karuzeli błędów gości, ale udało.

Stelmet miał bardzo słaby początek sezonu. Słaby jak na ekipę reprezentującą kraj w Europie. Przegrana ze Śląskiem, Asseco i Treflem rzuciła ich w przeciętność tabeli TBL. To był listopad. Od tego czasu trochę się zmieniło. Kolejne mecze wygrywali, choć niezbyt przekonująco. Aż wpadli w swój rytm. Ten, z którego w ostatnich latach tak dobrze byli znani. Przejechali się też po mistrzu Polski. A pod koniec stycznia będą pałać żądzą rewanżu za karykaturalne spotkanie w Orbicie. Jest się czego bać?

Na pewno. Tylko, że Śląsk w ostatnich tygodniach robił wszystko, by wyjść z drobnego dołka, który w końcu ich dopadł. Dwa świetne transfery. Radivojević wszedł do zespołu z marszu i od razu rozbudził nadzieje. A do tego rewelacyjny transfer last minute Łukasza Wiśniewskiego. Co potrafi, pokazał w Szczecinie. Polecam zwrócić uwagę na rzut z 9 metrów na chwilę przed syreną kończącą drugą kwartę. Wiśnia w pełnej krasie

Do tego dochodzi Skiba, bardzo stabilny w tym sezonie Denis Ikovlev, Jakub Dłoniak, Roderick Trice i serbski potwór, Aleksandar Mladenović. Jeśli ten koleś ma swój dzień, nic nie jest w stanie go powstrzymać. 28 punktów z Wilkami! Goni rekord Kinnarda z meczu w Sopocie. Śląsk ma kim straszyć. Trzeba to udowodnić na wrogim terenie 31 stycznia. Będzie to świetny prognostyk przed Finałami Pucharu Polski.

Autor | Radosław Sikora

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEuropejska Stolica Kultury 2015
Następny artykułSabina Misakiewicz: Nie bójcie się! [FELIETON]
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.