W końcu wraca prawdziwa, piłkarska gorączka. Stoimy na peronie, co niektórzy z braku sił już siedzą, a zza zakrętu z prędkością godną Pendolino, zbliżają się nasze ulubione wagony Przewozów Regionalnych. Tak, tak, wraca polska ekstraklasa. A wraz z nią emocje (!), kilogramy przekleństw, wyrywanie włosów i przecieranie oczu z niedowierzania. A wszystko po to, by w przyszłym roku plebiscyt Piłki Nożnej znów zaskoczył swoimi wyborami.

Prawie dwa miesiące przerwy. Z zazdrością patrzyliśmy na dziwaków oglądających ligę hiszpańską. Derby Madrytu? No czymże to jest przy śląskich derbach? Hity ligi angielskiej, atakujące praktycznie co tydzień z ekranów telewizji kodowanej? Nie. Wolę Podbeskidzie z Piastem. Poczekam. Jeszcze postoję.

Można się pukać w czoło, nie rozumieć, ale fakt jest faktem, pasjonatów T-Mobile Ekstraklasy jest w naszym kraju całkiem sporo. Można tego nie rozumieć, wyśmiewać i wysyłać do specjalistów, ale my tak już mamy, potrafimy odnaleźć piękno piłki właśnie w tej naszej cebulowej lidze. Uważam nawet, że jest to prawdziwa sztuka, w Anglii i Hiszpanii wszystko jest podane na tacy. My musimy szukać, a to przecież taka frajda. By oglądać polską ligę trzeba być prawdziwym zapaleńcem i maniakiem, inaczej ciężko byłoby to przetrawić. Na pewno nie na trzeźwo, ale to w ogóle inny materiał na historię.

Prawdziwy przedsmak będzie już w czwartek. Śląsk Wrocław zmierzy się u siebie z Legią Warszawa w ćwierćfinale PP. Kapitan Paixao pewnie zapowiada zmiażdżenie rywali, trochę ostrożniejszy w tonie wypowiedzi jest Kamil Dankowski, dla którego remis będzie dobrym rezultatem. Śląsk udanie przepracował okres przygotowawczy, rozszerzył kadrę, a 12 lutego wszyscy krzykną: sprawdzam! Co w Legii? Inna rzeczywistość. W głowach już Ajax w Lidze Europy, ale spotkanie we Wrocławiu będzie idealnym przetarciem przed meczem w Amsterdamie. Henning Berg wystawi najsilniejszy skład, w lidze z Jagiellonią wpuści najpewniej drugi garnitur. Choć jak uparcie twierdzi, oba są z tego samego materiału.

Zegar tyka, piasek się przesypuje, tylko na cholerę komu ten śnieg?

Autor | Radosław Sikora

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPPA: Jest jeszcze szansa na bilety!
Następny artykułSabina Misakiewicz: Transgresje, czyli co autor miał na myśli
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.