Radosław Sikora: Wraca stara, dobra liga

Po dwóch długich miesiącach przerwy do gry wraca polska, piłkarska Ekstraklasa. Do walki o utrzymanie stanie Śląsk Wrocław, który zajmuje obecnie trzecie od końca miejsce w tabeli. Na początku rundy rewanżowej wojskowi zmierzą się u siebie z krakowską Wisłą.

Blisko miesiąc czasu zajął piłkarzom WKS-u okres przygotowawczy do wiosennych rozgrywek. Drużyna zaliczyła m.in. wyjazd na zgrupowanie do Zakopanego i trzy mecze kontrolne. Można napisać, że tylko trzy, gdyż spośród szesnastu zespołów Ekstraklasy, było to zdecydowanie najmniej. Pozytywem jest fakt, że podopieczni Romualda Szukiełowicza żadnego meczu nie przegrali. Dla porównania jednak, najwięcej sparingów rozegrali zawodnicy Jagielloni (9) i Pogoni Szczecin (8). I o ile białostoczanie bilans mają tragiczny (1-2-6), o tyle piłkarze trenera Czesława Michniewicza testy zdali śpiewająco. Pięć wygranych, dwa remisy, jedna porażka i 26 strzelonych bramek. Wygląda naprawdę imponująco, jednak nie ma co do tego przywiązywać większej wagi. Legia Warszawa i Cracovia rozegrały po cztery mecze kontrolne, więc jedynie o jeden więcej od Śląska, a były ekipami, które na jesień spisywały się w lidze bardzo dobrze. A na pewno lepiej niż Jaga.

Zimowe okienko transferowe przyniosło – przynajmniej jak do tej pory – drużynie ze stolicy Dolnego Śląska znacznie więcej pozytywów niż negatywów. Owszem, do Lechii odszedł teoretycznie najbardziej wartościowy piłkarz drużyny, jednak trzeba pamiętać, że pierwsza połowa sezonu w wykonaniu Flavio Paixao nie dostarczyła kibicom zielono-biało-czerwonych zbyt wielu radości. W jego miejsce wrócił Robert Pich, postać we Wrocławiu bardzo dobrze znana. W Niemczech sobie nie poradził, więc ma zamiar udowodnić swoją wartość na wypożyczeniu w byłym klubie. I chwała mu za to, gdyż liczba kreatywnych zawodników w szatni Śląska jest dramatycznie niska.

Najciekawszym ruchem transferowym okazało się ściągnięcie do zespołu Japończyka Ryoty Morioki, który już w sparingach udowodnił, że w piłkę grać umie i jednym podaniem potrafi przesądzić losy meczu. Nieprzypadkowo znajduje się w szerokiej kadrze swojego kraju. Być może to on sprawi, że w końcu na odpowiednie tryby wskoczy Kamil Biliński. Przybysz z Dalekiego Wschodu jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek okazał się marketingowym strzałem w dziesiątkę. Kilka dni po jego zakontraktowaniu, internetowa strona klubu została storpedowana przez entuzjastycznych rodaków Morioki. Ciężarówki z klubowymi gadżetami są już szykowane do wysyłki. Jeśli Japończyk spełni pokładane w nim nadzieje, we Wrocławiu będą mieli swojego Tsubasę. I nie zawahają się go użyć.

Dzisiejsze spotkanie z Wisłą będzie idealną okazją do sprawdzenia możliwości nowych nabytków. Do swojego miasta wraca Tadeusz Pawłowski i okaże się, który z zarządów dokonał lepszej zmiany na stanowisku trenera. A jeśli to nie będzie w stanie zapełnić obiektu i poprawić frekwencji… no cóż, pozostaje liczyć na Cleo. Początek spotkania o godz. 20.30.

TERMINARZ EKSTRAKLASY

piątek, 12 lutego
Ruch Chorzów     –     Zagłębie Lubin
Śląsk Wrocław     –     Wisła Kraków

sobota, 13 lutego
15:30 Górnik Łęczna     –     Piast Gliwice
18:00 Lechia Gdańsk     –     Podbeskidzie Bielsko-Biała
18:00 Cracovia     –     Górnik Zabrze

niedziela, 14 lutego
15:30 Lech Poznań     –     Termalica Bruk-Bet Nieciecza
18:00 Legia Warszawa     –     Jagiellonia Białystok

poniedziałek, 15 lutego
18:00 Pogoń Szczecin     –     Korona Kielce

Autor | Radosław Sikora

  • Zdjęcie | Krystyna Pączkowska (slaskwroclaw.pl)