Radosław Sikora: Zły to Ptak, co własne gniazdo kala

Ptaki to piękne zwierzęta. W większości. Są najbardziej zróżnicowaną gromadą wśród kręgowców lądowych. I choć możemy do nich wzdychać, podziwiając koloryt upierzenia, odlatując bardzo często zostawiają po sobie coś, czego wcale mieć nie chcemy. Coś, co musimy sami posprzątać. Takie ryzyko.

Przyzwyczailiśmy się już chyba, że we Wrocławiu nie ma szans na udane transfery. Takie, z których klub mógłby czerpać korzyści, przede wszystkim finansowe. Jest jakiś problem, może brak umiejętności, kompetencji, albo po prostu klątwa. Żyła wodna bądź złe feng shui. Nie, nie będzie to tekst o Lukasu Droppie.

Nie udają się transfery, oj nie udają. Kompromitacja goniła kompromitację, przy każdym zawodniku, w miarę wartościowym, którego export mógłby uzupełnić kasę klubu, a odchodził od nas za darmo. Pal licho zagranicę, ale krajowy rywal? Śląsk dał z siebie drwić tak jak i Lech. W obu tych przypadkach cwańsza okazała się Legia.

Jednak nie o tym. Nie o piłkarzach.

Klub i miasto podobnie w balona zrobił Zygmunt Solorz-Żak. Nie wyszło mu z kwitami w banku, więc wielkie obietnice i wizje budowy silnego Śląska zamieciono pod dywan, byleby tylko po pożegnaniu było dla klubu jak najmniej boleśnie. Właściciel Polsatu zwinął manatki, bo nie dostał tego, czego chciał, przez co drużyna znalazła się w nienajlepszym położeniu.

Szczerze powiedziawszy, z perspektywy ostatnim doniesień wydaje mnie się, że mogło być znacznie gorzej. Albo będzie.

I to już nie za sprawą Solorza. Od jakiegoś czasu przewijają się nazwiska osób, które mogłyby zainwestować w Śląsk Wrocław i przejąć jego większościowy pakiet. Poprzez takie nazwiska jak Grzegorz Ślak i Andrzej Kuchar, w mediach zaczęło być głośno o możliwości przejęcia przez Antoniego Ptaka.

Kim jest pan Antoni? Bardzo zamożnym człowiekiem, którego majątek wycenia się na około 2 miliardy złotych. Robi wrażenie. Dlatego bardzo zainteresowani współpracą są włodarze Śląska, kombinując jak przekonać biznesmena do inwestycji we wrocławski klub. I choć Ptak początkowo niespecjalnie był zainteresowany wejściem w świat piłki, perspektywa dzierżawy gruntów pod galerię handlową kusi bez wątpienia.

No tak, zapomniałem wspomnieć, że On już w piłkę inwestował, chociażby w Szczecinie, jednak wycofał się właśnie przez… nieotrzymanie ziem pod dzierżawę galerii handlowej. Szykuje się gra w karty. W Śląsku muszą wbić sobie do głowy to, jak skończyły się romanse Antoniego Ptaka ze światem piłkarskim. Za Wikipedią, w której to pan Antonii dorobił się intrygującej zakładki

Kontrowersje:

„Niejednokrotnie był krytykowany (Ptak, przyp. RS) za działalność w świecie piłkarskim. Znane polskie kluby, których był sponsorem, po jego wycofaniu się przeżywały kryzys. Lechia Gdańsk zaczynała grę od VI ligi, ŁKS Łódź po zdobyciu mistrzostwa Polski wkrótce spadł do II ligi, Piotrcovia czy Pogoń Szczecin także skończyły w niższych ligach. Również pomysły, aby w Szczecinie zespół składał się w ogromnej większości z piłkarzy z Brazylii nie spotkał się z aprobatą środowiska piłkarskiego, dodatkowo zespół spadł z Ekstraklasy. Krytycy zwracają uwagę także na zgodne z prawem, choć trudne do zaakceptowania dla kibiców fuzje oraz zmiany nazw klubów i miast, z których kluby te pochodzą – przykładem mogą być próby przeniesienia Pogoni Szczecin do innych miast.”

Fora internetowe i komentarze wśród kibiców pod adresem Antoniego Ptaka są mocno jednoznaczne. I w żadnym wypadku przychylne. Być może wszystkie te upadki i spadki klubów, z których odszedł Ptak, to przypadek. Choć zdecydowanie lepiej pasuje tu słowo porzucił. Czy warto jednak ryzykować? Historia powinna uczyć. Kooperacja WKSu i Ptaka w żadnym wypadku nie zapowiada czegoś dobrego.

Śląsk już się podnosił z kolan i wydaje mnie się, że na jakiś czas mu wystarczy. Szukajmy dalej.

Autor | Radosław Sikora

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKrzysztof Kopka: Innego końca świata nie będzie
Następny artykułPatryk Wolny: Upychacze potrzebni od zaraz
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.