Już w najbliższą sobotę, 31 marca o godzinie 16:00 na Stadionie Olimpijskim przy ulicy Ignacego Jana Paderewskiego 35 we Wrocławiu rozpocznie się mecz drugiej kolejki Topligi. Naprzeciw siebie staną drużyny Devils Wrocław i AZS Silesia Rebels.

Gospodarze przystępują do spotkania rozjuszeni niespodziewaną, inauguracyjną porażką przed własną publicznością z Seahawks Gdynia. W tamtym spotkaniu Diabły schodziły na przerwę prowadząc z Jastrzębiami trzynastoma punktami, ale po utracie w sumie czterech przyłożeń w dwóch ostatnich kwartach, musiały uznać wyższość gości.  – W dużej mierze to kwestia braku kilku kluczowych graczy, których wyeliminowały kontuzje – mówił po meczu linebacker Kendral Ellison. Niestety dla niego i jego zespołu, w trakcie spotkania na listę zawodników z urazami trafili jeszcze Darrius Jones i Damian Kogut.
Jeśli z kontuzją kostki do soboty nie poradzi sobie ten pierwszy, Devils poza świetnie kryjącym rywali cornerbackiem, stracą też jedną ze swoich największych broni w formacjach specjalnych. W przedsezonowych sparingach Jones zaliczył kilka przyłożeń po akcjach powrotnych, natomiast jego zastępca w meczu z Seahawks, Niles Mittasch, ani razu nie dotarł nawet w okolice połowy rywala. Obecni wicemistrzowie Polski będą też zdecydowanie musieli popracować nad grą swojej linii ofensywnej, bo jak w jednym z pomeczowych wywiadów przyznawał rozgrywający Krzysztof Wydrowski: – Chyba nigdy nie byłem jeszcze tak poobijany. W poprzednim starciu zbyt łatwo docierali do niego rywale z defensywy. Z pewnością ten zawodnik nie chciałby znów przeleżeć większości meczu na ziemi.

Jeśli brać pod uwagę historię spotkań, Rebels są w tym momencie najgorszym z możliwych przeciwników dla chcących się zrehabilitować gospodarzy. Drużyna ze Śląska jest jedyną w całej Toplidze, z którą Diabły mają ujemny bilans rozegranych spotkań (2-3). Do Wrocławia przyjedzie poza tym zespół, który w pierwszym pojedynku nowego sezonu (nie licząc rozpoczynającej kwarty) zagrał świetnie, zwyciężył wysoko i przed drugą kolejką przewodzi w ligowej tabeli.

Rebelianci wiedzą jednak, że przed nimi ciągle długa droga. – Wszyscy gracze doskonale zdają sobie sprawę, że wygrana z Tigers to dopiero początek bardzo trudnego sezonu. Nikt nie ma zamiaru spoczywać na laurach po pierwszym zwycięstwie. Ono jedynie zaostrzyło nasze apetyty na kolejne wygrane – zapewnia główny trener Michał Kołek. Dodaje również, że sztab już od poniedziałku przygotowuje taktykę na mecz z Diabłami. – Wszystkie założenia przedstawimy podczas sesji filmowych, a później przećwiczymy na boisku tak, żeby każdy z zawodników był w 100% gotów na to spotkanie.

Najazdu Rebels – połączonych przed sezonem sił AZS Silesia Miners i Warriors Ruda Śląska – w drugim meczu „nowego rozdziału” tej organizacji oczekuje przeciwnik teoretycznie dużo silniejszy niż krakowskie Tygrysy. Czy w szeregach gości widać z tego powodu oznaki strachu? – Gracze są przede wszystkim podekscytowani. Devils to świetny zespół i prawdziwe wyzwanie, dlatego nie możemy się doczekać wyjazdu do Wrocławia. Myślę, że będziemy przygotowani – mówi koordynator defensywy Rebeliantów, Łukasz Samojłowicz. Na co konkretnie? Precyzuje trener Kołek: – Nie zakładamy innej opcji niż wygrana. Nadszedł czas, by Śląsk powrócił na szczyt.

Kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku Śląska Dolnego ze Śląskiem Górnym? W ubiegłym roku górą byli Devils (31:6), ale od tamtego czasu wiele się zmieniło. Poza fuzją, Rebels dodali do swojej kadry zagranicznych futbolistów, którzy już w swoim ligowym debiucie świetnie wpasowali się w zespół (Amerykanin James Dobson zaliczył dwa przyłożenia, jedno dodał Czech Jan Musil). Poza tym goście przyjadą do Wrocławia ze swoim głośnym fanklubem, więc walki – na kibicowskie przyśpiewki – spodziewać się można również na trybunach. Czy podwójnie zmotywowane Diabły pozwolą, by przewrót w polskim futbolu trwał nadal?

 

Gospodarz: Devils Wrocław (0-1)

Gość: AZS Silesia Rebels (1-0)

Data i godzina: 31 marca 2012 r., 16:00

Stadion: Stadion Olimpijski, ul. Ignacego Jana Paderewskiego 35, Wrocław

Liga: Topliga

Bilety: od 9 do 20 zł
(plfa)