Wiele wskazuje na to, że „Piratów z Karaibów” czeka restart. Disney chciałby, żeby nową historię napisali scenarzyści odpowiedzialni za obie odsłony „Deadpoola”.

Rhett Reese i Paul Wernick scenarzyści odpowiedzialni m.in. za „Deadpoola”, „Zombieland” oraz kilka innych, bardzo dobrze przyjętych obrazów spotkali się z przedstawicielami Disney w celu omówienia powstania wielo-miliardowego projektu z nimi na pokładzie. Nie zostały, póki co, podjęte żadne decyzje, jednak potencjalne dobicie targu mogłoby sugerować reset „Piratów z Karaibów”.

Panowie Reese i Wernick zdają się idealnymi kandydatami do startu z odświeżoną wersją Piratów, jednocześnie, restart oznaczałby koniec Jacka Sparrowa jakiego znamy. A przecież w opinii wielu to on, a konkretnie wcielający się w niego Johnny Depp, utrzymywał serię na powierzchni. Statek jednak tonie – powoli, ale jednak idzie na dno, więc zmiany są nieuniknione.

Seria „Piratów z Karaibów” nigdy nie cieszyła się dobrą prasą, jednak twórcy nie mogli narzekać na jej popularność. Ostatnia odsłona „Zemsta Salazara” w skali całego świata zebrała w kinach aż 794 milionów dolarów przy budżecie 230 milionów. Wynik całkiem przyzwoity (mniej zarobiła tylko część pierwsza), jednak coraz częściej pojawiają się głosy, że kolejne odsłony są wymuszone, brak im świeżości.

I właśnie wspomnianą świeżość mieliby zapewnić Reese i Wernick, a reset pozwoliłby odsunąć (bez większych problemów) starzejącego się Johnnego Deppa, który zapewne wiele stracił w oczach Disney’a, gdy na jaw wyszły jego problemy z byłą żoną Amber Heard. Niewiadomą pozostaje tylko, kto miałby go zastąpić i czy nowa wersja Piratów dorównałby Czarnej Perle, może się bowiem okazać, że twórcy sabotują własny okręt.


Autor: Patryk Wolny
Źródło: Deadline