Debata nad sensownością rejonizacji gimnazjów trwa już od kilku lat. Nic się niestety nie zmienia w tej kwestii. Chcesz być pewny, że Twoje dziecko trafi do wybranego gimnazjum? Przemelduj je do dziadków lub znajomych!

Tym dzieciom, które nie mają dobrego gimnazjum w rejonie, wcale nie jest wesoło

Jak się dostać do gimnazjum? Najlepiej wybrać te z rejonu. Problem pojawia się wtedy, gdy szkoły w rejonie mają niski poziom. Wysyłanie dziecka do takiej szkoły może sprawić, że nasza pociecha będzie miała problemy w liceum. A tego pewnie byśmy nie chcieli.

Pozostaje nam więc wybranie szkoły spoza rejonu. I tutaj rodzi się kolejny problem. Nawet do dobrego gimnazjum najpierw z urzędu przyjmowane są dzieci zameldowane w rejonie. Dopiero w drugiej kolejności te spoza. Potrzebna jest pisemna prośba rodziców i dobre wyniki w nauce. Miejsc na ogół jest zaledwie kilka, a o przyjęciu decyduje większa liczba punktów (za świadectwo, egzamin końcowy, działalność poza szkolną). W oczekiwaniu na wyniki można dostać palpitacji serca. Oczywiście gimnazjów można wybrać aż sześć. Zawsze może się zdarzyć, że dziecko, które ma lepsze wyniki od naszego wybierze inną szkołę. Wtedy gdybyśmy się nie dostali w pierwszej rundzie, to może w drugiej. Tylko po co sobie komplikować życie i narażać dziecko na niepotrzebny stres.

– Moja córka, w tym roku kończy szkołę podstawowa i stanęliśmy przed dylematem, do której szkoły ją wysłać. Gimnazja w rejonie są przeciętne. Wolelibyśmy lepszą szkołę, ale jest obawa czy się do niej dostanie. Rozważamy też opcje gimnazjów prywatnych – mówi Jakub Brzozowski, tata Kamili.

W takiej sytuacji jest wielu rodziców. Doświadczenie pokazało, że ciężko jest się dostać do wybranego gimnazjum, bo… w rejonach dobrych gimnazjów w marcu znacznie przybywa zameldowanych tam dzieci. To rozwiązuje problem rodzicom, bo jeżeli dziecko jest zameldowane to dostaje się do gimnazjum z urzędu. Problem polega na tym, że wszyscy wiedzą o tym procederze i jest niejako zgoda społeczna na to co się dzieje. Gdyby zniesiono rejonizację skończyłaby się też ta fikcja i jak przy wyborze liceum decydowałyby wyniki w nauce. To sprawiedliwie i transparentne. Niestety o zmianie przepisu rozmawia się od 5 lat, a on nadal funkcjonuje. A jeżeli jest przepis, to są też nadgorliwi jego wykonawcy, czyli tacy dyrektorzy, którzy sprawdzają meldunki. I trzeba pamiętać, że przepis jest jasny: jeśli dziecko ma inny meldunek niż rodzice sprawę należy zgłosić do sądu rodzinnego. Jednak nawet nadgorliwcy nic nam nie zrobią, jeśli przemeldujemy się razem z dzieckiem.

A Wy macie może jakieś inne sposoby na dostanie się do gimnazjum?

DANIEL E. GROSZEWSKI