Wrocławski Śląsk nie dał najmniejszych szans ostatniej w ligowej tabeli Piotrcovii. Wygrywając na jej parkiecie aż 118:71 nie tylko po raz trzeci w sezonie osiągnął granicę 100 oczek, lecz także solidnie wyśrubował swój punktowy rekord roku. Jak zwykle szalał Radosław Hyży, któremu do triple-double zabrakło jedynie 3 asyst. Debiut zaliczył Maksym Kulon.

Chory Mirosław Łopatka (z piłką) pozostał we Wrocławiu. Radosław Hyży był za to bohaterem spotkania w Piotrkowie Tryb. / fot. Grzegorz Guła

Uzbieranie 20 punktów, 12 zbiórek i 7 asyst zajęło Hyżemu niecałe 25 minut. Skrzydłowy Śląska pewnie osiągnąłby dwucyfrową liczbę asyst, lecz trener Kalwasiński w ogóle nie desygnował go na parkiet w ostatniej kwarcie. Nie było ku temu potrzeby, gdyż spotkanie już po pierwszych dziesięciu minutach było praktycznie rozstrzygnięte, a niewiadomą
pozostawały tylko rozmiary przegranej gospodarzy.

Śląsk rzucił aż 118 punktów (drugi najwyższy wynik spośród wszystkich tegorocznych rozgrywek organizowanych przez PZKosz) nie wytaczając nawet na parkiet w Piotrkowie najcięższych dział. We Wrocławiu pozostał chory Mirosław Łopatka, a tylko w przedmeczowej rozgrzewce wzięli udział Rafał Glapiński oraz Adrian Mroczek-Truskowski, którzy leczą drobne urazy.

Wrocławianie w całym spotkaniu imponowali beztroską – i tą w ataku i – tą w defensywie. Choć przed spotkaniem z Piotrcovią tracili średnio 61 oczek, najsłabszy zespół ligi zdołał im rzucić aż o 10 więcej. Był to jednak efekt morderczego tempa narzucanego przez ekipę „Trójkolorowych”, co przełożyło się na mnóstwo akcji ofensywnych obu zespołów.

Wyrównane były tylko pierwsze cztery minuty spotkania. Młodą Piotrcovię (najstarszy zawodnik miał 23 lata) do walki prowadzili Damian Kalinowski oraz Mateusz Tomczyński. W Śląsku piorunującą pierwszą kwartę mieli Mateusz Płatek, Artur Grygiel oraz Radosław Hyży – każdy z nich po pierwszych 10 minutach miał na swoim koncie już 10 oczek.

Śląsk zaczął dociskać pedał gazy mocniej z początkiem drugiej kwarty. Zdecydowanie lepiej zagrał w defensywie w dalszym ciągu szturmując kosz Piotrcovii z siłą buldożera. Z dystansu zaczęli trafiać Marcin Kowalski (1/4), Artur Grygiel (4/8) oraz Wojciech Leszczyński (4/5). Gdy do przerwy Śląsk miał na swoim koncie dwa razy więcej punktów niż przeciwnicy, gra jeszcze bardziej przyspieszyła.

Na boisku po stronie wrocławskiej zaczęli pojawiać się rezerwowi, którzy chcąc wykorzystać okazję do gry, nie tracili w ataku czasu na zawiłe rozwiązania, a próbowali piłkę umieszczać w koszu jak najszybciej i jak najefektowniej. W tym elemencie brylował zwłaszcza Wojciech Leszczyński, który rzucając 22 oczka ustanowił swój rekord sezonu.

Całą ostatnią kwartę na boisku spędził również młodszy z braci Kulonów – Maksym. 19-latek zaliczył tym samym oficjalny debiut w barwach tegorocznej ekipy Śląska Wrocław. Punktów nie zdobył, za to swoimi podaniami trzykrotnie otwierał kolegom drogę do kosza.

Wrocławianie odnieśli w Piotrcovie 9 zwycięstwo z rzędu, a dzięki kolejnej wyjazdowej przegranej ostrowskiej Stali, powiększyli przewagę nad drugą ekipą w tabeli do trzech oczek niemal zapewniając sobie pozycję lidera po rundzie zasadniczej.

Kolejny mecz ligowy rozegrają z Pogonią Prudnik – 7 marca o godzinie 18:00 w hali „Kosynierka”. Tymczasem już w sobotę, w półfinale Pucharu PZKosz, zmierzą się w Ostrowie z I-ligowym Startem Gdynia. Mecz zaplanowano na godzinę 15:00.

UMKS Piotrcovia – WKS Śląsk 71:118
[22:36, 9:27, 19:32, 24:27]

Punkty dla Piotrcovii: Kalinowski 18, Łęski 18, M. Tomczyński 14, Sabaciński 7, Lada 5, Pełka 4, Misztela 2, Zawadzki 2, Rojek 1.

Punkty dla WKS Śląsk:  Grygiel 23, Leszczyński 22, Hyży 20, N. Kulon 18, Płatek 12, Bodziński 10, M. Kowalski 7, Bochenkiewicz 6, M. Kulon.