Śląsk Wrocław zremisował 2:2 z Górnikiem Zabrze. Wrocławianie nie zachowali dość koncentracji, by wygrać to spotkanie, a błędy w polu karnym pozwoliły przeciwnikowi wyrwać punkt. Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego zdobyli gole, obijając słupki bramki Górnika.

Po kompromitacji Śląska z Wisłą Płock (0:3), sprawy w klubie nabrały niespodziewanego obrotu. Decyzją zarządu, listopadowe wynagrodzenie pierwszej drużyny zostało zmniejszone. Oczekiwano także poprawy gry i zwycięstwa przeciwko Górnikom. Przed spotkaniem, trener Tadeusz Pawłowski zdecydował się na zmiany w składzie zespołu. Na skrzydle pojawił się Daniel Łuczak, a Augusto zastąpił Igors Tarasovs.

Brak koncentracji Śląska

Od początku spotkania to gospodarze minimalnie przeważali i częściej grali na połowie przeciwnika. Pierwsza okazja pojawiła się już w 11. minucie, kiedy Górnik szybko wznowił grę po rzucie wolnym. Sam na sam wyszedł Łukasz Wolsztyński, jednak znajdował się zbyt blisko linii końcowej, by oddać precyzyjny strzał. Wrocławianie nie pozostawali dłużni, a okazji do strzału szukał Marcin Robak. W 22. minucie to jednak Michał Chrapek pokonał bramkarza Górnika i Śląsk prowadził 1:0. Pomocnik WKS-u przebiegł z piłką przy nodze kilka metrów, zwiódł Daniego Suareza i uderzył na bramkę, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Po stracie gola, gospodarze szybko ruszyli do ataku. Na wyrównanie musieli czekać raptem… trzy minuty. Po dobrze rozegranym wolnym i błędach zawodników Śląska we własnym polu karnym, głową uderzył Suarez, piłka odbiła się jeszcze od Djordje Cotry i wpadła do bramki. Kilka minut przed końcem pierwszej połowy Górnik mógł się cieszyć z drugiego gola. Kamil Zapolnik podał prostopadle między obrońców gości, co wykorzystał Jesus Jimenez. Do szatni Śląsk schodził, przegrywając 1:2.

Niedosyt

Przed rozpoczęciem drugiej połowy trener Pawłowski zdecydował się na zmianę. Z boiska zszedł bezbarwny Łuczak, do gry powrócił natomiast pauzujący w trzech ostatnich meczach Arkadiusz Piech. Śląsk starał się stworzyć okazję do strzelenia bramki, a Górnicy bronili się przed atakami gości. Wrocławianie potrzebowali kwadrantu, aby doprowadzić do remisu. Po podaniu Łukasza Brozia, Robert Pich uderzył zza pola karnego z pierwszej piłki. Ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Do stracie drugiej bramki, Górnik ponownie ruszył do ataku. Mimo słabszych momentów gry defensywy wrocławian, gospodarze nie pokonali już Jakuba Słowika. Okazję ku temu miał Szymon Żurkowski, jednak uderzył ponad poprzeczką. Swojej szansy nie wykorzystał także Arkadiusz Piech, którego strzał obronił bramkarz Górnika. Obie drużyny do końca walczyły o zwycięstwo, ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2.

Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Mieliśmy sporo okazji do zwycięstwa. W tym meczu to Śląsk przejął inicjatywę gry, zwłaszcza w drugiej połowie. Nasz zespół zbyt łatwo traci bramki – mówi Marcin Brosz, trener Górnika Zabrze.

Ciekawy mecz, wiele sytuacji. Obie drużyny bardzo chciały wygrać. Dawno nie odwróciliśmy losów meczu w końcówce, także z tego się bardzo cieszę. Moi zawodnicy wykonali sporo pracy. Pokazali, że są zespołem. Zrobiliśmy krok do przodu – mówi Tadeusz Pawłowski, trener Śląska Wrocław.


Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 2:2 (2:1)

22′ Chrapek
25′ Suarez
40′ Jimenez
60′ Pich

Górnik: Loska – Michalski (46. Ambrosiewicz), Suarez, Bochniewicz, Liszka (79. Wiśniewski) – Zapolnik, Matuszek, Żurkowski, Jimenez – Wolsztyński (75. Nowak), Angulo.

Śląsk: Słowik – Broź, Celeban, Golla, Čotra – Łuczak (46. Piech), Tarasovs (83. Radecki) – Pich, Chrapek, Gąska (76. Cholewiak) – Robak.

Żółte kartki: Suarez, Matuszek, Nowak (Górnik); Broź, Cotra (Śląsk).

Sędzia: Paweł Raczkowski

Widzów: 7917


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław