Prapremiera „Krzywiryjka” już w sobotę, 27 września we Wrocławskim Teatrze Lalek. Z Robertem Jaroszem o spektaklu rozmawia Sabina Misakiewicz.

Wiem, że pomysł na „Krzywiryjka”zrodził się nomen-omen w teatrze, kiedy to pewna aktorka zaprosiła dzieci do wspólnej zabawy w elementach scenografii.  Dzieci chętnie weszły na scenę, ale rodzice już nie. Obserwując tę sytuację zadał sobie Pan pytanie, od którego wszystko się zaczęło. Mianowicie czy można zmuszać ludzi do jakichś uczuć, emocji? Czy rzeczywiście od jednego pytania można pójść tak daleko? Tak, by stworzyć spektakl?

ROBERT JAROSZ: – Tak, można. Rzeczywiście od tego jednego pytania powstał spektakl. Nie powiem, że to była łatwa droga, ale opłacało się. Bo jeżeli coś mnie zachwyca, zaczyna interesować, to wkładam w to całą intensywność swojego myślenia. Temat mnie pochłania, jestem w nim. Jestem  całkiem zaangażowany. Jak teraz.

Jak dopasował Pan aktorów do bohaterów, których wcześniej wymyślił? Czy był jakiś specjalny klucz?

ROBERT JAROSZ: – Szukałem, opierając się o podłoże dramaturgiczne. Miedzy postaciami zachodzą relacje i konflikty. Przyjąłem, że właściwy dobór aktorów, to taki który da pole na budowanie interesujących, momentami nieoczywistych zależności między postaciami.

Premiera tuż tuż. Czy wszystko jest zapięte na ostatni guzik?

ROBERT JAROSZ: – Ależ skąd…To byłoby niebezpieczne.

Dlaczego warto obejrzeć„Krzywiryjka”?

ROBERT JAROSZ: – Teatr jest niesamowitym zjawiskiem. Na przestrzeni kilku miesięcy, kilkadziesiąt osób w teatrze pracowało na to, by moja autorska koncepcja powołania do życia postaci Krzywiryjka zmaterializowała się. Krzywiryjek już istnieje, świat wokół niego powstał. Do pełni szczęścia brakuje nam już tylko najważniejszego elementu – Was, naszych widzów. Zapraszamy!

Rozmawiała | Sabina Misakiewicz

*

O SZTUCE

Gdzieś daleko jest miasto, w którym żyje ojciec i syn.
Gdzieś daleko ojciec jest królem, a syn księciem.
Gdzieś daleko ojciec prosi syna o uśmiech do zdjęcia.
Gdzieś daleko syn zamiast uśmiechu ma KRZYWIRYJKA.

 OJCIEC: Jak myślisz, co by dorośli powiedzieli, gdyby zobaczyli zdjęcie królewskiego syna, który zamiast uśmiechu na twarzy ma takie byle co?
SYN: Pewnie powiedzieliby: Ojej, jakie ładne zdjęcie!
OJCIEC: Nie. Powiedzieliby: Ho, ho, ho, na królewskim dworze dzieje się źle.
SYN: A dzieje się źle?
OJCIEC: Oczywiście, że nie. Wszystko jest w najlepszym porządku.

KRZYWIRYJEK, napisany specjalnie dla Wrocławskiego Teatru Lalek, to zanurzona w baśniowej poetyce opowieść o wrażliwym dziecku dążącym do szczerej i pełnej zaangażowania relacji z rodzicem.

Rzecz dzieje się w baśniowym mieście, w którym co roku organizowany jest wielki konkurs fotograficzny. Główna nagroda przyznawana jest za zdjęcie przedstawiające najszczęśliwsze dziecko. Nic dziwnego, że ulice miasta pełne są dorosłych z aparatami, proszących swoje dzieci o uśmiech… Brzmi znajomo? To nie przypadek – w onirycznej baśni Roberta Jarosza można znaleźć wiele aluzji do otaczającej nas rzeczywistości. Twórcy spektaklu mierzą się z ważnym problemem dziecięcych emocji, próbując pokazać, że nie wolno ich dzielić na dobre i złe – one po prostu są.

 

PREMIERA 27 września 2014 / Duża Scena

reżyseria ROBERT JAROSZ
scenografia JAN POLIVKA
muzyka PATRYK LICHOTA
ruch sceniczny JACEK GĘBURA

występują
KAMILA CHRUŚCIEL
MARTA KWIEK
EDYTA SKARŻYŃSKA
GRZEGORZ MAZOŃ

SŁAWOMIR PRZEPIÓRKA
MAREK TATKO

Sztuka dla dzieci od lat 6

Kolejne spektakle

28.09 (niedziela), godz. 11
30.09 (wtorek), godz. 10
1.10 (środa), godz. 10
2.10 (czwartek), godz. 10
3.10 (piątek), godz. 10