- REKLAMA -

Polskie koncerty basisty Pink Floyd wywołały niemałe kontrowersje. W piątek w Krakowie Waters zasugerował, że kościół powinien zostać odseparowany od państwa. Na niedzielnym występie w Trójmieście, dodał nazwisko Jarosława Kaczyńskiego do swojej listy neofaszystów, a na finał koncertu założył koszulkę KOD-u z napisem „KonsTYtucJA”.

Pierwsze polskie motywy w niezwykle rozbudowanym i efektownym show w Gdańsku, pojawiły się w trakcie przerwy. Na telebimie pojawił się napis propagujący odseparowanie kościoła od polityki. Chwilę później pojawiło się hasło „Wolne media! Wolne sądy! Konstytucja! Konstytucja! Konstytucja!”. Niemałe zamieszanie wywołała również lista „neofaszystów”, czyli przedstawicieli światowej prawicy. Tam po raz pierwszy pojawiło się nazwisko Kaczyńskiego, które znalazło się obok Marie Le Pen, Władimira Putina czy Victora Orbana. Spontaniczna rekacja ludzi była pozytywna, a niektórzy skandowali nawet hasła z ekranu. Gdzieniegdzie pojawiły się również gwizdy. Uwieńczeniem politycznego przekazu Rogera Watersa skierowanego do Polaków, okazał się finał koncertu, kiedy to muzyk założył koszulkę Komitetu Obrony Demokracji z napisem „KonsTYtucJA”.

– Naprawdę ciężko zrozumieć ludzi, którzy idą na koncert Rogera i domagają się, by nie mieszał muzyki z polityką – komentował Dave Kilminster, gitarzysta Watersa, z którym rozmawialiśmy w sobotę, po pierwszym z dwóch polskich występów. – Idąc na jego koncert, trzeba to zaakceptować. Poglądy polityczne to nierozłączna część jego twórczości.

O tym, że Waters mocno angażuje się w sprawy społeczno-polityczne, wiadomo nie od dziś. Pierwszym, wyrazistym manifestem był album „The Final Cut” Pink Floyd, na którym Waters krytykował rządy Margaret Thatcher i podważał sens wojny o Falklandy pomiędzy Wielką Brytanią i Argentyna. Później było jeszcze ciekawiej – kolejnym wielkim przeciwnikiem Watersa okazał się prezydent George W. Bush. „Ta teksańska edukacja musiała Cię w młodości nieźle popierdolić”  śpiewa na singlu „Leaving Beirut” wydanym w 2004 roku. Ostatnio na czarnej liście artysty znalazł się obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Waters zarzuca mu separatyzm w stosunku do Meksyku, niezrównoważenie psychiczne czy złe traktowanie kobiet i czarnoskórych. W ramach trasy „Us + Them” Trumpowi został poświęcony utwór „Pigs (Three Different Ones)”, który  w sarkastyczny sposób opisuje chciwość i przebiegłość. Fotomontaże wyświetlane na ogromnych ekranach ukazują prezydenta trzymającego dildo, ubranego w maskę Ku Klux Klanu czy wykonującego salut rzymski.

 

Według obecnych planów, trasa Rogera Watersa potrwa do końca roku. Nieoficjalnie mówi się, że wróci do Europy w następnym roku – tym razem w ramach krótszej serii koncertów na stadionach.


Tekst: Marcin Obłoza
Zdjęcia: M.O., wikicommons