Świetna pierwsza połowa wystarczyła do tego, aby koszykarze WKS Śląsk Wrocław pewnie pokonali I-ligowe Sudety Jelenia Góra 78:68. W pierwszym dniu turnieju o Puchar Macieja Zielińskiego wygraną odniósł także Start Gdynia.

Mirosław Łopatka i Radosław Hyży / fot. Grzegorz Guła

Choć to przyjezdni z Jeleniej Góry otworzyli worek z punktami rozpoczynając od skromnego prowadzenia 2:0, kolejne fragmenty meczu należały już tylko do Śląska. Po stronie wrocławian punktowali wszyscy zawodnicy pierwszej piątki, a zachwycał przede wszystkim Mirosław Łopatka, który z łatwością ogrywał pod koszem niższych podkoszowych rywala. Od wyniku 9:8 w połowie pierwszej kwarty, agresywny pressing Norberta Kulona oraz skuteczne kontry Śląska pozwoliły drużynie Rafała Kalwasińskiego zdobyć w tej kwarcie jeszcze 14 punktów, tracąc ledwie 4.

Efektowna gra Śląska trwała w najlepsze również i w drugiej ćwiartce. W niej z dobrej strony pokazała się dwójka testowanych zawodników – Patryk Moskal oraz Paweł Bochenkiewicz. Pierwszy z łatwością zdobywał punkty z dystansu, drugi wykorzystywał nadarzające się okazję do kończenia akcji pod samą obręczą. Poziom trzymali Artur Grygiel oraz Adrian Mroczek-Truskowski, włączył się także Piotr Bawolski. Śląsk sukcesywnie powiększał przewagę – po zaledwie kilku minutach drugiej kwarty prowadził już 30:12.

Piętnastominutowa przerwa niedobrze podziała na wrocławian. O ile w ataku w dalszym ciągu nie mieli oni problemów ze znajdowaniem sobie pozycji rzutowych, o tyle w obronie dawali się ogrywać zdecydowanie częściej niż w pierwszych dwudziestu minutach. Po stronie Sudetów punkty w końcu zaczęli zdobywać liderzy zespołu – Łukasz Niesobski w samej tylko trzeciej kwarcie trzykrotnie trafił zza linii 6,75 m (w całym meczu miał pięć takich trafień) oraz Jarosław Wilusz (12 oczek w meczu). Na ławce wrocławian siedział już wówczas Mirosław Łopatka – autor 12 punktów w pierwszej połowie meczu, któremu trener Kalwasiński dał odpocząć. Gra wyraźnie się wyrównała, ale dwudziestopunktowa przewaga Śląska w dalszym ciągu wydawała się być niezagrożona.

Ostatnia część gry była zarazem najbardziej ofensywną w całym spotkaniu. W niej na słowa uznania zasłużył zwłaszcza niewidoczny przez całe zawody Kamil Piechucki, który szybko rzucił 9 oczek. Rzucający Sudetów w połowie ostatniej kwarty doznał jednak urazu, który wyeliminował go z dalszej części spotkania. Po zejściu Piechuckiego, kolejne trójki zaczął trafiać Niesobski, a Sudety grały tak, jakby zwęszyły szanse na zwycięstwo. Na ciosy przeciwnika celnie jednak odpowiadali odważny Norbert Kulon oraz Adrian Mroczek-Truskowski. Pojedynek tego ostatniego z najlepszym
strzelcem Sudetów Niesobskim był zresztą ozdobą meczu. Bilansem 20:16 zwycięsko wyszedł z niego gracz z Jeleniej Góry, lecz to ekipa Mroczka-Truskowskiego, mimo przespania ostatnich minut, ostatecznie cieszyła się ze zwycięstwa.

– Zagraliśmy dwie zupełnie różne połowy. O ile z pierwszej możemy być zadowoleni, o tyle z drugiej już na pewno nie. Kiedy chce się ogrywać młodszych zawodników a także testuje się graczy, którzy trenują z zespołem ledwie kilka dni, wahania formy się jednak zdarzają – tłumaczył po meczu prezes sekcji koszykówki Śląska Maciej Zieliński.

W drugim dniu turnieju Śląsk zmierzy się o godzinie 18:30 ze Startem Gdynia, który trzydziestoma punktami pokonał Open Florentynę Pleszew.

 

WKS Śląsk Wrocław – KS Sudety Jelenia Góra 78:68
(23:12, 19:9, 18:19, 18:28)

Punkty dla Śląska: Mroczek-Truskowski 16, Łopatka 12, Grygiel 10, N. Kulon 8, Moskal 8, Bawolski 7, Bochenkiewicz 7, Hyży 4, Bluma 4, Raczek 2.

Punkty dla Sudetów: Niesobski 20, Wilusz 12, Piechucki 9, Kozak 8, Maryniewski 4, Minciel 4, Kijanowski 4, Kołtun 3, Ostrowski 2, Rossi 2.

 

(Maciej Szlachtowicz)