Ruszyła Ekstraklasa! Cracovia i Zagłębie gromią, falstart Lechii

1. kolejka Lotto Ekstraklasy za nami. Nie zabrakło sensacji i pogromów. Były wielkie powroty, ale i rozczarowania. Pierwszą bramkę w nowym sezonie zdobył Marco Paixao, pierwszego karnego wykorzystał Dominik Furman, a pierwszą czerwoną kartkę obejrzał Michaił Aleksandrov. Były również sędziowskie kontrowersje, a w roli głównej nasz „Eurodeputowany” – Szymon Marciniak.

*

Wisła Płock – Lechia Gdańsk   2:1

Inauguracja sezonu 2016/17 miała miejsce w Płocku. Wracająca do Ekstraklasy po 9 latach Wisła podejmowała Lechię Gdańsk. Pierwszy kwadrans przebiegał zgodnie z oczekiwaniami. Grę prowadzili przyjezdni, a w 14. minucie za sprawą Marco Paixao objęli prowadzenie. Beniaminek wyrównał 9 minut później. Dobre dośrodkowanie Dominika Furmana wykorzystał Przemysław Szymiński. Wypadek przy pracy? Nic bardziej mylnego. Gospodarze prezentowali się bardzo dobrze i robili co mogli, aby utrudnić zadanie Lechistom. W 74. minucie w siatkarza postanowił zamienić się Jakub Wawrzyniak, który we własnym polu karnym zastosował zasłonę rękoma a’ la Marcin Możdżonek, co skutkowało rzutem karnym i żółtą kartką. Do piłki podszedł Furman i technicznym strzałem umieścił piłkę w siatce. Pierwszy mecz tego sezonu zostanie zapamiętany jako sensacja. Beniaminek wygrał na inaugurację.

*

Śląsk Wrocław – Lech Poznań   0:0

Wieczorem Ekstraklasa zawitała na Stadion Miejski we Wrocławiu. Tam, Śląsk bezbramkowo zremisował z Lechem Poznań. Mecz lepiej rozpoczęli przyjezdni, ale Marcin Robak w dogodnej sytuacji zamiast trafić do bramki, trafił w Mariusza Pawełka. 10 minut później strzelał Tomasz Kędziora, a Flappy Handski – Pawełek „wypluł” przed siebie, po czym spudłował Nicki Bille Nielsen. Tego dnia napastnik Lecha nie miał szczęścia, bo w 37. minucie trafił w słupek. Na minutę przed końcem pierwszej części meczu najdogodniejszą okazję do strzelenia gola dla Śląska miał Łukasz Madej, ale jego techniczny strzał na długi słupek fantastycznie sparował Jasmin Burić. W drugiej połowie z boiska wiało nudą. Dwa razy próbował Ryota Morioka, raz Dawid Kownacki i to by było na tyle.

*

Ruch Chorzów – Górnik Łęczna   2:1

Ekstraklasa sobotę rozpoczęła od wizyty w Chorzowie, gdzie Ruch grał z Górnikiem Łęczna. Pierwsza połowa nie porwała kibiców, a na potwierdzenie wystarczy przytoczyć statystyki celnych strzałów, z których wynikało, że obu zespołom ta sztuka udała się… po jednym razie. Emocje w drugiej połowie zaczęły się już w 47. minucie kiedy stu procentową sytuację zmarnował napastnik Górnika – Piotr Grzelczak, a pięć minut później Leandro obił słupek. Przeważali przyjezdni, ale gola jako pierwsi zdobyli podopieczni Waldemara Fornalika. Po składnej akcji strzał oddał debiutant w Ekstraklasie – Jakub Arak, a piłka zatrzepotała w siatce. W 74. minucie powinien być remis, ale Grzegorz Bonin trafił tylko w poprzeczkę. Na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry w przedziwny sposób piłkę do siatki Ruchu wpakował Bartosz Śpiączka. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, rezerwowy w tym meczu, Mariusz Stępiński wykończył dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego i Ruch ostatecznie pokonał Górnik 2:1.

*

Wisła Kraków – Pogoń Szczecin   2:1

O 18:00 rozpoczął się mecz w Krakowie, gdzie Wisła podejmowała Pogoń Szczecin. Gospodarze rozpoczęli z wielkim animuszem, bo już w 3. minucie na listę strzelców wpisał się Paweł Brożek. W kolejnych minutach działo się mniej, ale więcej z gry mieli goście ze Szczecina. Delikatną przewagę udokumentowali w 32. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym futbolówkę do siatki wpakował Jarosław Fojut. Chwilę później powinno być 1:2, ale swój błąd z akcji wcześniej naprawił Michał Miśkiewicz, który zatrzymał Adama Gyurcso. Druga połowa była wyrównana. Do 81. minuty oba zespoły wyprowadziły po dwie groźne akcje, ale nie potrafiły zamienić ich na bramki. Wreszcie udało się Wiślakom. Kapitalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Rafał Pietrzak, a spory udział przy tym golu miał trener Dariusz Wdowczyk, który nakazał właśnie temu zawodnikowi wykonać stały fragment. Jak się później okazało, był to gol na wagę trzech punktów.

*

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok   1:1

Sobotnią przejażdżkę po stadionach Ekstraklasy zakończyliśmy w Warszawie. “Na Legię” przyjechał generał Michał Probierz ze swoją armią Jagiellończyków z Białegostoku i trzeba przyznać, że pierwsza połowa była dla nich męczarnią. Po dwie dogodne okazje mieli Aleksandar Prijović i Thibault Moulin, którzy rozgrywali bardzo dobre zawody. Legioniści dopięli swego dopiero w 45. minucie, kiedy doskonałe dośrodkowanie Moulina wykorzystał Michaił Aleksandrov. Drugą połowę również zaczęli lepiej gospodarze, ale tego dnia pecha miał Prijović, który znów nie był w stanie umieścić piłki między słupkami bramki Mariana Kelemena. Ku zdziwieniu wszystkich w 55. minucie Fiodor Cernych doprowadził do wyrównania. W tej sytuacji jak trampkarz zachował się kapitan Wojskowych, który w dziecinny sposób dał się przepchać w sytuacji jeden na jeden z litewskim napastnikiem Jagi. Od tego momentu inicjatywę przejęli goście, którzy stworzyli trzy kolejne okazje, po których mogli podwyższyć wynik. Kluczowa dla losów spotkania mogła być 67. minuta, kiedy w pole karne Legii wpadł Jacek Góralski, powalił go Aleksandrov, a sędzia Szymon Marciniak nie odgwizdał oczywistego rzutu karnego dla Jagielloni. Do końca meczu oba zespoły stworzyły po jednej groźnej sytuacji. Najpierw Nemanię Nikolicia zatrzymał Kelemen, a później Konstatina Vasiljewa Arkadiusz Malarz. W 85. minucie czerwoną kartkę za faul w środku pola ujrzał strzelec bramki dla Legii – Aleksandrov. Wynik nie uległ już zmianie.

*

Zagłębie Lubin – Korona Kielce   4:0

Niedziela obfitowała w bramki. Najpierw od mocnego uderzenia zaczęli lubinianie, którzy na własnym boisku rozbili Koronę Kielce. Kibice nie zdążyli wygodnie rozsiąść się na wyznaczonych miejscach, a już Łukasz Piątek techniczną podcinką umieścił piłkę w siatce. Bramka padła w 48. sekundzie. W 16. minucie było już 2:0, na skutek dobrze egzekwowanej jedenastki przez Krzysztofa Janusa. Trzeci gol padł 8 minut później, znów po stałym fragmencie. Koronkowo rozegrany rzut wolny, pięć kontaktów z pierwszej piłki i Maciej Dąbrowski podwyższył na 3:0. Korona jeszcze nie otrząsnęła się po utracie trzeciej bramki, a Zagłębie trafiło po raz czwarty. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, najwyżej wyskoczył Krzysztof Piątek i mierzonym strzałem głową nie dał szans Peskoviciovi. W 35. minucie powinno być 5:0, ale tym razem Krzysztof Piątek przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Korony. Wszystko co dobre skończyło się równo z ostatnim gwizdkiem arbitra w pierwszej części meczu. Druga połowa była nudna. Zagłębie stworzyło sobie jedną dogodną okazję do podwyższenia rezultatu, a słabiutka Korona pierwszy celny strzał oddała dopiero w 87. minucie. Szczęścia próbował Michał Przybyła, ale z jego uderzeniem poradził sobie Martin Polacek.

*

Cracovia Kraków – Piast Gliwice   5:1

Weekend z Ekstraklasą zakończył mecz Cracovii Kraków z Piastem Gliwice. Nasi pucharowicze nie zachwycają na arenie europejskiej, ale biorąc pod uwagę miejsca, na których kończyli ostatni sezon, można powiedzieć, że był to hit kolejki. Mecz w Krakowie dostarczył kibicom wiele emocji, ale głównie za sprawą dobrej postawy gospodarzy. W 4. minucie strzelanie rozpoczął Miroslav Covilo, a na minutę przed końcem pierwszej połowy podwyższył Mateusz Szczepaniak, dla którego był to debiut przed krakowską publicznością. W 63. minucie było już 3:0, a piłkę w bramce umieścił aktywny w tym meczu Deleu. Na 20 minut przed końcem po raz kolejny przypomniał o sobie Covilo, który tym razem pokonał Jakuba Szmatułę płaskim strzałem z dystansu. Chwilę później w szeregach Cracovii nastąpiło rozluźnienie, co natychmiast wykorzystał Bartosz Szeliga, zdobywając honorowe trafienie dla Piasta. W 87. minucie gospodarze postawili kropkę nad „i”. Najpierw strzelał Mateusz Wdowiak, piłkę odbił Szmatuła, ale przy dobitce Marcina Budzińskiego był już bezradny. Ostatecznie Cracovia pokonała rozbiła Piasta 5:1.

*

Bruk-Bet Termalica – Arka Gdynia   2:0

Na zakończenie zmagań w ramach 1. kolejki, Ekstraklasa gościła w Niecieczy, gdzie miejscowy Bruk-Bet Termalica podejmował Arkę Gdynia. Kibice gospodarzy po raz pierwszy cieszyli się w 9. minucie, kiedy dość szczęśliwie piłkę w siatce beniaminka umieścił Vladislavs Gutkovskis. Goście mogli wyrównać w 35. minucie ale strzał Marcusa da Silvy świetnie obronił Dariusz Trela. Druga połowa rozpoczęła się od nieśmiałych ataków beniaminka z Gdyni, ale to gospodarze zdobyli drugiego gola. Tym razem asystę zaliczył Gutkovskis, a piłkę do siatki z blisa wpakował Samuel Stefanik. W doliczonym czasie gry Termalica mogła ustalić wynik meczu na 3:0, ale cuda w bramce wyprawiał Konrad Jałocha. Najpierw odbił strzał Stefanika, a później na leżąco sparował dobitkę Dalibora Plevy.

*

W 1. kolejce padły 23 bramki. ZOBACZ WSZYSTKIE

*

TABELA PO 1. KOLEJCE

Lp. Drużyna Mecze W R P BZ BS Bilans   PKT
1.
 cracovia
Cracovia 1 1 0 0 5 1 4 3
2.
Zagłębie Lubin 1 1 0 0 4 0 4 3
3.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1 1 0 0 2 0 2 3
4.
Wisła Płock 1 1 0 0 2 1 1 3
Ruch Chorzów 1 1 0 0 2 1 1 3
Wisła Kraków 1 1 0 0 2 1 1 3
7.
Jagiellonia Białystok 1 0 1 0 1 1 0 1
Legia Warszawa 1 0 1 0 1 1 0 1
9. Lech Poznań 1 0 1 0 0 0 0 1
 slsk Śląsk Wrocław 1 0 1 0 0 0 0 1
11. Górnik Łęczna 1 0 0 1 1 2 -1 0
Lechia Gdańsk 1 0 0 1 1 2 -1 0
Pogoń Szczecin 1 0 0 1 1 2 -1 0
14.
Arka Gdynia 1 0 0 1 0 2 -2 0
15.
Piast Gliwice 1 0 0 1 1 5 -4 0
16.
Korona Kielce 1 0 0 1 0 4 -4 0

 


2. kolejka:

Piątek, 22 lipca:
Pogoń Szczecin – Korona Kielce godz. 18:00
Arka Gdynia – Wisła Kraków godz. 20:30

Sobota, 23 lipca:
Jagiellonia Białystok – Ruch Chorzów godz. 18:00
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław godz. 20:30

Niedziela, 24 lipca:
Termalica Bruk-Bet – Cracovia Kraków godz. 15:30
Piast Gliwice – Wisła Płock godz. 15:30
Lech Poznań – Zagłębie Lubin godz. 18:00

Poniedziałek, 25 lipca:
Górnik Łęczna – Lechia Gdańsk godz. 18:00


 

Autor | Damian Serwicki