- REKLAMA -

Jeszcze 20 lat temu liczebność rysi eurazjatyckich w Polsce szacowano na 200 osobników. Obecnie podaje się, że może być ich nawet 300. Narodziny RyśUli we wrocławskim zoo są więc nadzieją na odbudowanie populacji tego gatunku.

Orpan, Pandora i RyśUla należą do gatunku rysi eurazjatyckich, który przez wieki obecny był  na terenie niemal całej Europy, Azji i Bliskiego Wschodu. Na polskich ziemiach kiedyś pospolity, dziś można go spotkać jedyne na południu i wschodzie. W ciągu zaledwie trzech wieków doszło do przetrzebienia jego populacji. Bezpośredni wpływ na to miały trzy czynniki – kłusownictwo dla pozyskania futer, drastyczny spadek bazy pokarmowej na skutek polowań i zatrważające skurczenie się lasów oraz poprzecinanie ich drogami i osiedlami ludzkimi.

Rysie, zwane dawniej ostrowidzami, od wieków stanowiły atrakcję dla łowczych na polskich ziemiach. Na terenie Polski w okresie międzywojennym żyło około 300 osobników. Polowania na nie były legalne, jednak ograniczono ten proceder do dwóch miesięcy – styczeń i luty. Ryś po raz pierwszy trafił na listę gatunków chronionych po II wojnie światowej, jednak na zaledwie 8 lat. W 1955 roku wprowadzono zapis, gwarantujący legalność polowań w miesiącach listopad – marzec. Dopiero 40 lat później, w 1995 roku,  przywrócono i zaostrzono ochronę rysi w Polsce na podstawie Rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, w Sprawie Ochrony Gatunkowej Zwierząt. Przepisy, zapewniające ochronę czynną, wprowadzono niedawno – 28 września 2004 roku – Rozporządzeniem Ministra Środowiska w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną.

Przywrócenie tego gatunku do natury nie jest prostym procesem. Wynika to z dwóch powodów. Rysie jako samotniki, aby spokojnie żyć w ukryciu, potrzebują dużo przestrzeni leśnej, której w Polsce pozostało niewiele. Często te leśne obszary przecinane są przez drogi, na których zwierzęta giną. Kolejnym powodem jest mocno zakorzeniona i prawnie usankcjonowana tradycja polowań. W wielu regionach, potencjalnie spełniających warunki życia dla rysi, baza pokarmowa jest zbyt uboga na skutek odstrzałów saren, jeleni, muflonów, dzików czy zajęcy.

Wzrost liczby osobników obecnie zawdzięczamy wprowadzeniu ścisłej ochrony oraz programom introdukcji i reintrodukcji za pomocą takich metod jak „born to be free” i „wild to wild”. Pierwsza z nich polega na tym, że w zagrodzie adaptacyjnej umieszcza się matkę z młodymi. Młode mogą wychodzić do lasu i uczyć się samodzielnego życia. Jest to więc proces długotrwały, ponieważ może objąć dwa lub nawet trzy pokolenia, zanim rysie się w pełni usamodzielnią. Druga metoda polega na przesiedleniu dziko żyjących osobników z jednego środowiska do drugiego. W jego efekcie do Polski trafiają najczęściej osobniki przesiedlone z Estonii.

W jednym z takich programów bierze Orpan – ryś urodzony we Wrocławiu. We wrocławskim zoo na świat przyszła jego siostra. Istnieje nadzieja na to, że ona również znajdzie miejsce w programie, aby jej potomstwo mogło żyć w środowisku naturalnym.

Orkan i Pandora tworzą we wrocławskim zoo parę hodowlaną. Oboje urodzili się w 2002 roku. Orkan przyjechał do Wrocławia z Krakowa w 2003 roku, a dwa lata później z Łodzi przyjechała Pandora. Od dwunastu lat para niemal każdej wiosny ma młode, do bieżącego roku odchowała ich ponad 20.

Najmłodsza samica urodziła się 29 maja bieżącego roku. Młode okazało się małym i słabym kotem, ale po 3 miesiącach osiągnęło zadowalające rozmiary i masę ciała. Obecnie, według wrocławskiego zoo, rozwija się prawidłowo i staje się coraz bardziej samodzielne.

Przetrwanie rysi ma ogromne znaczenie dla równowagi w przyrodzie. Ryś określany jest bowiem mianem gatunku parasolowego dla ekosystemu, a niszy ekologicznej po jego ewentualnym zniknięciu nie zastąpi żaden inny drapieżnik.


Autor: Ola Sopuch
Zdjęcia: ZOO Wrocław