„Jack Strong” Władysława Pasikowskiego wejdzie na ekrany kin w całej Polsce już 7 lutego. Sporo się o nim mówi po premierze warszawskiej. Nic dziwnego. To w końcu nasza historia współczesna.

„Kocham Kino” przygotowało gratkę dla tych, którzy nie mogą się doczekać. Film będzie można zobaczyć już w czwartek w Multikinie w Pasażu Grunwaldzkim.

sabina

Ryszard Kukliński był oficerem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Wiadomo, iż z początkiem lat siedemdziesiątych nawiązał kontakt i współpracę z wywiadem amerykańskim. Z jego rąk wyszło mnóstwo dokumentów dotyczących planu Układu Warszawskiego. To właśnie Jack Stron – bo taki pseudonim otrzymał pułkownik, poinformował Stany Zjednoczone o zbliżającym się w Polsce stanie wojennym. W 1981 roku Kukliński został przerzucony do USA. Tam, wraz z rodziną osiadł na stałe. W kraju groziła mu kara śmierci, złagodzona do 25 lat więzienia. Po zmianie ustroju rehabilitowany.  W niewyjaśnionych okolicznościach zginęli jednak obaj jego synowie. Za walkę o wolną Polskę zapłacił więc ogromną cenę. Ryszard Kukliński otrzymał honorowe obywatelstwo Krakowa i Gdańska. Zmarł 11 lutego w 2004 roku.

– Jego determinacja w ratowaniu swojej ojczyzny była niezwykła. On chciał by Polska była wolna – to słowa byłego agenta CIA Davida Fordena, z którym Ryszard Kukliński przyjaźnił się końca życia.

Historia pułkownika w świetle promocji filmu nabiera nowego wymiaru. Dzisiaj chyba wszyscy mający styczność z prasą, telewizją czy Internetem wiedzą kim był. Pewnie jedni widzą, że był szpiegiem    i  zdrajcą, a inni, że bohaterem. Każdy ma prawo do swoich poglądów. W mojej świadomości jednak od lat panuje przekonanie, że był bohaterem. Wynika to z faktu, że dorastałam w domu, w którym mundur był oznaką honoru. Ale czy należy czekać, spodziewać się  by na nowo rozszumiała się bitwa o to, czy był dobry czy zły? Nie. Nie czekam na to. I nie sądzę, by to było pobudką znakomitego reżysera do stworzenia tego obrazu. Ja wiem jedno. Chcę zobaczyć ciekawą, prawdziwą historię i kawał dobrego kina. Kina z krwi i kości. Z soczystym językiem, mocnymi scenami i świetnymi rolami. Takimi, jakie znam w wykonaniu Pasikowskiego. Chce doświadczyć wzruszeń, radości i poczucia sprawiedliwości. I wiary, że czasem warto oddać się w całości sprawie, którą inni z góry uważają za przegraną. Chcę zobaczyć dobrych, polskich aktorów: Marcina Dorocińskiego i jego filmową partnerkę Maję Ostaszewską. Cenię i szanuję ich od dawna. Jestem więc ciekawa ich gry, emocji na ekranie i tych momentów, kiedy w kinie cisza mówi więcej niż tysiąc słów.

Kończąc zapraszam Was wszystkich do kina. Zobaczcie historię, która może i powinna Was poruszyć.

 

Autor | Sabina Misakiewicz