Kiedyś, kiedy jeszcze byłam małą dziewczynką „noc w muzeum” kojarzyła się z zapachem pasty do podłogi i z szuraniem filcowych kapci po muzealnych korytarzach. Z  całkowitą ciszą i ciemnością. Dzisiaj mam zupełnie inne skojarzenia. Przyczynili się do tego twórcy multimedialnego projektu „Osmoza”, który podziwiałam leżąc na posadzce Muzeum Narodowego właśnie w Noc Muzeów.

sabina misakiewicz

Feeria barw i dźwięków. To zobaczyłam i usłyszałam,  kiedy zgasło światło w hallu głównym muzeum. Ludzie kłębili się wokół siebie siedząc w kucki lub po turecku na posadzce. Każdy chciał coś zobaczyć. Starzy, młodzi, rodzice z dziećmi i grupy nastolatków.  Ja leżałam. Położyłam się pod ekranami z materiału, na których wyświetlał się wielobarwny film komentowany dwugłosem Marty Malikowskiej i Krzysztofa Kulińskiego. Na ekranach pojawiały się prace współczesnych malarzy, a aktorzy czytali bardzo osobiste eseje Helmuta Kajzara. Czasem zamykałam oczy, by móc wychwycić z tej niezwykłej kompilacji tylko ich głos. Udawało mi się niestety złapać jedynie fragmenty zdań czy pojedyncze słowa, wprawdzie wyraźnie artykułowane przez parę aktorów, ale uciekające gdzieś w ogromną przestrzeń budynku. Jednak nie burzyło to zbytnio całościowego odbioru. Kiedy otwierałam oczy czułam jakbym unosiła się do góry. Jakbym podpływała wysoko pod sklepienie a obrazy Dwurnika, Dobkowskiego, Nowosielskiego i Stażewskiego przenikały mnie naprzemiennie z muzyką i raz po raz docierającym do mnie ludzkim głosem.  Nigdy wcześniej nie przeżyłam podobnego zachwytu. Nie czułam takiej radości i lekkości. Nie doświadczyłam sztuki w ten właśnie sposób. Nigdy też nie leżałam na posadzce w muzeum. W zwykły dzień zwiedzania, pewnie ochrona postawiłaby mnie do pionu. Noc w muzeum, to jednak magiczne przeżycie, którego nie da się opisać w kilku słowach. To trzeba przeżyć.

Reżyser Katarzyna Baraniecka wspólnie z młodymi artystami Jakubem Lechem i Adamem Miliwiw-Baronem oraz znakomitymi aktorami Wrocławskiego Teatru Współczesnego Martą Malikowska i Krzysztofem Kulińskim stworzyła projekt zasługujący na to, by wpisać go w program muzeum na dłużej niż jedną, magiczną noc. Dzięki takim przedsięwzięciom muzeum dostanie zastrzyk pozytywnej energii.

Autor | Sabina Misakiewicz
Zdjęcia | Anna Kowalów / Muzeum Narodowe