sabina misakiewicz

Sabina Misakiewicz: Nie jestem ignorantką

Pessoa? Hmmm… Pomyślałam, kiedy okazało się, że mam zaproszenie na premierę dyplomu IV roku wydziału lalkarskiego wrocławskiej PWST. Nie jestem ignorantką.  Zwykle skupiam się na temacie, z którego mam być przepytana.

Tym razem jednak byłam zbyt  pochłonięta światem i muzyką francuskiego artysty Serga Gainsburga. Dyplom na Braniborskiej odbył się bowiem dzień po  premierze  „Kocham Cię. Ja Ciebie też nie. Gainsburg” w reżyserii Cezarego Studniaka. Świeże jeszcze przemyślenia, emocje, rozmowy tuż przed i tuż po spektaklu wessały mnie tak mocno, że nie mogłam im się nie poddać. Na „Pessoa” poszłam (jak nigdy) nie przygotowana. Co widzi taki nieprzygotowany widz? Zaraz się tego dowiecie.

Otóż: nieprzygotowany widz, widzi przede wszystkim biel. Scenografia przypomina szpitalną salę oddziału dla nerwowo lub psychicznie chorych. Z kilkoma pryczami, bez pościeli. To na nich siedzą, leżą, kłębią się, skaczą, wspinają na nie białe postaci. I lalki. Fakt, że scenografia zasługuje na uwagę, jednak w całościowym spojrzeniu na to, co chcę powiedzieć, ma drugorzędne znaczenie. Uważny widz widzi Kronos. Wielość Kronosów. To porównanie wydaje mi się być idealne, bo każda z postaci ma swoją, oddzielną historię, którą chce zainteresować. Jak na scenie w Teatrze Polskim. Jak u Garbaczewskiego. Jeśli oczywiście widz miał przyjemność uczestniczyć w tymże przedstawianiu. Ja tę przyjemność miałam. Wprawdzie to, co mnie spotkało w Czarnej Sali teatru PWST, nie było aż tak interesujące jakbym sobie tego życzyła, jednak dopiero dzisiaj wiem dlaczego. Otóż drodzy widzowie, ja apeluję: nie chodźcie do teatru, jeśli wcześniej nie dowiecie się czegokolwiek o sztuce. Kto ją napisał, co tworzył, jakim był człowiekiem, dlaczego to robił, jakie miał przesłanie. Jeśli pójdziecie zobaczyć „Pessoa” bez tej wiedzy, wyjdziecie lekko zdziwieni i zawiedzeni. Jak ja. Jednak to nie wina twórców spektaklu, lecz moja własna. Mea culpa. Nie odrobiłam zadania. Nie zbadałam obiektu. Nie przeczytałam jakże ważnej informacji, która jest istotą twórczości Fernanda Pessoa. Wielkiego portugalskiego pisarza, filozofa i krytyka literackiego. Istotą tą jest stworzenie przez niego 72 postaci na potrzeby poznania samego siebie. Postaci, które były osobnymi bytami, mającymi własne poglądy, temperamenty, osobowości, historie. Z perspektywy niespełna tygodnia, który minął i rzeczy, jakich dowiedziałam się o tytularnym bohaterze wiem, że chce zobaczyć dyplom z lalek raz jeszcze. Dlaczego?  Bo teraz wiem,  o co chodziło tym ludzikom, które mówiły coś pod nosem, lub całkiem na głos, które przenikały jakby przez swoje istnienia, spotykały i mijały się. Postaci, które mogą być mną, panią z kiosku, przywódcą rewolucji, zagubionym księdzem, czy prostytutką, która nie lubi swojej pracy. Już wiem o czym mówią, z kim walczą, czego się boją, czego pragną. Co obśmiewają, a co wynoszą na piedestał.

Nie sposób nie wspomnieć o tym, jak niezwykle trudne zadanie miał reżyser Brano Mazuch. Musiał stworzyć taki świat dla swoich podopiecznych, który będzie dawał im szanse pokazania swoich umiejętności aktorskich i lalkarskich zarazem. Niełatwą sztuką jest bowiem operowanie swoim ciałem, emocjami, głosem i animowanie przedmiotu, który również, a może wręcz  przede wszystkim, jest bohaterem w tym dziwnym miejscu. Jemu się to udało. Umiejscowił aktorów na planie sceny tak, że każdy z nich miał wystarczająco dużo miejsca, by zaistnieć. Nie odpuścili ani na moment. Muszę wyznać, iż mój brak wiedzy na temat adaptowanego tekstu, nie wpłynął na zainteresowanie aktorskimi  poczynaniami. Na skupienie się na dykcji, plastyce ciała, emisji głosu. Myślę, że udało mi się pokazać pełne spektrum możliwości jakimi dysponują na początku swoich artystycznych ścieżek.  I ze szczerym sercem i czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nikt z obecnych na scenie nie dał mi powodu,  bym nie miała mu pogratulować. Gratuluję.  Całej grupie i każdemu z osobna. I chcę podziękować, że kolejny raz dzięki sztuce dowiedziałam się tak wiele, nie tylko o sobie.

*

O SZTUCE

tytuł spektaklu:   Pessoa

miejsce premiery:     Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. Ludwika Solskiego w Krakowie – Filia we Wrocławiu
data premiery: 14.02.2014
reżyseria: Branislav Mazuch
tłumaczenie: Zofia Stanisławska, Monika Świda, Michał Lipszyc
scenografia: Jan Polivka
muzyka: Dominik Lewicki
adaptacja: Branislav Mazuch
kostiumy i lalki: Jitka Pospisilova
opieka kompozytorska: Sebastian Ładyżyński

Obsada:
- Joanna Jucha
– Marta Konik
– Joanna Krawczyk
– Anna Olechnowicz
– Dominika Skoczylas
– Joanna Wiśniewska
– Dagmara Włoszek
– Mateusz Brodowski
– Kamil Balicki
– Adrian Gawlik
– Mateusz Grabowski
– Szymon Nygard
– Marcin Sosiński
– Mateusz Zagórski

Autor | Sabina Misakiewicz