Kilka tygodni temu przypadkowo wpadłam na kanał TVPInfo. Słuchałam i nie wierzyłam w to, co słyszę. Eksperci zaproszeni do programu jednostronnie komentowali wydarzenia w Sejmie i przed nim. Miłośnicy „dobrej zmiany”, niestety, to już codzienność. Ich działania zataczają coraz większe kręgi, a oni sami czują się bezkarni w zawłaszczaniu nie tylko historii. Psują i niszczą na szeroką skalę. Lada moment Polska stanie się krajem narodowo-katolickim z faszystowskim zacięciem. 

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, to coś pięknego, co od dwudziestu pięciu lat łączy Polaków w dobrej sprawie. Transmisje w telewizji mogli oglądać wszyscy, którzy z jakichś powodów nie mogli być w miejscach koncertów czy zbiórek na rzecz WOŚP. W ten szczególny dzień ludzie jednoczyli się, by pomagać. Tak było. Niestety już nie jest. Tego roku oficjalnie kościół i rząd odwrócili się plecami do akcji Jurka Owsiaka. Publiczna telewizja odmówiła transmitowania wydarzeń z 25. finału WOŚP. Nie jestem w stanie pojąć rozumowania tych biednych istot, którym Owsiak i jego orkiestra przeszkadzają. Nie wyobrażam sobie jaką zgniliznę trzeba w sobie nosić, by pluć na dobro, które się dzieję, na tysiące uratowanych istnień. Jak łączyć wyznawaną na klęczkach wiarę „dobrej zmiany” z takim draństwem? Czy klękanie przed papieżem i innymi osobistościami związanymi z kościołem, to lipa? Oszustwo? Jaki dobry chrześcijanin odmawia pomocy? A może dla obecnej władzy są jakieś inne przykazania, które mówią, że maluczcy są nieistotni, że ważny jest czubek ich własnego nosa? Na to wygląda, sądząc po tym, jak wspaniałą galę urządzono, by przyznać prezesowi nagrodę Człowieka Wolności Roku 2016 tygodnika „wSieci”. Czego tam nie było?! Cuda i dziwy! Dowiedziałam się nawet, że dzięki prezesowi i jego bratu Polska jest wolna! Ci sami państwo, którzy są tak bogobojni i nieskalani, nie wyrażają zgody, by miasto Sopot przyjęło dziesięcioro sierot z Aleppo. Dziesięcioro dzieci, które uratowano z kraju, z miasta walącego się pod gradem kul, w którym cywilni obywatele są mordowani na oczach świata i nikt z tym nic nie robi. To jest niewiarygodne. Bolesne i nie do zniesienia. Nie do zniesienia jest szarganie nazwiska Lecha Wałęsy, który jeśli tym nieszczęsnym „Bolkiem” był, to mam to głęboko w dupie, bo to, co zrobił później dla Polski, dla Polaków rehabilituje go. Jakimi zakompleksionymi szujami trzeba być, by po raz kolejny i kolejny prześwietlać, oczerniać, by bądź co bądź, zasłużonemu człowiekowi, odbierać na stare lata godność. Tacy ludzie są niszczeni, degradowani, odbiera im się emerytury, nazywa zdrajcami narodu, a pozwala się jakiemuś bez szkół podrostkowi z mlekiem pod nosem zasiadać na rozdawanych przez PIS wysokich stanowiskach, pozwala się by „pustej głowie” salutowali generałowie. Wstyd ludzie, wstyd! Podobno, całe szczęście właśnie dziś, jego kariera się kończy. Misiewicz jest na aucie. Jednakże z szalonym Antonim wszystko jest możliwe i może upchnie gdzieś na ciepłej posadce swojego pupila. Każdego dnia wydarza się tyle świństw, że nie sposób o nich powiedzieć. Ale one się dzieją. Choćby nacjonalistyczne odezwy księdza Międlara (który podobno już księdzem nie jest i ma narzeczoną) nawołujące do niszczenia wrogów ojczyzny. Takim wrogiem jakiś czas temu stał się Teatr Trzyrzecze w Warszawie. Do jego likwidacji nawoływał Międlar. Powodem był spektakl w reżyserii Przemka Wojcieszka „Polska krew”. Zarówno właściciele, jak i twórcy zostali odsądzeni od czci i wiary. Jak się okazuje 3 lutego do teatru weszła policja, zabrała sprzęt i zaplombowała lokal.

Konkluzja moja jest taka, że chyba duch walki w społeczeństwie zmarniał, zimpotenciał, schował się gdzieś w skorupę. Opozycja, jedyna jak była, strzeliła sobie w stopę na malowniczej wyspie Madera. Nie mamy już opozycji. Lider KOD okazał się nieetycznym dupkiem, który na zrywie przeciwników „dobrej zmiany” kręcił swoje lody. Nie ma za kim pójść, nie ma komu zawierzyć, nie ma. Państwo policyjne może nam już zaglądać do macic, portfeli, do poczty elektronicznej i podsłuchiwać prywatne rozmowy. Może zabraniać leczenia, zgromadzeń, dostępu do informacji, a niebawem dostępu do wiedzy i kultury. Jestem coraz bardziej przerażona i bezbronna. To przestaje być kraj moich marzeń. Przestaje być moja Polska.

Autor | Sabina Misakiewicz